sobota, 15 sierpnia 2020

Co słychać w Domku pod Orzechem?

 


Lato płynie swoim ciepłym rytmem. Po niezbyt upalnym lipcu niepostrzeżenie nadszedł sierpień, a wraz z nim zaskakujące letnie upały i ciepłe noce. Chyba trzeba mi ich było, bo nagle do późna siedzimy pod orzechem, a potem ja już bladym świtem biegnę z kawą na Kufel, by obejrzeć wschód słońca. A w Domku pod Orzechem dzieje się magia.

Bajeczne wschody słońca

Tak. Od nich zacznijmy! Słońce wstaje teraz kilka minut po piątej, a ja budzę się nieco wcześniej. Odkąd mam piękny emaliowany garnuszek z Muminkami to z niego piję swoją kawę siedząc na stercie kamieni pod Kuflem i podziwiam codziennie inny spektakl pod tytułem „Wschód Słońca nad Pogórzem” . Mam godzinę tylko dla siebie. Potem nadchodzi już czas naszych zwierząt. Karmienie, dojenie, wyprowadzanie na pastwisko.


Goście, goście, goście!


O tym, że u nas goście są mile widziani, wiadomo od dawna. Witamy z otwartymi ramionami zarówno bliskich i znajomych, jak i tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z nami. Jedni przychodzą na chwilę, napić się z nami owocowego kompotu lub kawy, posiedzieć i naładować się pozytywną energią miejsca. Inni pozostają na jedną lub kilka nocy. 


W sierpniu gościliśmy wielu niesamowicie ciekawych ludzi, wśród nich blogerską rodzinkę Zbieraj się, jeźdźców ze stadniny Izery, dwie świetne rodziny z Pomorza Zachodniego. Kilka razy pojawił się Izerski Włóczykij, który uwielbia nasze pejzaże i tu realizuje sesje zdjęciowe, które można podziwiać na jego profilu na fb. Jeśli dodamy do tego rodzinne odwiedziny, to przyznacie, że nie możemy narzekać na brak kontaktów z ludźmi. Mogłabym wręcz napisać, że dzięki nietypowej sytuacji w kraju, my mamy więcej gości, gdyż szuka się u nas spokoju, pewnego zatrzymania w miejscu i czasie albo odpoczynku od tłumów.


Przetwory z Domku pod Orzechem

Wiosną wydawało się, że niesprzyjająca aura pozbawi nas bogatych plonów. Okazało się jednak, że zarówno drzewka owocowe, jak i leśne krzewy uginają się pod owocami. Ledwo uporałam się z czereśniami, nadszedł czas wiśni, a teraz jednocześnie zbieram maliny, jagody i jeżyny. W dzikich sadach zaś obrodziły śliwki. Mam więc pełne ręce roboty.


 


W gąsiorach bulgoce wino z porzeczek, czereśni i wiśni (bo kwiatowe zlałam już do butelek), półki zapełniają się sokami i dżemami. Powstała pierwsza partia czatnejów (z wiśni) oraz kurki w soli. Małym łasuchom przygotowałam pierwszą porcję pastyły jest czereśniowa bez cukru.Pastyła to ulubiona słodkość wielu odwiedzających nas maluchów.

Czas w Domku pod Orzechem biegnie swoim niespiesznym rytmem, któremu jakby od niechcenia i niezauważalnie ulegają nasi goście.

30 komentarzy:

  1. Wspaniale - sielsko i anielsko. Wieś ma w sobie niesamowity klimat odpoczynku, z twoich zdjęć bije taki wspaniały spokój!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wieś żyje zupełnie innym rytmem niż miasto. Trzeba tylko umieć w ten rytm się wpasować.

      Usuń
  2. Jak pięknie! Chciałabym raz posmakować takiego życia, bo od zawsze mieszkam w mieście

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie brałam się za przygotowanie domowego wina, ale zawsze uwielbiam je kosztować u znajomych, tworzą je z wielką pasją, zatem smak wyborny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My od lat tworzymy swoje wina. Smak niepowtarzalny.

      Usuń
    2. Rodzice z 20 lat temu też robili, do teraz mamy jeszcze wina po babci - wspaniałe.

      Usuń
    3. Zazdroszczę ludziom smykałki do tworzenia tak smacznych napojów, chętnie bym się raczyła nimi codziennie, tak dla zdrowia, w niewielkich ilościach. :)

      Usuń
  4. piękne miejsce jak z bajki z bliskością natury i dobrymi ludźmi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam pojęcia co to pastyła :-) :-) brzmi to wszytsko bardzo przyjmenie, chętnie bym odwiedziła takie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pastyła to można wysmażone owoce, które potem się suszy i dzieli na mniejsze kawałki. A do nas zapraszamy 😘

      Usuń
  6. U Was niesamowicie sielsko anielsko... faktycznie można się odciąć od wszystkiego i poddać zwykłemu rytmowi dnia inspirowanym naturą... Piękne miejsce!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sielskość jest u nas kategorią nadrzędną. I dobrze się tu pije kawę.

      Usuń
  7. U nas też często dom jest pełen gości. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też działka obrodziła owocami, więc jest co robić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale, to piękny czas. A kolory nieba zachwycające. Dobrze, że tak pożytecznie upływa u Ciebie czas. Będzie co zimą wspominać. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak zazdroszczę takich pięknych zachodów i tego niespiesznego życia...

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne w tym Waszym Domku pod Orzeczenia. :) Niebo macie piękne, choć i u mnie wschody i zachody słońca są warte uwagi. :) A jeśli chodzi o upały, no cóż, u mnie ledwo daje się wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszą być ciekawe takie odwiedziny. Rozmowy i widok na świat, piękny świat i okolicę. Kiedyś może i my się wybierzemy w Wasze tereny aby wypić kawkę lub herbatkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Domowe wino - sama go nie robiłam, ale pamiętam jak w moim rodzinnym domu zawsze stał baniak z winem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyjaśniłaś co to jest pastyła, zatem ja zapytam o "czatneje", bo to też chyba nazwa regionalna? Moja mama jakieś pół wieku temu próbowała robić domowe wino, byłam za młoda by go spróbować, ale mam przed oczami duży szklany gąsior z rurką szklaną osadzoną w korku, zalanym woskiem. Pokazane na zdjęciu konie, przepiękne, wcześniej chyba nie widziałam takiego umaszczenia. To wasze czy "przyjezdne"? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czatnej to rodzaj pikantnego przecieru z owoców i warzyw.

      Usuń
    2. Koniki są z zaprzyjaźnionej stadniny w Stankowicach, u nas odpoczywały po trudach rajdu.

      Usuń
  15. Pięknie tam u Was, nie dziwi więc że goście chętnie przyjeżdżają. A.sprobowanie regionalnych produktów to fajny bonus do dobrego towarzystwa.

    OdpowiedzUsuń