sobota, 18 września 2021

Spacerkiem po Bolesławcu


 Bolesławiec intrygował mnie, odkąd zobaczyłam go, mijając  przejazdem w drodze z Trzebiatowa do Gierczyna. Zawsze obiecywałam sobie dłuższy pobyt w mieście i zwiedzenie go. Moje pragnienie spotęgowało się, gdy któregoś roku wjechałam rowerem do centrum. Jednak i wtedy nie miałam czasu na zatrzymanie. Kilka razy miałam okazję uczestniczyć w Święcie Ceramiki, ale wówczas koncentrowałam się na stoiskach z rękodziełem i starociami, nie zagłębiając się w historię miasta i jego zabytki. Gdy nadarzyła się okazja, by pojechać do Bolesławca z Panną I w wózku, nie namyślałam się długo i tak spędziłam przyjemne dwie godziny spacerując po mieście z dzieckiem w wózku.

Bolesławiec i jego skarby


Bolesławiec to dolnośląskie miasteczko leżące w dolinie Bobru. Jego początki sięgają wczesnego średniowiecza, a to oznacza, że znajdziemy w nim wiele reliktów przeszłości.

Jednak to, co przyciąga turystów do Bolesławca to oryginalna, jedyna w swoim rodzaju ceramika z charakterystycznymi kobaltowymi zdobieniami. Zdobione niebieską farbką naczynia słyną na całym świecie, stąd w mieście można spotkać turystów najróżniejszych rejonów. Co ciekawe, przed wiekami w Bolesławcu wytwarzano naczynia brązowe, z jasnymi zdobieniami. Znane dziś wzory pojawiły się dopiero w XIX w.


Jednak nie samą ceramika słynie miasto. Odwiedzając Bolesławiec koniecznie trzeba odwiedzić najważniejsze zabytki z Bazyliką Mniejsza pod wezwaniem Najświetszej Marii Panny i św. Mikołaja, Muzeum Ceramiki, przejść się po urokliwym rynku z ratuszem w centralnej części.

Spacer po Bolesławcu z małym dzieckiem


Mnie tym razem interesowało miasto przede wszystkim pod kątem możliwości spaceru z wózkiem. Dlatego nie zapuszczałam się na obrzeża, spacerując w ścisłym centrum. Najpierw obeszłam rynek, ciesząc się, ze jest zamknięty dla ruchu samochodowego i mogę bezpiecznie poruszać się wokół ratusza, oglądając pięknie odnowione kamienice. Mile zaskoczyło mnie, że na rynku znajduje się mnóstwo restauracji, kawiarni i cukierni. W każdej chwili mogłam przysiąść na chwilę i wypić kawę lub herbatę. Trochę brakowało mi cienia, gdyż posadzone wokół ratusza drzewka tlenowe nie zacieniły jeszcze wybrukowanego placu. 


Wystarczyło jednak minąć bazylikę, by dotrzeć do murów obronnych i malowniczego parku z sadzawką i pomnikiem Kutuzowa. To w parku Panna I była najszczęśliwsza. Obserwowała gołębie, kaczki i łabędzie. A nawet udało nam się dostrzec sójkę.


Zachwycił mnie kaczkomat, czyli dystrybutor zdrowej karmy dla dzikiego ptactwa zamieszkującego park.

Spacer tylko zaostrzył mój apetyt na zwiedzanie. Bolesławiec okazał się miastem jeszcze ciekawszym niż mi się wydawało i wartym spędzenia w nim co najmniej kilku godzin.

Trochę zabrakło mi trasy przeznaczonej dla dzieci. Atrakcji, które przyciągnęłyby najmłodszych i pozwoliły rodzicom zaciekawić milusińskich. Próbą wyjścia do dzieci są warsztaty ceramiczne w Muzeum Ceramiki oraz znaleziona w miejscowej księgarni książka bolesławskiej pisarki Barbary Delimat „Bazyli przyjmuje gości”.

 


20 komentarzy:

  1. Ja do Bolesławca mam chyba neutralny stosunek. Nie uważam to miasto za brzydkie, ale bez szaleństwa. Rynek jest ładny, reszta w porządku. No takie miasto przelotowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, mnie się nasze małe dolnośląskie miasteczka podobają.

      Usuń
  2. O tak, miasteczka tego typu nabierają coraz większego blasku. szkoda, ze wiele było zniszczeń w latach już powojennych. Szkoda, że tak nagminnie betonujemy Ryneczki. Mimo tych błędów mają swój niepowtarzalny urok. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Olu, te zabetonowane rynki to koszmar. Tu chociaż posadzono drzewa tlenowe, które szybko rosną.

      Usuń
  3. Przyznam, że nigdy tam nie byłam. Fajnie więc, że piszesz o takim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie odwiedziłabym Bolesławiec :D Bardzo fajne zdjęcia :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromny sentyment do tego miejsca. Bolesławiec to moje korzenie rodzinne

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe miejsce. Bardzo bym chciała się tam kiedyś wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  7. W Bolesławcu jeszcze nigdy nie byłam, a samo miasto kojarzy mi się z ceramiką<3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak będę na Dolnym Śląsku chętnie wybiorę się do Bolesławca, bo jeszcze tam nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. w pierwszej chwili w ogóle nie skojarzyłam, dopiero ta doniczka rozjaśniła mi w głowie. Chętnie odwiedziłabym Bolesławiec

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, drzewka tlenowe z rynku to jakie są? Chodzi o ich funkcję wytwarzania tlenu?
    Kaczkomat? Świetny pomysł!
    Kiedyś pracowałem w Bolesławcu. Pamiętam stare, niebrzydkie miasteczko, a wiem, że i okolica jest ładna, wszak to północne granice Pogórza Kaczawskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oxytree po pierwsze szybko rosną, a po drugie mają wielkie liście, dzięki czemu wytwarzają dużo tlenu. A miasto naprawdę ładne.

      Usuń