sobota, 16 maja 2026

Spacerkiem na niziny


 Maj nie rozpieszcza temperaturami. Jest chłodno, a prognozy straszą deszczem i burzami. Niestety, deszczu wciąż za mało. Korzystając z okna pogodowego ruszyłam na spacer.

Wiosenny las 


Majowy las zachwyca odcieniami zieleni. Można iść, iść i cieszyć oczy młodymi liśćmi i kwiatami. Dzięki ostatnim deszczom podszyt stał się bujny i urozmaicony.



Zakwitły konwalie, dabrówki, bluszczyk kurdybanek. 
Początkowo chciałam iść w górę, ale tknięta nagłym impulsem ruszyłam w dół.
Najpierw ku kopalni Fryderyk Wilhelm, a potem dalej ku łąkom. Nazbierałam rzeżuchy łąkowej i fiołków. Mój wzrok przyciągnęło coś czerwonego na miedzy. 
Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałam pąki piwonii. Jakaś zaginiona uciekinierka z czyjegoś ogrodu?


Przeszliśmy z Gringo przez drogę i znaleźliśmy się w wilgotnym lesie na Pogórzu Izerskim.


Zachwycił mnie gajowiec żółty i wszechobecna zieleń.
Mogłabym tak snuć się godzinami, ale trzeba było wrócić na obiad.
Wracałam wzdłuż linii wysokiego napięcia. Doszłam do ścieżki idącej szczytem Prochowej. Nią doszłam na łąki na zboczu Granatów (Stożka?)


Zebrałam jeszcze trochę młodych pędów świerka i sosny na lemoniadę i wróciłam do domu.
Piękne to było spacerowanie!


1 komentarz:

  1. Ten maj jest straszny. Ja tak tęsknie za ciepłem, a tutaj tylko zimno i descze.

    OdpowiedzUsuń