Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krotoszyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krotoszyn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 września 2017

Dożynki, Brodka i dużo dobrego jedzenia ;)

Moja kolejna wizyta w Wielkopolsce zapowiadała się bardzo aktywnie - i taka też była. W niedzielny poranek wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę Krotoszyna. Droga była pusta, pogoda w miarę ok, więc jechało się dobrze i po niecałych dwóch godzinach byłam na miejscu. 

Wraz z Krzysiem najpierw w planach mieliśmy powiatowe dożynki w Lutogniew, na których mój chłopak pojawić się musiał ze względów oficjalnych, więc ubraliśmy się elegancko i ruszyliśmy do pobliskiej miejscowości. Pogoda tego dnia niestety nie sprzyjała - było zimno i wietrznie, wobec tego wróciliśmy do Krotoszyna niedługo po zakończeniu oficjalnej części obrzędów. 

Na wieczór zaplanowaliśmy koncert Moniki Brodki odbywający się w ramach cyklu Więc Wiec na krotoszyńskim rynku. Zanim jednak tam dotarliśmy postanowiliśmy uzupełnić cukier w uroczej knajpce Antrejka przy Małym Rynku (byliśmy tam już w styczniu). Przepyszne ciasta i desery, gorąca czekolada, odpowiednie towarzystwo - więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy. ;) 

Po słodkiej rozgrzewce dotarliśmy na rynek, gdzie trwał jeszcze koncert grupy Bisquit, który wysłuchaliśmy do końca. W przerwie przed występem Brodki poszliśmy jeszcze na herbatę z malinami i zapiekanki do krotoszyńskiego Loftu, z którymi wróciliśmy pod ratusz, by poczekać na koncert. 

Bardzo lubię "Grandę" Moniki Brodki - w Krotoszynie można było usłyszeć kilka utworów z tej płyty, większość jednak w innych aranżacjach. Dużo było także utworów nowych, które mniej przypadły mi do gustu - muzycznie są ok, ale zdecydowanie wolę słuchać wokalistki śpiewającej po polsku. Niemniej - cały koncert bardzo na plus. Podobnie jak pozostałe elementy dnia i wieczoru.

W poniedziałek rano po śniadaniu zaliczyliśmy godzinę na basenie, później marszobieg po mieście w celu załatwienia kilku ważnych dla Krzysia spraw. Wiedziałam, że ten dzień spędzimy raczej w biegu, gdyż mój chłopak miał bardzo napięty grafik z zaplanowaną dużą ilością wydarzeń. Kilka osób poznałam, niektórzy stwierdzili, że już mnie przecież znają...ze zdjęć, z innymi miałam możliwość trochę porozmawiać. Wieczorem znów odwiedziliśmy Antrejkę, tym razem jednak postawiliśmy na tosty. Lokal ma przepiękny wystrój i bardzo ciekawe menu - dość zróżnicowane, ale mimo to bardzo spójne i mogące zadowolić posiadaczy różnych gustów kulinarnych. 

Wieczorem spakowałam się z powrotem do golfa, zabrałam ze sobą Kubusia - balon z helem - i ruszyłam do Wrocławia. Trochę zmęczona, ale szczęśliwa i z głową pełną kolejnych pozytywnych wspomnień. 

środa, 1 marca 2017

Krotoszyńskich wojaży ciąg dalszy...

Kolejny weekend spędziłam w wielkopolskim Krotoszynie. Powodem przyjazdu była niedzielna impreza, w której udział brał ktoś bardzo mi bliski. Na dłuższy spacer po miasteczku zabrakło czasu, ale wystarczyło go w zupełności na krótką wycieczkę do Sulmierzyc i Zdun oraz wizytę w miejscowym muzeum. Na krotoszyński dworzec wjechałam planowo - tuż przed 16 w sobotę. Sobotnie popołudnie i wieczór upłynęło głównie na poznawaniu nowych ludzi, rozmowach i jedzeniu, dużej ilości jedzenia. Do niedzielnego południa nie zabrakło dramatycznych zwrotów akcji z wątkami kryminalnymi! ;)

środa, 25 stycznia 2017

Chuda w Wielkopolsce - cz. 1

Kościół świętych Piotra i Pawła, kamienica, Pałac Gałeckich
oraz kościół św. Jana Chrzciciela
Jeden ze styczniowych weekendów postanowiłam spędzić poza domem. Do tego celu wybrałam... księżniczkowy pałac w Wielkopolsce. Plan minimum zakładał wstawanie z łóżka tylko na posiłki w pałacowej restauracji, czytanie, odpoczywanie, robótkowanie i inne ...anie. Plan optymalny to zwiedzenie kilku okolicznych miasteczek, chociaż trochę - z racji zimy i niskich temperatur celowałam raczej w niedługie spacery po najważniejszych obiektach. Plan maksimum zakładał wlezienie do każdego napotkanego kościoła. ;) Niestety - większość była zamknięta, ale nadrobię, nadrobię...