-Nie mogę spać...- Ślubny skarży się tak z niesamowitą regularnością co 28 dni. Gdy tylko nadchodzi czas pełni Księżyca, mój mężczyzna kołacze się po domu niczym Marek po piekle. Nie pomagają wiedźmowe napary, dzięki którym ja przesypiam pełnię niczym dziecko, choć dawniej miewałam po nieprzespanej nocce podkrążone oczy.