Plany były inne- piątek słoneczny i bezwietrzny dawał nadzieję na piękny weekend. Znajomy dodatkowo magicznymi zdjęciami zaostrzył mój apetyt na rowerową wycieczkę. Niestety, silny wiatr i gołoledź szybko zweryfikowały moje plany. Oba wolne dni spędziłam w domu, w rytmie slow, ale chyba było mi to potrzebne. Słuchałam muzyki, szyłam, wyszywałam, malowałam... No i kibicowałam naszym skoczkom narciarskim.
