Beztroska wiosenna włóczęga po Kamienickim Grzbiecie marzyła mi się od tygodni, tylko wiosny wciąż brakowało. A ja chciałam iść po prostu przed siebie, najlepiej wciąż w górę. Poczuć krople potu na skroniach i wdychać powietrze przesiąknięte zapachem rozgrzanego igliwia i mokrej ziemi.
Gdy tylko okazało się, że niedziela ma być właśnie taka wymarzona, wiedziałam, że idę.