Tradycyjną zupę grzybową jadł zapewne każdy. Na Śląsku była ona jednym z dań wigilijnych. Grzyby blaszkowe mają jednak zupełnie inne aromaty, a zupa z nich to całkiem odmienny poziom smaku.
Tym razem trafiłam na ślicznej urody boczniaki, więc wykorzystałam je do kolejnego chwaścianego dania.
Jakie to książki?
No ale co z rybą?
Czy jednak da się go tak przyrządzić bym zjadła ze smakiem?
Da się!
Co z nich przygotowałam?
O tym właśnie jest ten post!
Izerskie łąki po pokosie i deszczach zazieleniły się od nowa. Pełne są delikatnych jadalnych listków wszewłogi, krwawnika, szczawiu, babki, przytuli. Nic tylko rwać i przetwarzać! Tym razem zerwane na spacerze zielsko stało się składnikiem farszu do papryczki.
Zamiast się jednak pisać o czymś, co dopiero poznaję, oddam dziś
głos fachowcom.
Zapraszam na wpis gościnny.