sobota, 31 marca 2018

Wielkanocnie

Na dworze ptaki dają niesamowity koncert, słońce nieśmiało wygląda zza chmur. W domu pachnie świeżo upieczonym chlebem i ciastem drożdżowym, goście śpią po nocnej jeździe. Robi się coraz weselej i świąteczniej.
Nim pochłoną mnie ostatnie przygotowania: gotowanie żuru,zdobienie mazurka oraz radosne rozmowy z gośćmi chcę podzielić się z naszymi czytelnikami tą wiosennną aurą i świateczną atmosferą wiejskiego domu.


W ten wiosenno-świąteczny czas 
życzę Wam miłości,
bo to ona w tym wszystkim jest najważniejsza.
Okazujcie sobie zaintesowanie,
doceniajcie drobne gesty,
rozmawiajcie
idźcie na wiosenny spacer.
Bądźcie szczęśliwi! 


piątek, 30 marca 2018

"Okno z widokiem" Magdaleny Kordel

Malownicze poznałam pewnego zimowego wieczoru, gdy po męczącym półroczu zasiadłam wreszcie do czytania. Spotkanie nie było najbardziej udane. Czemu wyraz dałam w recenzji zamieszczonej tu: klik. Od tamtej lektury minęło sporo czasu i postanowiłam dać Malowniczemu jeszcze jedną szansę. Czy słusznie? Zapraszam na recenzję powieści „Okno z widokiem” Magdaleny Kordel.

środa, 28 marca 2018

Kolorowe jajka wielkanocne i sosy do jaj

Wielkanoc nie może obejść się bez jajek. Jaja wpisane są w tę naszą tradycję jako symbol odradzającego się życia. Na naszym wielkanocnym stole też nie może ich zabraknąć. W tym roku będą one w różnych postaciach. Kilka zabarwimy, aby zrobić wesołe pisanki.

niedziela, 25 marca 2018

Domowe mięsa na święta


W ramach świątecznych przygotowań dziś opowiem o mięsie. Jako, że dawno już przejadły nam się kupne wędliny (a to za słone, a to wszystkie smakują jednakowo, a to nie wiadomo co jest w środku), w tym roku na świątecznym stole królować będą tylko domowe przysmaki. Oprócz schabu z owocami, który to robię co roku od niepamiętnych czasów, przygotowaliśmy szynkę i karkówkę dojrzewające, a także swojskie wędzonki.

sobota, 24 marca 2018

Piękno zaklęte w srebrze


Lubię biżuterię. Gdy codziennie chodziłam do pracy, dbałam, by w mój strój wkomponowane były kolczyki, korale, bransoletka bądź broszka. Wszystko pod kolor, idealnie dobrane. Pamiętam, że któregoś roku dzieci na Dzień Nauczyciela  malowały portret swojej pani, a potem trzeba było odgadnąć, czyj to portret. Mnie poznano po biżuterii. Mam kolekcję biżuterii codziennej, często robionej przez Chudą oraz odświętnej z jablonexu, będącej pamiątką po mamie. Teraz rzadziej zdarza mi się nosić świecidełka, bo też kozy mogłyby nie zrozumieć idei i próbować zjeść wiszące kolorowe kolczyki czy wisiorki.Jeśli jednak wybieram się do znajomych,to najczęściej zakładam choćby delikatne kolczyki. A już sprzed witryny u jubilera albo stoiska z biżuterią (np. na „Lecie Agatowym” w Lwówku) trudno mnie odciągnąć.