Wielkanoc nie może obejść się bez jajek. Jaja wpisane są w tę naszą tradycję jako symbol odradzającego się życia. Na naszym wielkanocnym stole też nie może ich zabraknąć. W tym roku będą one w różnych postaciach. Kilka zabarwimy, aby zrobić wesołe pisanki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sos borówkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sos borówkowy. Pokaż wszystkie posty
środa, 28 marca 2018
niedziela, 2 grudnia 2012
Przez żołądek do serca, czyli bułki drożdżowe
Bycie teściową to zadanie niezwykle trudne, a już bycie dobrą teściową
to prawie oksymoron.
Mam dużo
szczęścia, gdyż moja teściowa to cudowna kobieta, z którą świetnie się
rozmawia, można na niej polegać, a jej dobroć czasami potrafi być denerwująca.
Lata temu zastąpiła mi mamę, choć zastąpiła to złe słowo. Od tak dawna nie mam mamy, że ona się nią po prostu stała. Lepszej nie mogłabym sobie wymarzyć.
Mając taki
wzór, staram się być dobrą „prawie teściową” dla drugich połówek moich dzieci. Chociaż jest to nielada wyzwanie!
- Zaproś K. na śniadanie.- proszę Chudą.
- Mamo, ale on się ciebie boi!- słyszę w odpowiedzi.
-A A. je z nami?- pytam syna.
- Nie, bo ty na nią patrzysz.
- Dlaczego się mnie boją? Przecież nie gryzę!
- Ale czują respekt.
Tylko M.
Marzenki daje się namówić na wspólne posiłki od samego początku. (K. powoli też się oswoił z moją obecnością,
zwłaszcza, że cały poprzedni rok nawiedzałam ich w Szczecinie).
Kiedyś
postanowiłam oswoić towarzystwo i zaprosiłam na pizzę z okazji zakończenia roku
szkolnego. Okazało się, że A. siedziała jak na rozżarzonych węglach, więc
rozmowa się nie kleiła. Zrezygnowałam z oswajania na siłę, ale wierzę, że
kiedyś usiądzie ze mną i wypije herbatęJ
A na razie
gotuję dobre obiady, aby dzieciaki chociaż tak odczuły, ze są dla mnie ważne. Wszystkie,
także te „przyszywane”.
K. kiedyś
nieopatrznie przyznał, że lubi moje bułki z parówką, więc teraz ma je
przynajmniej raz w miesiącu.
Dzisiaj też
piekłam słynne bułeczki.
A oto przepis:
1kg mąki
1 kg cienkich parówek (mogą być z biedronki)
50 g drożdży
0,5l wody
1 łyżeczka cukru
odrobina oleju
Sól, pieprz, zioła do smaku.
W mące robimy dołek, kruszymy
drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru i pół szklanki wody. Czekamy aż drożdże trochę
urosną. Potem dolewamy resztę wody ( powoli, sprawdzając, żeby nie wlać za
dużo), dodajemy 2 łyżeczki soli, przyprawy (ja dodaję oregano, pietruszkę,
koperek). Wszystko dokładnie mieszamy na jednolitą masę (najlepiej ręką) Ciasto
wyrabiamy tak długo, aż „odstaje” od ręki. Jeżeli jest za miękkie dodajemy
mąki, jeżeli za suche- wody. Na koniec dodajemy odrobinę oleju, aby ładnie
odchodziło od rąk w czasie lepienia bułek.
Blaszkę smarujemy olejem. Parówki
kroimy na 2-3 cm kawałki. Każdy kawałek parówki owijamy ciastem, formując
podłużną bułeczkę, układamy na blaszce dosyć luźno, bo mocno rosną. Czekamy aż trochę
podrosną, a następnie wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w
temperaturze ok. 220 stopni, aż się zarumienią.
Bułki podajemy na ciepło lub zimno z majonezem, musztardą
lub keczupem. My podajemy z sosem borówkowym.
Przypominam o moim czytelniczym konkursie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


