poniedziałek, 21 stycznia 2019

Teraz albo nigdy czyli jak zostałam morsem


Weekend zaskoczył nas cudowną zimową pogodą, była to kwintesencja zimy: lekki mróz, ostre słońce, brak wiatru i migocący na słońcu zmrożony śnieg. Idealne warunki na wszelką aktywność na świeżym powietrzu. O ile w piątek i sobotę spacerowałyśmy z sąsiadką z domku pod lasem i jej dziećmi, o tyle niedzielę postanowiłam uczcić w sposób wyjątkowy.

piątek, 18 stycznia 2019

Nie tylko ja kocham rowerową włóczęgę po Izerach-M. Dolczewska "Izery. Moja rowerowa przestrzeń"


Każdy, kto choć raz wziął w Izery rower albo nawet tylko chodził po Górach Izerskich wie, że są one idealnym miejscem na rowerowe wycieczki. Dopasowane do swoich potrzeb i umiejętności trasy znajdą tu zarówno miłośnicy szosowych podjazdów i zjazdów, fani mtb i single treaków, a także rowerowi turyści.

środa, 16 stycznia 2019

Mówcie mi Babciu!


Ja to mam szczęście! Prawie jak moja teściowa, której pierwszy wnuk przyszedł na świat dokładnie 21 stycznia, czyniąc ją tym samą babcią w dniu jej święta.
Matyldzie aż tak się nie udało, ale na niecałe dwa tygodnie przed Dniem Babci i ja nią zostałam.
Mamą Matyldy jest moja najmłodsza latorośl, czyli Gui. Obie panie M.M. Czują się dobrze i zażywają rodzinnego szczęścia w domu.

Refleksje młodej babci

Muszę przyznać, że świadomość posiadania wnuczki jest ciekawym doświadczeniem. Z jednej strony czekałam już na ten moment, tęskniąc do małych rączek, nóżek i rozkosznych uśmiechów Maleństwa, jak pamiętacie potrafiłam nawet „pożyczyć” sobie dzieci sąsiadów. Z drugiej strony czując się wciąż młodo, realizując dziecięce i młodzieńcze marzenia, trudno oswoić się z myślą, że oto wstąpiłam do grona babć, czyli nobliwych matron, które gotują wnukom pyszne obiadki i dziergają szaliczki na drutach.
Tak, wiem, taki wizerunek babci można już raczej schować do lamusa, bo przecież nie jestem jedyną żwawą pięćdziesięciolatką, która uważa, ze dopiero po pięćdziesiątce zaczyna się życie.

Matylda urodziła się dwa miesiące po śmierci Cioci Basi, nestorki rodu (i pomyśleć, że zaledwie 2 lata temu świętowaliśmy jej 80 urodziny!). Zatem znów jest nas dziesięcioro potomków Gertrudy i Alfreda - osiem kobiet i dwóch mężczyzn. Niewielką jesteśmy rodziną i tym bardziej liczą się więzi, które nas łączą.



Prezenty na Dzień Babci

Skoro już babcią jestem, to mogę rozglądać się za prezentami dla siebie i myśleć, co innym babciom przypadłoby do gustu. Oczywiście najpiękniejszym prezentem jest oczywiście sam fakt istnienia wnuczki i pewnie gdy trochę podrośnie to najcenniejsze będą własnoręcznie przygotowane laurki i inne cudeńka (a o tym, jakie prezenty można zrobić z dzieckiem napiszę za kilka dni)
Zatem: po pierwsze zawsze na topie są kosmetyki- ja przygotowałam na tę okazję ziołowy zestaw: mydełko z nawłocią i zioła do kąpieli w lnianym woreczku.
Po drugie dla takiej babci jak ja najlepszym prezentem jest oczywiście świeżo palona arabica. A ja mam dla Was rabat do sklepu internetowego z kawą. Korzystajcie, póki jest !
Zatem łapcie rabat: 20% rabatu z kodem riseandgrind w sklepie https://www.dictator.coffee/ 
Ja już skorzystałam, więc na Instagramie niedługo pojawią się nowe recenzje kawy. Nie przegapcie!
A skoro dotarliście aż tu to niespodzianka:

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Babka ziemniaczana na bogato


Danie zwane babką ziemniaczaną to typowe bida jedzenie. W najuboższej wersji składa się z ziemniaków ze słoniną i przyprawami. Pewnie, że wystarczy ugotować kartofle i okrasić je słoniną, ale ileż można jeść to samo? A jeśli ziemniaki się zetrze na tarce, słoninę drobno pokroi, wszystko doprawi do smaku i zapiecze w formie? Niby to samo a zupełnie inaczej.

czwartek, 10 stycznia 2019

Zwykły zimowy dzień w górach

Z okna w niebieskiej kuchni widać już tylko zaspę.

Budzi mnie zaskakująca jasność za oknem. Wstaję z przeświadczeniem, że jest już stosunkowo późno. Jeszcze zaspana wchodzę do kotłowni sprawdzić ogień w piecu i zmienić ustawienia temperatury. W korytarzu stoją już wszystkie domowe zwierzęta. 4 pary oczy wpatrują się we mnie z niemą prośbą (no nie zupełnie niemą, bo Frida swoje niezadowolenie z braku śniadania wyraża głośnym miauczeniem). Do wszystkich miseczek wkładam porcję jedzenia. Koty na zmianę mruczą, miauczą i warczą, wyrywając sobie co lepsze kąski.