sobota, 14 października 2017

Leczo z opieńkami

Każdy spacer po lesie niesie za sobą konieczność przetworzenia ogromnej ilości grzybów. Właśnie zaczął się sezon na opieńki, które rosną wszędzie i w ogromnej ilości. Wystarczy wyść powyżej Domku pod Orzechem, by sie na nie natknąć. A każdy dłuższy spacer kończy się niesieniem ciężkiego wora z grzybami. Nie sposób im się oprzeć! Ślubny lubi te grzyby pod każdą postacią, ale ile można jeść grzybów!

Przeglądając o poranku blogi, natknęłam sie na przepis na sałatkę grzybową do słoików. Niestety, jak to ja, zapomniałam dodać przepis do Foodera. Zamiast odtworzyć tamten przepis, musiałam z zapamiętanych składników stworzyć własne dzieło, zmieniając przy tym całkiem sporo ;)



Składniki:
4 litry wyczyszczonych i pociętych kapeluszy opieniek (tniemy tylko te większe, małe zostawiamy w całości, bo jak mawia Makłowicz, grzyby ma być widać)
1 litr pociętej na kawałki papryki
1 litr cebuli pociętej w piórka
300 ml octu jabłkowego
300 ml soku przecierowego z pomidorów (lub słoiczek przecieru ze sklepu)
250 ml oleju
garść ulubionych ziół: oregano, bazylia
2 łyżki soli
łyżeczka pieprzu
łyżeczka kolendry
łyżeczka gorczycy.
(wszystkie skłądniki podane w litrach, bo... waga spokojnie stoi w kuchni w Trzebiatowie)

Wykonanie:
Opieńki blanszujemy, cebulę szklimy na oleju, paprykę podsmażamy. Wszystkie składniki łączymy w dużym garnku, dusimy 15 minut. Słoiki (najlepiej 0,5 l) wyparzamy. Do gorących ciepłych słoików przekładamy nasze leczo, zakręcamy. Słoiki pasteryzujemy ok. 20 minut.
 W zimie będzie jak znalazł!
Leczo ma lekko kwaskowy smak. Można je zjeść jako danie wegańskie lub dokroić mięsa i wędlin dla miłośników mięcha. My jedliśmy z chlebem, bo nie chciało mi się już nic więcej pichcić, ale podejrzewam że świetnie sprawdzi się z makaronem lub ryżem.








P.S. Zagłosowaliście już na swoj ulubiony sklep? Ja oczywiście oddałam głos na sklep z kawą i czekoladą na gorąco oraz na ulubiony sklep dla produktami dla zwierzaów. :)
Zapraszam do głosowania. Wystarczy kliknąć link poniżej i postępować zgodnie z instrukcją!


6 komentarzy:

Andrzej pisze...

Masz racje Anno twoja "wieś' to inny świat. Wydaje się oderwany od tego co kłębi się wokoło. Spacer na grzyby za domem, łąka, przestrzeń bez kominów. Z okien na 7 piętrze w mieszkaniu u Córki widać Koksownię w Radlinie, Ciepłownie miejską i komin kotłowni na os. 1 Maja. Dalej chyba kominy Stanawy w Czechach. Las na Grodzisku tylko trochę łagodzi te panoramę. Jest za to ciepło i wygodnie wszystko w pobliżu od porodówki po zakład pogrzebowy. Można spędzić całe życie na jednym osiedlu.

Anna Kruczkowska pisze...

Andrzeju, zupełnie oderwany! Możesz cały dzień człowieka nie zobaczyć, a obcy samochód to nadal sensacja. Porodówka chyba w Jeleniej Górze, ale zakład pogrzebowy zdaje się, ze widzę sprzed domu ;) Jedynie 7 km.

Krzysztof Gdula pisze...

Aniu, żałuję, że nie mogę zrobić tego lecza, bo wyobraźnia i moje skromne doświadczenie kulinarne podpowiada mi, że byłoby dobre. Gdybym miał modyfikować, może zdecydowałbym się na troszkę cukru. Lubię lecza i mięso nie jest mi do nich potrzebne, chociaż gdy jest, też dobrze.
Wczoraj i dzisiaj obżerałem się kaniami zebranymi w niedzielę, jutro zrobię przerwę, bo żona mnie ochrzaniła za zjadanie takiej ilości grzybów, a gdzieś i kiedyś słyszałem (nie wiem, czy to prawda), że żony należy się (czasami) słuchać. :-)

Anna Kruczkowska pisze...

Jest pyszne! I jako potrawa wegetariańska i z wędliną. Cukru nie dodawałam, bo papryka i przecier są słodkawe na ocet był jabłkowy a nie spirytusowy. Tak, tak! Czasem warto posłuchać żony 😉 choć w przypadku grzybów miałabym problem. Jemy nie praktycznie codziennie w różnych wersjach i jakoś nie możemy przestać! Jutro idę na opieńki!

Krzysztof Gdula pisze...

Aniu, napisz, proszę, w jakich proporcjach i z jakimi dodatkami robisz zalewę do opieniek. Ech, poszedłbym na te grzyby…
Te mrugnięcie okiem bardzo jest sympatyczne :-)

Anna Kruczkowska pisze...

Ło matulu! Krzysiu, tosz u mnie wszystko na smak! Zaczynam klasycznie woda i ocet w proporcji 4:1 ( choć teraz jak dodaję ocet ziołowy, to od razu jest na smak) 1 łyżeczka cukry, soli sporo , ziele angielskie, pieprz ziarnisty, gorczyca, liść laurowy, cebulka. To klasyczny przepis na zalewe octową. Bez udziwnień. A opieńki zestarzeć się w lesie i spleśnieć. Podejrzewam, że jest za ciepło dla nich i za sucho. Może będzie drugi wysyp?