poniedziałek, 30 września 2019

Supermaraton Rewal Bike System 2019




Tegoroczne starty w Supermaratonach traktowałam treningowo i towarzysko. Większy nacisk położyłam na długie dystanse Ultra oraz krótkie szybkie ściganie w cyklu Via Dolny Śląsk. Obie tegoroczne Ultry ukończyłam z wynikami, o jakich nawet nie marzyłam, a o wynikach na Via Dolny Śląsk więcej za jakiś miesiąc - gdy ostatnim wyścigiem tego cyklu zamknę sezon. Do Supermaratonu w Rewalu mam sentyment. To moje rodzinne strony, które opuściłam jakiś czas temu. To też impreza, na której poznałam Krzysia. Tegoroczna edycja organizowana była ponadto przez młody klub RSC Bałtyk Rewal, w którym działa wielu moich znajomych - w tym Ania, z którą wiele kilometrów już przejechałam w czasie dotychczasowych maratonów. 

czwartek, 26 września 2019

Magiczne Izery- opowieść o niezwykłych spotkaniach

Centralny Słup Graniczny
Magiczne Izery to inicjatywa inna niż wszystkie. Oto kilkoro zapaleńców wymyśliło, żeby w ramach promocji izerskich agroturystyk, galerii i miejsc ciekawych ogłosić weekend otwartych drzwi. Każdy, kto chciał pokazać coś swoim sąsiadom lub turystom z daleka i bliska, mógł zgłosić swój udział w wydarzeniu. Jego miejsce na ziemi zostało naniesione na mapę wydarzeń i wypromowane na stronie inicjatywy. W efekcie przez kilka wrześniowych dni można było zajrzeć w naprawdę niesamowite miejsca.

wtorek, 24 września 2019

Naturalne żelki dla łasucha

Przy swoim zakręceniu na zdrową żywność mam jedną straszną słabość: kocham słodycze! I choć staram się wybierać te mniej słodkie, jeść sporo owoców, to czasami po prostu przegrywam z czekoladą lub ptasim mleczkiem. Osobną sprawą jest moja miłość do żelków. I to z powodu tego uczucia kupiłam kiedyś silikonowa foremkę do wytwarzania miśków. Pierwsze żelki robiliśmy dwa lata temu zimą, o czym można przeczytać w moich wspomnieniach z ferii z nastolatkiem. Ich baza była jednak kupna galaretka z sztucznymi barwnikami, aromatami i dużą ilością cukru. Tym razem postawiłam na naturę.

niedziela, 22 września 2019

Koniec świata czy centrum Izerbejdżanu?

Jak wiecie mieszkam na końcu świata. Dalej jest już tylko las i góry. Trudno do nas trafić, nawet google się tu gubią, bo zasięgu często brak. A jednak... to właśnie tu stanął Centralny Słup Graniczny Izerbejdżanu. Ciekawi o co chodzi?

Czym jest Izerbejdżan?

Zacząć trzeba od początku, choć trudno określić, co będzie owym początkiem, gdyż o idei centralnego słupa mówiło się już od dawna, a jego wykonawcą Teo z kapeli Izerbejdżan. No i właśnie. Czy początkiem nazwać można pomysł lidera zespołu punkowego, czy może trzeba sięgnąć głębiej czyli do samej nazwy, którą to  wymyślił Grzegorz Żak, gawędziarz łużycki (wersję cyfrową książki "Izerbejdżan i inne kraje pogórzyste" można znaleźć pod tym linkiem:Cyfrowy Dolny Śląsk ) On też wpadł na pomysł Centralnego Słupa Granicznego. Czym jest zatem  Izerbejdżan, którego słup graniczny stanął  na Kuflu? Cóż... Izerbejdżan to pewien stan umysłu ludzi, którzy tu w Górach Izerskich i na Pogórzu znaleźli swoje miejsce na ziemi. Tak więc Izerbejdżanami nazywać mogą się ci którzy zakochali się w naszej Izerii, cenią sobie jej dzikość i wolność, którą oferuje, ale mają też zdrowy dystans do siebie i są mocno zakręceni. Hymnem Izerbejdżanu nazwać można ten utwór:






I choć nie rozstrzygniemy, czy bardziej do naszej głuszy pasuje kraina łagodności, czy protest songi, to przecież identyfikuję się z refrenem.

Centralny Słup Graniczny Izerbejdżanu

Skoro udało się już jakoś zdefiniować sam Izerbejdżan, przejdźmy do słupa. Nie jest to słup graniczny, bo nie stoi na granicy a w... centrum. Kufel ze swoim położeniem pomiędzy górami i pogórzem, z fenomenalnym widokiem na Pogórze Izerskie i usytuowaniem z dala od wszystkiego świetnie komponuje się z ideą wolnych Izerbejdżan. Tłumaczenie zwariowane, podobnie jak i sami pomysłodawcy tego przedsięwzięcia. 
Trochę trwało nim idea została wcielona w czyn a potem w konkretny przedmiot, ale udało się i w sobotę w ramach projektu Magiczne Izery, o którym opowiem w następnym poście, uroczyście słup wbito w ziemię. 
Impreza była mocno happeningowa. Ot, skrzyknęło się na fb trochę szaleńców izerskich, wciągnięto na górkę przyczepę z mobilną sceną i urządzono piknik. 
Jako, że mieszkamy najbliżej szczytu, a tym samy najbliżej samozwańczego centrum Izerbejdżanu, nie wyobrażam sobie, by nas tam nie było, zwłaszcza, że w pełni Izerbejdżanami się czujemy. 
Pod Centralnym Słupem Granicznym
I tak, trzymając w rękach tacę z przygotowanymi na szybko przekąskami, bujałam się w punkowych rytmach. Nie, nie poszłam w pogo, pozostawiając ten taniec młodszej widowni, ale niesamowita energia happeningu udzieliła się i nam. A artystyczne zdjęcia znajdziecie na blogu Izerskiego Włóczykija

Nowa atrakcja turystyczna

I  choć w sobotę nie dotarłam na żaden z zaplanowanych warsztatów w lokalnych agroturystykach, to Magiczne Izery dotarły same aż nad (bo przecież nie pod) mój dom.
Ciekawi jesteście nowej atrakcji turystycznej w Górach Izerskich? Zajrzyjcie na Fersztel. Sfotografujcie się z najbardziej nietypowym słupem granicznym na świecie i wstąpcie do Domku pod Orzechem na kawę lub ziołową herbatkę.


czwartek, 19 września 2019

Lekkie placuszki z cukinii

W górach nieuchronnie nadchodzi jesień. Noce zrobiły się chłodne, a dni ciepłe przeplatają się z mglistymi. To czas ubierania się na cebulkę, przygotowywania aromatycznych gorących napojów i korzystania z darów jesieni. U nas to czas warzyw. Dziś zapraszam Was na bardzo delikatne, pyszne i bezglutenowe placuszki z cukinii. Potrawę, której smak docenią miłośnicy kuchni bezglutenowej, jak i zwykli zjadacze chleba.

wtorek, 17 września 2019

"Lilana"- rodzicu przeczytaj koniecznie, a potem daj nastolatkowi!

"Lilana" powieśc dla młodzieży

Okładka przyciąga wzrok. Zza zieloności liści wygląda jasnowłosa dziewczynka. Ma duże niebieskie oczy. Na pierwszy rzut oka trudno ocenić, jaki ma nastrój, gdyż nie widzimy jej ust. Dopiero po chwili zauważamy duże szare ćmy oraz niepokojący cień, którzy rzucają liście i ćmy. Warto od razu ten cień zobaczyć.

sobota, 14 września 2019

Matka i córka- więź o którą warto dbać

Siedziałyśmy na schodach opuszczonej chaty, patrzyłyśmy sobie w oczy. Nagle Chuda westchnęła:
-tak jak wtedy... tylko Gui nam brakuje.
Przez tę magiczną chwilę byłyśmy tylko my, nasze myśli, wspomnienia poprzedniej słowiańskiej sesji i nasza miłość. Fotograf stojący po pas w pokrzywach mógł tylko patrzeć w obiektyw i czekać na odpowiednie ujęcie...

czwartek, 12 września 2019

Borówki, jagody i dalekie widoki z Kamienicy

Patrząc w dal...
Kamienica zaprzątała moją głowę już od początku lata. Najpierw liczyłam, że przyjedzie moja siostra i wdrożymy w życie nasz sekretny plan, potem zbierałam owoce i zioła. Wreszcie, gdy nadszedł czas borówek, wiedziałam , że trzeba odwiedzić tę piękną górę.

wtorek, 10 września 2019

Kolorowa sakwa na kierownicę czyli DIY z dzieckiem

dziecko i maszyna do szycia

Czy zastanawialiście się, kiedy można zacząć uczyć dziecko szyć na maszynie? Moja babcia do swojej starej przedwojennej Singerki dopuściła mnie, gdy miałam jakieś 12 lat. Moje córki chyba też w tym wieku zaczęły interesować się moim zdezelowanym Łucznikiem. Czy można to zrobić wcześniej?

sobota, 7 września 2019

Kiszona kalarepa na kolorowo

W śląskim ogrodzie musiało być miejsce dla kalarepy czyli oberiby. Robiło się ja na wiele sposobów, wykorzystując zarówno soczyste główki jak i liście. Prawdziwym przysmakiem była kalarepa na gęsto. W moim ogrodzie też co roku sieję to warzywo w dwóch wariantach: wczesną białą i późniejszą fioletową. I co roku jest jej jakby za dużo. Od kilku lat nie jest to już problemem, bo nadmiar kalarepki wkładam do słoików jako kiszonki.

czwartek, 5 września 2019

"Muszę wiedzieć"- czy prawda zawsze jest najważniejsza?


Nie wiem, czym przyciągnęła mnie ta powieść, może okładką z żółtym kwiatkiem, a może zapowiedzią, że opisuje relację babci i wnuczki, a to przecież dla mnie teraz bardzo ważny temat? Nie wiem. Na pewno jednak po książę sięgnęłam, a czy zaspokoiła moje potrzeby czytelnicze? Zapraszam na recenzję!

wtorek, 3 września 2019

Wycieczka w Góry Sokole czyli góry z dzieckiem


-Ogarnijmy te cycki.- zaproponował brat pewnego popołudnia. Propozycja podobała mi się niezmiernie, bo wyżej wspomniane cycki, a dokładniej Cycki Bardotki odwiedzałam na tyle dawno, że z przyjemnością wycieczkę tę powtórzyłabym. Wyjęłam mapę Rudaw Janowickich i zaplanowałam wyprawę w Góry Sokole.

niedziela, 1 września 2019

Kremy nawilżające w mojej kosmetyczce

Gdy kilka lat temu w czerwcu patrzyłam na swoją podobiznę w lustrze, widziałam zmęczoną, zszarzałą twarz. Szukałam cudownych eliksirów, które sprawiłyby, że mimo stresu i przemęczenia, wyglądałabym młodo i świeżo. Niestety, taki eliksir nie istnieje. A jednak teraz moja twarz wygląda o wiele lepiej, a skóra jest zdrowsza. Jak to możliwe? Czy istnieje krem nawilżający, który spełnia moje oczekiwania?