poniedziałek, 24 maja 2021

Niebieska kuchnia w nowej odsłonie

 


Kuchnia jest sercem domu. To miejsce, gdzie koncentruje się życie rodziny, toczą się najważniejsze życiowe rozmowy i tworzą magiczne potrawy. W Domku pod Orzechem mamy tych kuchennych serc … trzy! Miejscem najbardziej klimatycznym jest wielka izba jadalna z kaflowym piecem, na piętrze znajduje się kuchnia z jadalnią dla gości, ale miejscem, gdzie tworzą się dania godne czarownicy jest tzw. niebieska kuchnia i dziś o niej opowiem.

Niebieska, czyli jaka?


Gdy przed kilkoma laty z graciarni tworzyliśmy funkcjonalną kuchnię, zamarzyłam sobie niebieskie meble. Kupiłam pigment i stworzyłam swój wymarzony kolor do kuchni: błękitny. To na taki odcień pomalowałam wszystkie stare szafki, które otrzymałam od znajomych lub uratowałam przed wyrzuceniem na śmietnik. Potem domalowałam delikatne kwiatowe wzory i szafki były dokładnie takie, jak chciałam. Efekty tamtej metamorfozy można zobaczyć w poście: Niebieska kuchnia i W niebieskiej kuchni. Gorzej zresztą. Jednym ze sprzętów w niebieskiej kuchni jest metalowa skrzynia na zapasy. Jej największy atut to pojemność i niedostępność dla myszy. Niestety skrzynia miała brzydką burą barwę i także wymagała odnowienia, podobnie, jak podłoga. Ale o tym za chwilę. Ostatnio zdecydowałam, że dłużej na tę odrapaną skrzynię już patrzeć nie będę i wymogłam na Ślubnym zakup farby. I tu okazało się, że pojęcie „niebieska” jest bardzo pojemne. Ślubny robił zakupy w sklepie budowlanym, więc logicznym wydawało mi się, że to on kupi farbę. Aby nie utrudniać mu życia, poprosiłam o niebieską farbę. NIEBIESKĄ. Nie błękitną, chabrową, modrą, fiołkową, żadne „polne kwiaty”, „letnie nieba” , czy inne wynalazki. Farba miała być NIEBIESKA.

Już domyślacie się, że skrzynia nie została pomalowana na niebiesko? Ślubny przyjechał ze sklepu z puszką farby... turkusowej! Ba! To było nawet napisane na etykiecie! Nie muszę chyba wspominać, ze prawie się obraził, gdy zwróciłam uwagę, że to nie jest niebieski. Koniec końców skrzynia została odnowiona za pomocą turkusowej farby, co okazało się całkiem niezłym rozwiązaniem, gdyż pięknie harmonizuje z barwną wykładziną podłogową, która była pretekstem do małej rewolucji w kuchni.


Winylowa wykładzina w kuchni


To jednak nie stara skrzynia najbardziej mnie w mojej niebieskiej kuchni denerwowała, a podłoga. Podłoga bowiem na początku była zwykła płytą OSB, którą pomalowałam na niebiesko (chabrowo) Początkowo wyglądała nawet ładnie, jednak nierówności płyty nie sprzyjają utrzymaniu czystości. Brud wciska się w każdą szczelinę, w każdą nierówność płyty. Wreszcie nadszedł ten dzień, gdy już nie mogłam na tę podłogę patrzeć. Doskonale wiedziałam, czego chcę. Marzyłam o podłodze imitującej starą mozaikę. Jednak położenie kafli nie wchodziło w grę, należało poszukać odpowiedniej wykładziny winylowej . I znalazłam! Dokładnie taką, o jakiej marzyłam. Mozaika w kilku odcieniach niebieskiego idealnie łączy barwy mojej kuchni nadając jej pogodnego charakteru i spójności, której trochę zaczynało brakować: szafka pod zlewozmywakiem jest bardziej stalowa niż niebieska, bo innej nie znalazłam w tym wymiarze, no i ta turkusowa skrzynia na zapasy!


Dlaczego podłoga z winylu?

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego w starym domu zdecydowałam się na podłogę winylową, a nie na drewno lub kafelki, to odpowiedź jest banalnie prosta: zależało mi na wygodzie w utrzymaniu i lekkości produktu (w tym miejscu, żeby położyć kafelki musielibyśmy rozwalić wszystko, co już zostało zrobione, a na to nie mam póki co ochoty) No i co tu dużo pisać: najważniejszy jest efekt końcowy, a ten przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.


Winylowe podłogi sprawdzają się nie tylko w kuchni. Są świetnym rozwiązaniem w korytarzach oraz jako dywany zewnętrzne układane na tarasach i balkonach oraz podłoże do dziecięcej błotnej kuchni. Ich największą zaletą jest wytrzymałość na ścieranie, zmienne warunki atmosferyczne, łatwość w utrzymaniu w czystości oraz nieograniczony wprost wybór wzorów i barw. To nie jest już babcine bure linoleum (notabene nie do zdarcia, w naszym korytarzu leży takie od 50 lat!), lecz nowoczesna podłoga do bardzo różnych wnętrz.



20 komentarzy:

  1. ja jestem totalnie oczarowana tymi płytkami, sama bym chętnie widziała takie u siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie się prezentuje ta podłoga. Jest niezwykle urokliwa. Ja również marzę i winylowych płytkach. A z tym niebieskie .... Mężczyzni znają tylko jeden niebieski i każda jest dla nich taki sam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dlatego myślałam, że w razie czego zadzwoni i zapyta.

      Usuń
  3. Te kafle są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem, dlaczego większość ludzi nie lubi winylu. Przecież to super łatwy remont, do tego tani i można szybko wymienić, kiedy się zniszczy lub po prostu znudzi. No i taki kolor to tylko kafelki, które normalnie są strasznie upierdliwe w pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winyl to jednak tworzywo sztuczne. Mnie się deski marzyły lub terakota, ale w tej kuchni tylko wykładzina ma rację bytu.

      Usuń
  5. Jaka ta wykładziną jest piękna. Podobają mi się takie nietypowe zastosowania we wnętrzach. A jak jeszcze prosta do założenia, to dlaczego nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, kuchnia to wyjątkowe miejsce w domu ma jakiś taki wyjątkowy klimat to właśnei w kuchni spotkania sa jakieś bardziej bliskie, łączące ludzi...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta podłoga jest przepiękna,idealnie wpisuje się w moje zamiłowanie do motywów orientalnych! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że takie motywy dekoracyjne lubię jako dodatki, nie wiem, czy odnalazłabym się przy tak wzorzystej podłodze, ale ważne, że wam się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez długi czas myślałam, że podłoga musi być jednobarwna i taki minimalizm stosowałam w innych pomieszczeniach. Tu jednak chciałam barw. Zależało mi też na ociepleniu klimatu kuchni.

      Usuń
  9. Podziwiam ludzi, którzy zbierają stare meble i przerabiają je na arcydzieła w domu.

    OdpowiedzUsuń
  10. W pierwszej chwili też myślałam, że to marokańskie kafle - świetny efekt dał ten winyl.

    OdpowiedzUsuń
  11. No i widzisz? Ślubny przewidział, że właśnie turkusowy, nie niebieski, będzie się podobał i dlatego taki kupił, jednak trochę racji ma Katarzyna: mężczyźni nieco inaczej dostrzegają kolory. Cóż, jakąś wadę trzeba mieć.
    Podłoga faktycznie wygląda ładnie i niebanalnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam kuchnię metr na metr, więc taka podłoga chyba by nie była dobra w tak małym pomieszczeniu. Poza tym mieszkanie ma się podobać włascicielom, a dopiero w drugiej kolejności gościom. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super. Taki materiał na podłogę widziałam w "rewolucjach Szelągowskiej" jest to fajna rzecz. Podobają mi się niebieskie szafki. Ja przez wszystkie lata kilka razy przemalowywałam stare szafki kuchenne, drzwiczki lodówki. Aktualnie wykleiłam tapetą imitacja brzozowej kory i na razie jest ok. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń