czwartek, 16 maja 2024

W Karkonosze przed sezonem

 


Mieszkając w górach mamy możliwość wyboru idealnego czasu na wycieczkę. Jest to istotne zwłaszcza, gdy chcemy iść w miejsca popularne i z pięknymi widokami. Tym razem wybór padł na Śnieżne Kotły. Sezon niski, środek tygodnia i bezchmurna, bezwietrzna pogoda. Czyż można chcieć więcej?

Wyciągiem na Szrenicę i co dalej?

 


O tym, że Ślubny nie lubi ostrych podejść pisałam już wielokrotnie, więc by nie słuchać jego marudzenia zdecydowałam się na opcję z wjazdem wyciągiem na Szrenicę. W tzw. sezonie niskim, czyli do 31 maja bilety na obie nitki kolejki kosztują 60 zł. Dwuosobowe kanapy nie są tym, co lubię w kolejach linowych, ale cóż… jak się nie ma co się lubi… Wjechaliśmy, oszczędzając czas i siły, które potrzebne będą nam później. Na szczycie nie było tłoczno, ale ludzie się kręcili. Ze Szrenicy można wybrać się w kierunku Hali Szrenickiej i Jakuszyc, do Schroniska pod Łabskim Szczytem, do Czech lub nad Śnieżne Kotły. My wybraliśmy wariant ze Śnieżnymi Kotłami. 

Głównym Szlakiem Sudeckim nad Śnieżne Kotły


Wycieczka ze Szrenicy nad Śnieżne Kotły to tak naprawdę niezbyt wyczerpujący spacer szeroką kwarcową drogą miedzy kosodrzewiną i łąkami i głazami. Po godzinie doszliśmy do „Zamku Księcia RTV” czyli Stacji RTV nad Śnieżnymi Kotłami. Tam zatrzymaliśmy się, zjedliśmy kanapki, wypili kawę. Najważniejsze jednak było podziwianie widoków. Okolice stacji byy jedynym miejscem, gdzie spotkaliśmy więcej ludzi. 

 Teraz należało podjąć decyzję, co dalej. Niestety szlak, który chciałam pokazać Ślubnemu, czyli ścieżka nad reglami jest teraz nieczynny ze względu na ochronę cietrzewia i sokoła wędrownego. Do Czech na knedliki też się nie wybraliśmy. Została nam trasa zaplanowana jako pierwsza.

Spod Wielkiego Szyszaka do Schroniska pod Łabskim Szczytem i powrót do Szklarskiej Poręby


Piarżysko na Wielkim Szyszaku to jedno z tych miejsc, gdzie odczuwam lekkie drżenie kolan. Tym razem ścieżka była pusta i sucha, więc przejście wokół góry nie było tak uciążliwe i straszne. Nie mniej, z ulgą skręciłam na niebieski szlak w dół. Malownicza ścieżka wije się zboczem Szyszaka, by dojść do Rozdroża pod Szyszakiem. Tu łączy się z czerwonym oraz przecina zielony (część na stawki jest zamknięta)


Czerwonym szlakiem wędrujemy aż do Schroniska pod Łabskim Szczytem, Przyznaję, że zauroczyła nas ta trasa. Typowo górska ścieżka, wąska, z kamieniami i korzeniami przypomina dawne szlaki. 


Pod koniec jednak zaczął nam się już trochę dłużyć i z radością przyjęliśmy widok schroniska. Usiedliśmy na ławeczce, dopiliśmy kawę z termosu i resztę kanapek. 

W dobrych nastrojach ruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku Szklarskiej Poręby. Wydawało się, że teraz to już będzie „z górki” . No i było. Aż za bardzo. 


Nasza wycieczka w większości była z górki i Ślubny zaczął się skarżyć na naciągnięte ścięgno. Zdecydowaliśmy się więc skręcić na zielony szlak, dojść do pośredniej stacji kolejki i zjechać do Szklarskiej.Teraz pozostało już tylko coś zjeść, wybór padł na Tyrolską Chatę, bo była najbliżej. Zarówno pieczone kartofle jak i wielkie tosty były pyszne i sycące.

Zrobiliśmy ponad 15 kilometrów i była to świetna wycieczka.


8 komentarzy:

  1. Cudowne jest takie wspólne wędrowanie. Tylko pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne zdjęcia <3
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała wycieczka tyle miejsc, które jak widzę zmieniły się od czasu kiedy tam chodziłam. Teraz tylko mogę oglądać na zdjęciach. Ważne, że byliście we dwoje, porozmawiać można i nie ma chaosu, jak jest więcej osób, jak samemu idzie się to trochę niepewnie bywa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, Śnieżne Kotły! Nie byłem tam z 10 lat. Książę RTV? Dobre!
    Pozazdrościłem. Może w lecie uda mi się pójść Waszymi śladami.
    Aniu, wydaje mi się, że Twojemu Ślubnemu jakby wąsy się wydłużyły… :-) Dobrze widzę?
    Krzysiek G.

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto tam się wybrać o każdej porze roku. Ja wolę przed sezonem mniejszy tłok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna wycieczka! Karkonosze zawsze mnie zachwycają. Ostatnio byłam 2 lata temu, również przed sezonem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze bałam się piarżyska na Wielkim Szyszaku, ale może się przełamię. Twój opis daje nadzieję, że nie jest to aż tak straszne. ;)

    OdpowiedzUsuń