Słońce, ciepełko, upał... No... nareszcie! Jeszcze w połowie maja, czyli miesiąc temu spadł u nas śnieg!Zatem powiedzmy sobie szczerze, słońce i ciepło było przez nas pożądane, podobnie jak letnie burze i deszcz. Dużo deszczu. Dziś właśnie pada, zrobiło się chłodniej, więc zamiast moczyć się w strumieniu stukam w klawiaturę. I o tym, dlaczego lubię upał oraz co wtedy robię Wam opowiem.
5 sposobów na udane lato
Zacznijmy od tego że w poprzednim życiu chyba byłam jaszczurką, gdyż uwielbiam wygrzewać się na słońcu. Wprawdzie Ślubny twierdzi, że raczej żmiją, ale nie będę tego komentować. Rozumiecie więc, że kocham słońce i mam ulubione sposoby na umilanie sobie czasu.
1. Opalanie.
Wstaję wcześnie, bo przecież kozy, kury i reszta towarzystwa domaga się jedzenia, mogę więc wyłożyć się na leżaku już o siódmej. Opalam się zatem między siódmą a dziesiątą, pijąc przy tym pierwszą kawę i czytając książkę lub przeglądając Internety. Nie zapominam przy tym o kremach z wysokim filtrem, gdyż inaczej mimo wczesnej pory i tak skończyłabym jak ta żmija- z wylinką kilka razy do roku albo co gorsza z bąblami po oparzeniach.
2. Czytanie.
Ponieważ aktywność fizyczna na pełnym słońcu raczej nie wchodzi w rachubę, nawet ja wolę się nie przegrzewać (w dzieciństwie przeszłam porażenie słoneczne, wiem jakie to nieprzyjemne), zatem po godzinie dziesiątej zalegam w leżaku pod orzechem i czytam.
3. Kąpiel w strumieniu.
Na intensywny wysiłek mnie nie stać, ale spacer brzegiem lasu do strumienia to już zupełnie inna historia. Zwłaszcza, że na dnie doliny czeka mnie przyjemny chłód i orzeźwiająca kąpiel w lodowatej wodzie. Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że jest ona znacznie zimniejsza niż zimą, gdy morsowałam. Zauważyłam też, ze nad strumieniem bardzo dobrze mi się myśli i pisze. Zabieram więc oprócz koca i ręcznika także notes i długopis.
4. Zimne płyny.
Tak, tak. Nie zapominam o nawodnieniu organizmu. Mam zawsze przy sobie chłodną wodę, wszak jako szczęśliwi posiadacze własnej studni głębinowej mamy prywatną wodę źródlaną z głębi gór. Oprócz wody przygotowuję mrożoną kawę z owocami i lodami . Przyznam się, że jest to jeden z powodów, dla których mojego Ślubnego ciężko wyciągnąć do kawiarni- uważa, że robię
lepszą kawę (a znam kilka innych osób, które są tego samego zdania) Innym letnim specjałem, którym raczymy się w Domku pod Orzechem są
nasze kwiatonety, czyli domowe napoje gazowane z kwiatów (koniczyny, bzu, bławatków)
5. Lekkie posiłki.
W czasie upałów nie chce się za bardzo jeść, a przecież jeść trzeba. Zatem przygotowuję posiłki lekkie, proste i smaczne. Królują sałatki na bazie sałaty i innych liści oraz zupy z
przepysznym chłodnikiem na czele.
Rzucić wszystko...

Domyślam się, mi zazdrościcie możliwości decydowania, jak spędzam czas. I powtórzę, że sama sobie zazdroszczę i codziennie gratuluję sobie decyzji rzucenia poukładanego życia w mieście na rzecz spokojnego bytowania w izerskiej głuszy. Ostatnio ze zdziwieniem zauważyłam, że w czerwcu przyroda rozwija się niesamowicie bujnie, czego nie widziałam przez 25 lat pracy w szkole, bo w czerwcu to widziało się najwyżej tabelki, literki, świadectwa, sprawozdania, podsumowania, a po zakończeniu roku szkolnego myślało sie jedynie o tym, by się wyspać.