czwartek, 8 lutego 2018

Olaboga, co ja robię?!

Osoby, które śledzą mnie na facebooku widziały ostatnio kilka zaskakujących fotek z Wybrzeża. Jakoż faktycznie, spędziłam kilka dni w Trzebiatowie z racji odwożenia Wojtka do domu po feriach (czekajcie cierpliwie, pisze się historyjka z pobytu nastolatka w Domku pod Orzechem).

poniedziałek, 5 lutego 2018

W zimowych Karkonoszach

Tym razem nie o najbliższych okolicach Gierczyna. Nie o lokalnych skałkach, skarbach i tajemnicach. W odkrywaniu i zdobywaniu tych przoduje mama, mnie pozostaje podążać wydeptanymi przez nią szlakami. Ja swoje kroki skierowałam ostatnio dwukrotnie w wciąż nieodległe Karkonosze (bo rowerem pokonywałam Izery z jednej strony na drugą). Po 26 latach w październiku zdobyłam Śnieżkę. W ostatni weekend powtórzyłam to, tym razem w śniegu. U stóp najwyższego szczytu Karkonoszy bywałam już w życiu kilkakrotnie, ale nigdy jakoś się nie złożyło. Z Gierczyna też przecież nie jest daleko, ale mama woli nieuczęszczane szlaki, wiec na wspólne dziecięce jeszcze wycieczki zabierała nas w bardziej dzikie czeskie Izery lub pokazywała okolicę - pogórze izerskie i najbliższe szczyty. Do turystycznej Szklarskiej Poręby i jeszcze gorszego pod tym względem Karpacza zapuściła się z nami ledwie kilkakrotnie.

niedziela, 4 lutego 2018

Walentynkowe pomysły

Do walentynek zostało zaledwie 10 dni, więc ja, jak co roku kombinuję, jakby tu Ślubnego uszczęśliwić. Bo wiadomo, że każdy powód do świętowania jest dobry, a gdy za oknem zimno, to trzeba sobie atmosferę domową podgrzewać. Jakiś zarys pomysłu już mam. W tym roku zamiast ( a może obok?) smacznej kolacji z obowiązkowym tatarem i czerwonym winem (tak, tak u nas na walentynki króluje zazwyczaj tatar) wymyśliłam sobie, że wybierzemy się w odwiedziny do sąsiadów, czyli do Leśnego Kurortu, gdzie podają naprawdę pyszną kawę  i robią dobre drinki.
Zastanawiam się też nad prezentem, przecież nie przygotuję Ślubnemu laurki ;)

piątek, 2 lutego 2018

"Turbulencja" recenzja i konkurs

Zadanie konkursowe zdawało się wyjątkowo proste: „Za pół godziny masz samolot. Dokąd polecisz bez zastanowienia i bagażu?” Co mogłam napisać No oczywiście, ze lecę na Bornholm, wyspę, gdzie góry wpadają do Bałtyku, gdzie zielone niziny łączą się z brzegiem morza, a wszystko można zobaczyć w dwa dni. No i wygrałam książkę.

czwartek, 1 lutego 2018

Skarby na Prochowej

Pamiętacie spacer sprzed kilku tygodni na Prochową(klik)? Pisałam wtedy, że jeszcze do tej wycieczki wrócę. Korzystając z miarę znośnej pogody – nie padało, temperatura oscylowała w granicach 2-3 stopni, tylko wiało strasznie! - wyciągnęłam Gui i Wojtka na skałki. Jako cel podałam wykopanie czegoś, co poprzednio zostawiłam.