Choć wiosna w kalendarzu zagościła na dobre, a i w dolinach zakwitły wiosenne kwiaty, w górach zima nie odpuszcza. Coraz trudniej mi ją zaakceptować, gdyż w poprzednich latach kwiecień był stosunkowo ciepły i prace na ogrodzie miałam praktycznie zakończone. W tym roku moje plany ogrodowe i remontowe sypią się, a ja próbuję znaleźć sobie inne zajęcie. Przez kilka dni schodziłam w doliny, by przejść choć kilka kilometrów w wiosennej atmosferze, ale Góry Izerskie wzywały. Wreszcie przeprosiłam się z śniegiem i poszłam.





