wtorek, 24 grudnia 2013

Świąteczne Izery

Co widzicie, patrząc na te chmury?

Każdy nowy świt jest tajemnicą, niespodzianką. Jeszcze wszystko może się zdażyć i tylko od nas zależy, czy to będzie dobry dzień.
Wigilijny poranek w Domku pod Orzechem. Pachną gotujące się grzyby, stygnie kompot z suszonych owoców. Za kilka godzin usiądziemy do stołu.

Niech ten świąteczny czas będzie czasem rodzinnych rozmów
spotkań przy filiżance herbaty
 a Dobro, które rodzi się w każdym z nas
niech w nas wzrasta. 

C

piątek, 20 grudnia 2013

Sobotnie kolędowanie trzebiatowskiej "Dwójki"

Grudniowy, szary, mglisty sobotni poranek (14.12.2013). Trzebiatowianie właśnie robią przedświąteczne zakupy. Z rynku dobiega radosny dziecięcy śpiew- to uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 przygotowali niespodziankę dla mieszkańców- Jarmark Bożonarodzeniowy. Może nie tak okazały , jak te w wielkich miastach, ale równie barwny i przepełniony zapachami oraz smakami. Na przechodniów czekały kolorowe ozdoby choinkowe, stroiki, kartki świąteczne wykonane własnoręcznie przez uczniów i ich rodziców oraz nauczycieli. Rodzice upiekli rewelacyjne ciasta, przygotowali kawę i herbatę. Można było także posilić się pożywną grochówką serwowaną przez Stowarzyszenie Przyjaciół Dwójki.
Na spragnionych atrakcji czekali także Słowianie z bractwa Chąśba, chętnie włączający się w szkolne inicjatywy.Wśród Słowian udzielała się i Chuda, która wystawiła nasze rękodzieło.


Celem jarmarku, w którego organizację włączyła się cała społeczność szkoły, była nie tylko promocja SP 2 w środowisku lokalnym, ale przede wszystkim podtrzymywanie tradycji bożonarodzeniowych i zachęcanie do spędzania czasu w rodzinnym gronie przy wspólnym pieczeniu pierników i wykonywaniu ozdób choinkowych.
Aby impreza mogła dojść do skutku, już od kilku miesięcy się do niej przygotowywaliśmy. Dzieci pod okiem nauczycieli i rodziców przygotowywały kolorowe bombki i ozdoby z masy solnej czy papieru, grupa wokalna przygotowywała świąteczny repertuar, rodzice piekli pierniczki inne smakołyki.


Dzięki zaangażowaniu tak wielu osób mogliśmy umilić mieszkańcom to sobotnie przedpołudnie, a każdy, kto nas odwiedził odchodził zadowolony i bogatszy o niebanalny drobiazg lub chwilę wzruszenia i refleksji. 
Dla mnie najważniejsze było to, że po raz kolejny wystąpiliśmy jako społeczność szkolna. Wspólnie kwestowali nauczyciele, uczniowie, rodzice, sympatycy. Byliśmy jedną wielką rodziną. 

A żeby wprowadzić czytelników w świąteczny nastrój, proponuję obejrzeć nasze dzieci w akcji, czyli odgrywajace jasełka. 

niedziela, 15 grudnia 2013

Gromadne granie :)

Kolejny wpis z cyklu "Bo w Trzebiatowie też się dzieje..." - ano dzieje się. Czasem w dodatku bardzo spontanicznie, ale o tym za chwilę.

Wraz z moimi przyjaciółmi planujemy wspólnie powitać Nowy Rok. A że do Sylwestra już niedługo, trzeba było w końcu doprecyzować nasze plany na ten wieczór. W tym celu udaliśmy się razem 14 grudnia to trzebiatowskiej pizzerii Gromada. Samo wnętrze jest przepiękne i część spotkania upłynęła mi na zachwytach architekturą (ale o tym, że jest pięknie pisała już Ruda TU).

Zamówiliśmy pizzę, odpowiednie napoje i szybko przedyskutowaliśmy plany sylwestrowe, po czym D. wyciągnął gitarę i zaczął "drzeć ryja" (fragment zamówiony i dedykowany). :) Do wspólnych śpiewów włączyliśmy się wszyscy i niedługo później w naszym kierunku ruszyła jedna z pań kelnerek. Ale zamiast zrugać nas za hałasowanie, wyłączyła muzykę grającą w lokalu. 

D. zastanawiający się "Co by tu jeszcze zagrać?"

Aż do zamknięcia lokalu siedzieliśmy wspólnie grając, śpiewając, wygłupiając się i śmiejąc, do zabawy wciągają też sąsiedni stolik. D. był niezmiernie szczęśliwy mając tak żywiołowo reagującą publiczność, dla której bisować musiał kilkakrotnie.

W tle sobotnia publiczność popisów D.
Po raz kolejny bawiliśmy się w swoim gronie wybornie i zapewne jeszcze nie raz to powtórzymy, udowadniając, że nawet w malutkim Trzebiatowie można zrobić spontanicznie coś naprawdę ciekawego. 

A tak na marginesie D. na imię ma Dawid. Bo ostatnio wyraził obawę, że już na zawsze pozostanie tajemniczym D. ;)

sobota, 14 grudnia 2013

Przepis na babski wieczór przed świętami.

4 ciemne piwa, gorzka czekolada, katarzynki, trzy noże, trzy deski, góra bakalii, to według dziewczyn przepis na babski wieczór przed świętami.
No ale może od początku: z moją przyjaciółką mamy małą tradycję- przed świętami spotykamy się na gotowaniu moczki. Nie inaczej było i w tym roku. Gdy wróciłyśmy z Chudą z jarmarku, o którym napiszę w poniedziałek, szybko ugotowałam to, co zamierzałam, by późnym popołudniem spokojnie zająć się przygotowywaniem tradycyjnej śląskiej moczki. Moi bliscy nie wyobrażają sobie, by mogło jej zabraknąć na wigilijnym stole. Każda śląska gospodyni ma swój przepis, który w szczegółach różni się od tych, podawanych w książkach kucharskich i w Internecie. A że przekazywany jest w tradycji ustnej, wiec i ja szczegółów swojego nie zdradzę.
Dzień wcześniej ugotowałam rybny rosół na pasternaku , w którym zamoczyłam piernik. Gdy przyszła przyjaciółka, należało do tak przygotowanej bazy wrzucić resztę produktów. Na pierwszy ogień poszło ciemne porterowe piwo, przy czym cześć owego specjału wylądowało w naszych szklaneczkach. Z szafek powyjmowałam resztę produktów: suszone owoce, bakalie i orzechy. Każda z nas wzięła nóż i deskę i zaczęłyśmy krojenie. Bawiłyśmy się przy tym świetnie, wspominając a to zeszłotygodniowy huragan, a to minione święta, a to jakieś anegdotki. Kolejne porcje bakalii lądowały w wielkim garze, wszystko bulgotało i pachniało. Co jakiś czas mieszałam, dolewałam kolejne piwo, dodawałam następne ingrediencje.


Po 2 godzinach brązowa masa była prawie gotowa. Wtedy zaopatrzyłam dziewczyny w łyżeczki i poprosiłam, by spróbowały i określiły, co jeszcze dodać. Zgodnie stwierdziły, że brakuje powideł śliwkowych (jeden słoik okazał się za mało) . Dorzuciłam zatem drugi i teraz smak był już idealny (oczywiście, jak co roku wyszedł wielki gar słodkiej mazi, którą będę rozdawała tym, którzy są mi wyjątkowo bliscy).
Przelałam specjał do słoików i zagotowałam. Będzie spokojnie czekał sobie do wigilii.

I tak tradycji stało się zadość. 

piątek, 13 grudnia 2013

Trzebiatowska inscenizacja

W Trzebiatowie dzieją się różne rzeczy. Tym razem mieszkańcy zostali zaproszeni na inscenizację wprowadzenia stanu wojennego, przygotowaną przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej 14 Pułku Piechoty I Armii Wojska Polskiego "Nałęcz" z Trzebiatowa. W wydarzeniu udział wzięli także członkowie Grupy Rekonstrukcyjnej Milicji Obywatelskiej z Kołobrzegu. oraz Centrum Rozrywki Aktywnej „Piastów”.
 13 grudnia już od 7.30 mieszkańcy mogli poczuć ducha przeszłości- urzędnicy miejscy i przechodnie byli legitymowani przez milicję obywatelską i wojsko. Punktualnie o 8.00 z megafonów rozległ się charakterystyczny głos gen Jaruzelskiego, który obwieścił wprowadzenie stanu wojennego na terenie całego kraju. Później zgromadzona przed Ratuszem młodzież wysłuchała wspomnień żołnierzy stacjonujących wówczas w naszym mieście oraz zwięzłej informacji o wydarzeniach tamtego dnia. 

 Moich szóstoklasistów najbardziej zainteresowała milicyjna nyska, do której zostali wciągnięci przez zomowców, potem obejrzeli uzbrojenie funkcjonariuszy i uczestniczyli w nielegalnej demonstracji. Cała inscenizacja trwała ok. godziny i bardzo się dzieciakom podobała.
 Inną „atrakcją” była obecność mediów- TVN, Polsat, TVP, które chwilami zapominały, że mają służyć, a nie przeszkadzać. ( w czasie zatrzymania samochodu dzieciaki widziały jedynie kamery a nie działania grupy rekonstrukcyjnej.) 

Myślę , że uczniowie zapamiętają to wydarzenie, a utrwalone na lekcji historii zostanie na dłużej w ich pamięci.