Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania cherezińska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania cherezińska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2023

Elżbieta Cherezińska "Sydonia. Słowo się rzekło"- recenzja przedpremierowa


 Sydonia Bork. Czarownica, czy skrzywdzona kobieta, a może jedno i drugie?

Nie ukrywam, że na nową powieść Elżbiety Cherezińskiej czekałam od chwili, gdy autorka się nią pochwaliła na swoim facebookowym profilu . Lubię prozę tej pomorskiej pisarki, a bohaterka jej nowej powieści to jedna z ciekawszych postaci w historii Pomorza Zachodniego. 

Gdy zatem otrzymałam przedpremierowy egzemplarz powieści i nie musiałam czekać do premiery, która przewidziana jest na 21 lutego 2023 , byłam przeszcześliwa. Książkę przeczytałam w dwa dni (choc powinnam chyba napisać w dwie noce) 

wtorek, 5 grudnia 2017

Płomienna korona, czyli Władziu na tronie

Trochę trwało nim w moje ręce trafiła trzecia część trylogii "Odrodzone Królestwo" Elżbiety Cherezińskiej. Nie muszę chyba pisać, że ksiażkę prawie połknęłam, co nie było łatwe, zważywszy że jest to ponad tysiąćstronicowe tomiszcze.

środa, 15 stycznia 2014

Skandynawskie klimaty w zimowe wieczory czyli "Północna droga" E. Cherezińskiej

Zimowe wieczory sprzyjają czytaniu. Truizm, prawda? Przecież każdy wie, że długie wieczory sprzyjają zaleganiu na kanapie z książką (bądź przed telewizorem, z Internetem jest chyba trochę inaczej, bo internetowców pogoda niewiele obchodzi)
Wracam jednak do czytania. Rok temu zimą czytałam literaturę skandynawską, o czym tu. W tym roku przełom grudnia i stycznia także spędziłam odpływając łodziami wikingów na daleką Północ. A wszystko przez Chudą. Bo przecież to dzięki nie przeczytałam pierwszą książkę Elżbiety Cherezińskiej „Korona lodu i krwi”, o której potem debatowałyśmy godzinami, leżąc w moim łóżku lub dłubiąc robótki ręczne (tu). „Korona” wzbudza w nas mieszane uczucia. Z jednej strony ciekawy pomysł i dobra narracja (zazwyczaj), z drugiej irytujące śmiesznostki w postaci lewitujących świętych. Część postaci tętni życiem, inne są denerwująco papierowe. Początkowo myślałam, że na „Koronie” moja przygoda z Cherezińską się skończy, jednak wymiana pogladów z blogerkami uświadomiła mi, że może warto dać pisarce drugą szansę.




Przed świętami zasiadłam do „Północnej drogi” i… no właśnie… odpłynęłam w świat nordyckich bogów, głębokich fiordów, wzburzonych morskich fal, a także w świat miłości, przyjaźni, intryg.
Na sagę składają się 4 tomy. Każdy inny, z zupełnie inną narracją, poglądami, perspektywą.  Cherezińska zastosowała ciekawy zabieg pokazania tych samych wydarzeń- powstawania państwowości i budzenia się świadomości narodowej Norwegów w X w z perspektywy 6 różnych postaci. Dwa pierwsze tomy mają żeńską narrację- Sigrun jest żoną jarla. Ma wszystko, co tylko może być potrzebne kobiecie do szczęścia- kochającego, bogatego męża, dwoje pięknych i mądrych dzieci, szacunek poddanych. To kobieta spełniona. 


Halderd- narratorka drugiego tomu do wszystkiego musi dojść sama. Wychodzi z ubóstwa, w które rodzinę wpędził brat bohaterki jednym niezrozumiałym czynem. Dzięki małżeństwu z jarlem zyskuje majątek i to, o czym marzy przede wszystkim- władzę. Halderd ma się o kogo martwić i troszczyć- los obdarzył ją sześcioma synami. Marzy, by jej ulubiony najmłodszy syn objął władzę na Północy. Ta część sagi ma chyba najbardziej wartką akcję, a postaci są najbardziej wyraziste.




Kolejny tom ukazuje nam Einara- syna wieszcza, który zapowiedział koniec starego świata i wróżbę tę przypłacił życiem. Wróżba ta ukształtowała też losy Einara, którego powołaniem stało się głoszenie wiary w nowego Boga. W „Pasji według Einara” Cherezińska ciekawie pokazała kościół w X wieku z jego wynaturzeniem i niejednorodnością.


O ile w trzech pierwszych tomach pisarka starała się trzymać realności (bogowie nie schodzili do ludzi, a wróżbici byli wiarygodni), o tyle w ostatnim tomie popuściła wodze fantazji i do głosu dopuściła nie tylko troje młodych bohaterów- dwoje dzieci Sigrun: Bjorna i Gudrun i najmłodszego syna Halderd- Ragnara, ale także nordyckich bogów. Nadal jednak mityczna fantastyka nie zaburza obrazu całości.
Gdy bohaterowie odpływają w pogoni za swoim marzeniem, ja mam żal, że to  już koniec powieści.
Skandynawskie lasy powoli przestają mi szumieć w uszach, nie odbija się w nich także echo morskich fal uderzających o skaliste wybrzeże, więc czas sięgnąć po kolejną książkę Olgi Tokarczuk. Przede mną „Gra na wielu bębenkach”.


sobota, 25 lutego 2017

"Harda", książka na którą czekałyśmy

Świętosława, matka królów, córka Mieszka I - jedna z najciekawszych kobiet polskiego średniowiecza lub, jak wolą niektórzy, postać fikcyjna. Od początku wiedziałyśmy, że nową powieść Elżbiety Cherezińskiej "Hardą"będziemy czytać z zapartym tchem. Przecież tak było z jej wcześniejszymi książkami o średniowieczu- sagach "Północna droga"(recenzja) oraz  "Odrodzone królestwo". Nasze oczekiwanie miało też osobisty charakter- dla mnie Świętosława ma postać Słowianki Czesławy- czyli Chudej.

czwartek, 28 grudnia 2023

Czytelnicze podsumowanie roku 2023

 


Na początku roku miałam plan. Chciałam nagrywać krótkie recenzje przeczytanych książek, tak, by mieć na koniec roku gotową listę tego, co przeczytałam. Ale jak to u mnie z planami bywa trzymałam się go tylko przez miesiąc. W efekcie teraz ze strzępków układam to, co mogłam mieć podane na tacy. Całe szczęście, że czytane książki wrzucałam choć w relacje na IG i robiłam im zdjęcia. Zapraszam na podsumowanie.