niedziela, 22 listopada 2020

Wycieczka do jednego ze źródeł Czarnotki - izerskie bezdroża


Czarnotka stanowi integralną część Gierczyna. To ona ukształtowała dolinę, w której położona jest wieś. Rzeczka wije się malowniczo po zboczach Dłużca, Wysokiej i Blizbora, tworząc niewielkie kaskady, rozlewiska i stanowiąc wodopój dla niezliczonej ilości leśnej zwierzyny. Nim stanie się jednym potokiem płynie kilkoma odnogami. Na dzisiejszą wycieczkę wybrałam skrajny lewy ciek i postanowiłam dotrzeć aż do intymnego początku tej malowniczej rzeczki. Zapraszam na wycieczkę po izerskich bezdrożach.

Gierczyn nad Czarnotką


Wycieczkę zaczynam na łąkach za Domkiem pod Orzechem
. Wieje tak potwornie, że zastanawiam się, czy zaraz nie odlecę. Do wsi schodzę północnym stokiem Kufla, tam gdzie pozostały ślady kilku domów przytulonych do skał.

Stojąc na ruinach, próbuję odtworzyć przebieg drogi i układ domów po obu jej stronach. Takiej rekonstrukcji będę dokonywała dziś jeszcze kilkakrotnie, bo w wielu miejscach brzmią jeszcze echa dawnej świetności Gierczyna. Dochodzę do mostku na Czarnotce w Górnym Gierczynie.

Przez kilkaset metrów idę asfaltową wiejską drogą, zza płotów wyglądają psy i oszczekują się z Gringo. Gdy droga oddala się od rzeczki, schodzę z niej, by iść jak najbliżej potoku. Kolejny raz obserwuję specyficzne „odwracanie się” mieszkańców od rzeki. Gospodarstwa położone w jej pobliżu nawet nie próbują uporządkować jej brzegów tak, by stała się atrakcyjnym elementem krajobrazu podwórza. Tylko w jednym miejscu widzę, całkiem ładne rozwiązanie tematu, z miejscem wypoczynku na brzegu. Okazuje się, że to budynek Agroturystyki Czarnotka. Nazwa zobowiązuje?

W poszukiwanie źródeł


Wieś się kończy
. Widzę ostatnie zabudowania współczesnej wsi, nie jest to jednak koniec historycznego Gierczyna. Czeka mnie jeszcze przejście przez zapomniane gierczyńskie ruiny. Stoję na kamieniach, zastanawiając się, jak wyglądał dom. Czy miał okna wychodzące na strumień, a może były tak schodki aż do wody? Co ciekawe, widać świeże zaznaczenia geodezyjne. Czyżby ktoś zamierzał zbudować tu swoją nową samotnię?


A potem jest już tylko strumyk, las i my: Gringo i ja. Idziemy pod górę, przeskakując z jednego brzegu na drugi. W pewnej chwili dostrzegam ciemnoczerwone owoce. Już, już mam po nie sięgnąć, myśląc, ze t pyszne borówki. W porę jednak dostrzegam swój błąd. To nie pyszne borówki a zdradliwe owoce konwalii leśnej. Piękne i zdradliwe są te  uroczyska w Górach Izerskich. W miejscu, gdzie pewnie taplają się dziki żałuję, że nie mogę być świadkiem ich baraszkowania w błocie.


Jestem już bardzo wysoko, a wciąż obserwuję ślady dawnej niemieckiej działalności. Nawet ta maleńka struga była miejscami regulowana, a tam, gdzie z kilku cieków łączy się w jedną znajduję... całkiem nieźle zachowaną hydrobudowlę. Po konsultacjach z Gui dochodzimy do wniosku, że to obudowane dawne źródło Czarnotki.


Sięgam po stare mapy i porównując ze współczesną stwierdzam, że to zdecydowanie jest źródło mojej ulubionej rzeczki. Docieram do górnego asfaltu, ale nie wracam nim, gdyż na tym izerskim szlaku  zauważam ludzi z psem. Nie chcę, by Gringo się denerwował. Schodzę bez ścieżki w kierunku głównego nurtu rzeki. Tu także widać wielokrotnie pozostałości dróg, murków, ruiny domów. Wracam zboczami Blizbora przy silnym wietrze.
















Inne spacery brzegami Czarnotki:

Gierczyńskie strugi

Gierczyńska Wenecja

Izerska susza

U źródeł Czarnotki


16 komentarzy:

  1. Bardzo to są ciekawe takie krajoznawcze poszukiwania, a u Ciebie, Aniu, szczególnie, bo są resztki dawnej zabudowy, ruiny schroniska, wodne urządzenia, mostki; sami tak łaziliśmy przed laty, poniżej nas znaleźliśmy kamień od żaren, ale zanim go przetoczyliśmy do nas, ktoś nas ubiegł:-) Gringo wiernym towarzyszem wypraw, ale i Tobie raźniej wędrować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawać by się mogło, że kręcąc się wokół komina, byłam już wszędzie, ale okazuje się, że nadal znajduję miejsca niezwykłe. Mamy podobne podejście do wędrowania, a pies to dobry kompan.

      Usuń
  2. Czarnotka ma wiele twarzy, potrafi zaskoczyć. Też lubię takie wędrówki po lasach i zbaczać ze szlaków. Też mam swój ulubiony potok, który inspiruje mnie do fajnych zdjęć natury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z naszych potoków potrafi zaskakiwać. Ale bywa też niebezpieczny po ulewach.

      Usuń
  3. Jak bardzo wciągają takie poszukiwania śladów przeszłości w wydawałoby się już odzyskanych przez przyrodę miejsc, trzeba uważnie się rozglądać, a trafią się niespodzianki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogę tylko pozazdrościć Wam mieszkania w tak pięknych okolicach i takiej bezpośredniej bliskości natury. Gdybym mogła,odwiedzałabym te górzyste rejony codziennie!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie chcę się powtarzać, ale chętnie wybrałabym się z Tobą na spacer, myślę, że w moich okolicach też znalazłabyś coś ciekawego :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia i piękna okolica. Moim dzieciom by się to bardzo podobało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wodospadów i tych potoków oficjalnie Ci zazdroszczę :) Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepięknie, takie wędrówki są naprawdę cudowne, a w okolicy zawsze znajdzie się jeszcze coś nietuzinkowego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne są te nasze polskie góry, bez dwóch zdań. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W Twojej wędrówce znajduję pewne podobieństwo do niektórych moich kaczawskich łazęg, gdy idę znanymi okolicami. Skupienie się na znanych drobiazgach daje ciekawe efekty.
    Coś nowego zawsze się zobaczy, zwłaszcza idąc wzdłuż strumienia, a jeśli nie zobaczy, to poczuje.

    OdpowiedzUsuń