niedziela, 2 czerwca 2024

Mumlawski Wodospad- atrakcyjna wycieczka w góry z dzieckiem w wózku

 


To był deszczowy weekend. Potrzebowałam pomysłów na krótkie, intensywne wycieczki z efektem wow! Czegoś, co zostanie w pamięci mojej wnuczki na długo, a przy tym zadowoli także nas dorosłych. Mój pierwszy wybór padł na Wodospad Mumlawy, bo tego miejsca nie widziałam jeszcze na żywo.

Wodospad Mumlawy z dzieckiem w wózku


Panna M. jest jeszcze trochę leniuszkiem i choć pewnie poradziłaby sobie z pieszym przejściem kilku kilometrów, to dla własnego zdrowia psychicznego pożyczyliśmy wózek do zadań specjalnych, czyli terenową Thule. Tak wyposażeni wsiedliśmy w samochód i podjechaliśmy do Harachowa w Czechach. Auto zaparkowaliśmy na prywatnym parkingu (płatny 100 koron za dzień)  prawie przy samym muzeum górnictwa (które zwiedzimy przy następnej okazji) i niebieskim szlakiem ruszyliśmy wzdłuż rzeki. 


Szeroka ścieżka chwilami zwęża, pojawiają się wystające konary i kamienie, więc zwykły wózek nie dał by rady ( ale po drugiej stronie rzeki biegnie wygodna asfaltówka idealna na spacer nawet z miejską spacerówką) Panna M. zaaferowana widokami i możliwością skakania po skałach nawet nie zauważyła, że ten kilometr od parkingu do wodospadu przebyła pieszo. 


A potem było jeszcze ciekawej! Mumlawa tworzy malownicze kaskady, ale wisienką na torcie jest oczywiście charakterystyczny wodospad wyżłobiony w ogromnym bloku skalnym. Widziałam wodospad na zdjęciach, na żywo robi jeszcze większe wrażenie. Ponieważ wybraliśmy się w piątek rano, ludzi było jeszcze niewiele i w większości okazali się naszymi rodakami korzystającymi z długiego weekendu. Podejrzewam, że w soboty i niedziele na mostku tworzy się kolejka chętnych do zdjęcia z wodospadem w tle.

My podeszliśmy jeszcze kilkadziesiąt metrów wyżej do kolejnej kaskady i tam zarządziliśmy przerwę na kawę i odpoczynek. 


Panna M. baraszkowała przy brzegu, zachwycała się wodą, zaglądała do każdej szpary. Nie zajrzeliśmy do Mumlawskiej Boudy, bo na konkretny posiłek było za wcześnie, a kawę i słodkości zabraliśmy do plecaka.

Od wodospadu do Harrachowa zielonym szlakiem


Powrót do Harrachowa zaplanowałam wspomnianą wcześniej drogą asfaltową. Panna M. stwierdziła, że jest zmęczona i jechała wózkiem. Faktycznie musiała odpocząć, bo nie chciała nawet skorzystać z atrakcji Lisiej Ścieżki, która usytuowana jest przy szlaku. 


Ten leśny plac zabaw może nieźle uatrakcyjnić wędrówkę. Znajdziemy tu zarówno ciekawostki o zwierzętach jak i swoisty tor przeszkód.

I o ile tę atrakcję Panna M. ominęła, o tyle plac zabaw z trampolinami należący do Mumlava Bistrojuż ją zaciekawił. Postanowiliśmy więc właśnie tu zatrzymać się na typowy czeski posiłek, czyli smażony ser z frytkami oraz kofolę.


Danie nie było może wybitne, ale fakt, że mogliśmy zjeść w ciszy i w poczuciu, że Panna M. bezpiecznie bawi się na trampolinie i nie marudzi to wartość naddana. 


Z pewną obawą patrzyliśmy w niebo, gdyż prognozy zapowiadały ulewy przed południem. Na szczęście wciąż nie padało i gdy Panna M. stwierdziła, że się już nabawiła, ruszyliśmy na spacer po Harrachowie.

Podeszliśmy pod nieczynne skocznie narciarskie, przeszliśmy się po miejscowości . Deszcz zaczął padać, gdy wsiedliśmy do samochodu, a ulewa złapała nas już po polskiej stronie.

Jeśli szukacie niedługiej, łatwej i atrakcyjnej trasy na spacer w dzieckiem w wózku to Wodospad Mumlawy na pewno spełni Wasze oczekiwania. Panna M. była zachwycona wycieczką, a to chyba najlepsza rekomendacja!

Inne nasze polecajki:

Góry Izerskie z dzieckiem

Żonkile w Jizerce

Przewana zapora na Białej Deśnie

8 komentarzy:

  1. Piekny wodospad, wspaniale, ze mozna dojsc do niego z wozkiem, to duze udogodnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takich miejsc szukam na wycieczki z wnuczkami.

      Usuń
  2. Pokazujesz piękne miejsca! Mam nadzieję, że kiedyś uda się nam je odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcześnie dziecko zaczyna podróże i to jest fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ładnie tam, ładnie. Mała M wyrosła. Smażony ser z frytkami? Czemu nie, dobre dietetyczne jedzonko :-)
    Krzysiek G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest Panna M. czyli druga wnuczka. A smażony ser był dokładnie tym, co chcieliśmy zjeść.

      Usuń