Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królewna Śnieżka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królewna Śnieżka. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 marca 2012

Królewna Śnieżka

Królewna Śnieżka, która nie zjada jabłka, krasnale które są olbrzymami i książę bez spodni. Tak mniej więcej wygląda nowa ekranizacja znanej baśni, którą od 16 marca można zobaczyć w naszych kinach. W zeszłą sobotę wybrałyśmy się we trójkę do Multikina w Galerii Handlowej Galaxy. Oprócz nas na sali było też sporo dzieci, których rodzice raczej niedokładnie przeczytali recenzje. Film jest skierowany raczej do nastolatków i zdziecinniałych dorosłych. Scenarzyści (a może to tłumacze…?) bowiem zafundowali nam dużą dawkę niebanalnego humoru bogatego w dwuznaczności. Razem z Rudą i Chudą chichrałyśmy cały film, jako jedne z niewielu. Część widzów zapewne miało już nas dość, gdyż momentami wszystkie trzy gwałtownie parskałyśmy śmiechem, mimo że pozostali nie widzieli w scenie nic zabawnego. Mamy to do siebie, że jesteśmy wyczulone na wszelkie smaczki w dialogach, do tego posiadamy podobne poczucie humoru.
Wizualnie natomiast mamy do czynienia z ogromną ilością przepięknych strojów (choć Chuda jako wielbicielka gorsetów cały czas marudziła, że suknie są za mało wytaliowane), niesamowitymi zdjęciami lasów i jezior w zimowej szacie oraz Lily Collins w roli głównej. Siostra zwróciła uwagę, że została wystylizowana na Arudey Tautou. Faktycznie można zauważyć pewne podobieństwo, chociażby wyraźne, ciemne brwi. I wskazówka dla tych, którzy planują się na film wybrać: polecamy nie wychodzić jak tylko zapalą się światła, bo końcówka jest przezabawna, a jedynie my jej nie opuściłyśmy, wyszłyśmy z sali jako ostatnie, spłakane ze śmiechu. Jednocześnie po raz kolejny stwierdzilyśmy, że lubimy bajki i zaplanowałyśmy kilka następnych wizyt w kinie- zwłaszcza, że obejrzałyśmy zapowiedzi” Madagaskaru 3”, „Epoki Lodowcowej 4” i „Piratów!”.
A po kinie… trzeba zjeść coś dobrego! Udałyśmy się więc do cukierni Castellari mieszczącej się na parterze galerii. Tuż obok jest scena, na której odbywał się pokaz mody nowych kolekcji w popularnych sklepach, więc usiadłyśmy zwrócone w jej stronę, oglądając bardziej i mniej udane kreacje. Razem z Chudą zamówiłam torcik tiramisu, Ruda natomiast sernik. Do picia wzięłam ulubiony koktajl truskawkowy, a dziewczyny herbaty. Dostały je w takich śmiesznych zaparzaczach. Co do słodkości – torcik był dobry, ale jako fanka tiramisu żałowałam, że nie poprosiłam o deser, gdyż w cieście nie użyto sera mascarpone, a bez niego to już nie to samo. Zasłodzone i nagadane ruszyłyśmy na tramwaj, gdyż wkrótce z Rudą wracałyśmy do domu.