Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mała M.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mała M.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 kwietnia 2025

Podglądając świat w makro i mikro skali


Ostatni weekend marca spędziłam we Wrocławiu z Małą M. , Gui i jej przyjaciółmi. To był szalony czas, który wymaga dwóch różnych opowieści. Zacznijmy od zaćmienia słońca.

Zaćmienie słońca 29 marca 2025


Gdy umawiałyśmy się na pobyt we Wrocławiu, Gui przypomniała sobie, ze na sobotę umówiła się z przyjaciółmi na piknik na Partynicach. Pretekstem do spotkania było wspólne obserwowanie częściowego zaćmienia słońca. Serdeczna przyjaciółka Gui zainteresowała się astrofotografią i posiada profesjonalny sprzęt do tego rodzaju obserwacji.

Początkowe prognozy pogody nie były najlepsze, sobotnie przedpołudnie okazało się całkiem pogodne, a cienka pokrywa chmur nie przeszkadzała w piknikowaniu i oglądaniu słońca. A było co oglądać. Całe zjawisko uwieczniła Julka na filmie, który umieściła na swoim instagramowym koncie.https://www.instagram.com/normalnie_kosmos

Piknik na Partnicach


Dla mnie najważniejszy był czas spędzony z Małą M. więc to jej poświęciłam spora część czasu. Puszczałyśmy latawiec, a także obserwowały świat w skali mikro. Mała M. posiada mikroskop, który jest na tyle lekki, że można go spokojnie zabrać na wycieczkę, więc w przerwach między kolejnymi spojrzeniami w niebo, zbierałyśmy materiały, które można obejrzeć pod mikroskopem. Obejrzałyśmy więc piórko, listek, kwiatek tasznika, plechę porostu. Poszłyśmy nawet nad stawek po próbkę wody z glonami i obejrzałyśmy glony.

Makro i mikro świat

W czasie pikniku stwierdziliśmy, że nauka w takim wydaniu może być fascynująca.

Wyobraźcie sobie lekcję przyrody, gdy dzieci biegają po łące i samodzielnie zbierają rośliny, przygotowują preparaty, które potem obserwują pod mikroskopem. Albo za pomocą specjalnych okularów obserwują słońce. Myślę, że gdyby w polskich szkołach większy nacisk kładziono na praktykę, a nie teorię, wszyscy by na tym zyskali.

Naszła mnie też refleksja, że w fajnych czasach żyjemy, gdy można i mikroskop i teleskop spakować do plecaka i przynieść na piknik.


 To było niesamowicie ciekawe przedpołudnie. Mała M. tylko chwilę spędziła na placu zabaw i dopiero pod koniec potrzebowała dodatkowych bodźców w postaci wspólnego spaceru nad wodę, czy turlania się na kocach.

środa, 10 kwietnia 2024

Mała M na Bobrowych Skałach, czyli Góry Izerskie z dzieckiem

 


Czas biegnie w zatrważającym tempie. Chciałoby się zachować w pamięci najpiękniejsze chwile, zapisać je, udokumentować, a gdy usiądzie się do klawiatury, okazuje się, że minął tydzień, dwa… Wróćmy jednak na chwilę do świątecznego nastroju, pospacerujmy z Małą M. po pagórkach i skałach.

Ja chcę na skałki!


Takim okrzykiem Mała M. odpowiadała na każde pytanie, o to gdzie jedziemy i co będziemy robić. W efekcie święta spędziliśmy niesamowicie aktywnie i nie było czasu na siedzenie przy zastawionym stole.

Już w piątek, zaraz po ostatnich zakupach zdecydowaliśmy się na spacer na Skałki Zakochanych. Przy czym miał to być lajtowy spacerek na odczepnego, by pokazać, że naprawdę wszędzie jest pełno skał. Efekt? Wspinanie się z dna starej kopalni w miejskich butach, bo Mała M. chciała zobaczyć, jak jest na dole. No, ale przyznajmy, pozostałe uczestniczki tej eskapady też chciały. I tak wyjazd na zakupy zamienił się w wycieczkę pełną przygód.

Bobrowe Skały z dzieckiem


Najważniejszą wyprawę świąteczną z Małą M. zaplanowałyśmy na sobotę. Obiecałam Gui, że zabiorę ją do mekki wspinaczkowej czyli na Bobrowe Skały, bo też trzeba wam wiedzieć, że Gui uprawia teraz wspinaczkę ściankową, a jej wyczyny można śledzić na jej profilu IG. 

Spakowałyśmy się wyprawowo , wsiadły w auto i pojechałyśmy do Piastowa, bo stamtąd najbliżej do Bobrowych Skał, a małe nóżki ( a może główka) nie przepadają za długimi wycieczkami. Samochód został na łące dokąd biegła polna droga ( jak dobrze, że mamy terenowy samochód) Stamtąd już blisko było do szlaku na Bobrowe Skały i po kilkunastu minutach widziałyśmy już cel naszej wyprawy. Prawdę mówiąc, nie wiedziałam, że od strony Piechowic i Piastowa jest to taki krótki spacer. 


Gdy Gui wspinała się po skałach, my czyli serdeczna przyjaciółka Gui- Julka i ja przejęłyśmy opiekę nad Małą M. Łatwo nie było, bo moja wnuczka również chciała się wspinać, i te same nóżki, które jeszcze kilka minut wcześniej nie chciały iść, teraz pokonywały wertepy, by okrążyć Bobrowe Skały dookoła. 


Na szczyt też Mała M. się wdrapała i im dłużej chodziła, tym była odważniejsza. Gdy ja już odpuściłam, dziewczyny nadal się kręciły po skalnych blokach. Zajęłam się kawą i ciastem i tylko co kilka minut któraś zdawała mi relację ze swoich wyczynów. 


Czy Bobrowe Skały są dobrym pomysłem na wycieczkę w Góry Izerskie z dzieckiem? To zależy. Dojście jest strome, ale krótkie i nawet małe nóżki dadzą radę. Da radę także terenowy wózek, bo z Piastowa prowadzi nie tylko szlak pieszy ale i rowerowy.

U podnóża znajdują się ławki i krąg ogniskowy, ale wejście na punkt widokowy jest na własną odpowiedzialność, gdyż pamięta jeszcze początek ubiegłego wieku, gdy poniżej działało niemieckie schronisko. 

Jeśli wiec ma się ruchliwego malucha, trzeba mieć oczy dookoła głowy i samemu nie bać się wysokości. 


Jednego jestem pewna, Mała M. czułą się tam jak ryba w wodzie i na pewno wrócimy niebawem na Bobrowe Skały. 

Więcej o Bobrowych Skałach: Bobrowe Skały w Górach Izerskich


sobota, 8 lipca 2023

Mała M. u babci i dziadka



Dzieci szybko rosną. Najlepiej widać to po wnukach. Mała M. już nie jest maleństwem przylepionym do mamy, lecz rezolutną dziewczynką, która coraz częściej lubi robić coś sama, bez rodziców. Zaczyna nawet wspominać, że być może zostanie u dziadków bez rodziców. Póki co, przyjechała z mamą, ale sporo czasu spędzała na zabawach  z nami.

Poziomki ach poziomki!


Mała M. przed przyjazdem do Domku pod Orzechem poczyniła plany godne jej świetnie zorganizowanej mamy. Okazało się, że dokładnie wiedziała, co chce robić i z kim. Jednym z punktów planu było… zbieranie poziomek. I poszła na spacer na poziomkową łąkę bez mamy tylko pod opieką babci. Początki nie były łatwe, bo jak przystało na córkę swojej mamy, Mała M. z dystansem podchodziła do wszelkim małych żyjątek. Wystarczyło jednak opowiedzieć jej, jak się nazywają, co jedzą i czy są pożyteczne, by zaakceptowała istnienie koników polnych, gąsienic i motyli.

Najbardziej mnie jednak zaskoczyła cierpliwością z jaką zbierała poziomki. Nazbierałyśmy ich na tyle dużo, że wszyscy zjedli potem deser poziomkowy.


Zabawy z dziadkiem


Zgodnie z kolejnym punktem planu dziadek miał pozwolić wnuczce na oglądanie bajek i wspólnie się z nią bawić. Tak tez się stało. Na Małą M. czekało pudełko nowych klocków LEGO z linii LEGO Friends. Gdy patrzyłam, jak dziadek z wnuczka składają pojazd do ratowania żółwi dwie dziewczynki, zastanawiałam się, kto bawił się lepiej. Najpierw korzystaliśmy z ładnej pogody, siedząc pod namiotem ogrodowym, osłonięci najpierw od słońca, a potem od przelotnego deszczu. Potem dziadek i wnuczka bawili się klockami w domu.

Mała M. uwielbia LEGO, ma w domu mnóstwo klocków, więc pojazd dołączy do innych i będzie częścią skomplikowanych konstrukcji, które tworzy razem ze swoim tatą.


Spacery po okolicy


Mała M. sporo potrafi już przejść, choć powiedzieć o niej, że jest wytrawnym piechurem, byłoby przesadą, musieliśmy więc dostosować spacery do jej możliwości. Wspólnie poszłyśmy na jagody i kurki za Kufel, ale najfajniejszą wycieczką okazał się spacer do nieczynnej kopalni Bazaltu za Rębiszowem.

Wygorzel to stały element wycieczek z naszymi gośćmi, gdy wycieczka ma być krótka, a atrakcyjna. Kamieniołom robi na każdym piorunujące wrażenie i Mała M. nie była wyjątkiem. Najpierw objadaliśmy się poziomkami, potem już nad wodą obserwowaliśmy wodne żyjątka: ważki i żaby. Mała M. postanowiła nawet wzorem babci zdjąć buty i biegać boso, taplając się w błocie.

Gui z Małą M. spędziły u nas kilka dni i były to cudowne chwile.

Post powstał we współpracy z Księgarnią https://www.taniaksiazka.pl/ 

wtorek, 7 marca 2023

Dziecko wśród dzieł sztuki czyli wrocławskie po galeriach szwendanie


Wrocław słynie z bogactwa muzeów i galerii. Ilekroć przyjeżdżam w odwiedziny do Małej M. i Guitarowej planujemy przynajmniej jeden wypad w miejsce z tak zwaną sztuką wysoką. Tym razem takich miejsc było kilka.

piątek, 19 marca 2021

Mała M. gotuje żółty makaron


Przyjazd Małej M. jest dla nas zawsze ogromną radością i prawdziwym świętem. Zazwyczaj mamy zaplanowane wycieczki po Górach Izerskich i mnóstwo różnych atrakcji. Tym razem wszystkie plany uległy zmianie, gdy nagle zaczął sypać śnieg i całkowicie nas zasypało.