Gdy na zegarze wybiła 00.00, a tu i
ówdzie wystrzeliły w niebo fajerwerki i korki od szampanów, nagle
zrobiło mi się dziwnie smutno i melancholijnie: do historii
przeszedł niezwykle pasjonujący rok. Czas emocji, wzruszeń i wielu
dobrych chwil. Rok, jakiego mogłabym życzyć każdemu, bo trudno mi
znaleźć jakieś znaczące minusy, słabsze momenty w tym
niekończącym się festiwalu radosnego przeżywania każdej chwili.
Nad sferą osobistą nie będę się
rozwodziła, bo przecież nic nie przebije narodzin dwóch pięknych
wnuczek jednego roku. Skupię się więc na życiu blogowym, co
oznacza rok 2019 w liczbach.
Zapraszam na podsumowanie.
