Mokry poranek nie zapowiadał niczego dobrego, gdy więc w południe przejaśniło się i ustał wiatr, postanowiłam natychmiast wsiąść na rower i wykorzystać tę spokojniejszy czas. Tym razem ciągnęło mnie na zachód Pogórza Izerskiego- chciałam przejechać przez Wolimierz, Giebułtów, Mirsk i tradycyjnie zatrzymać się w Rębiszowie u Inkwi. Początkowo jechałam zgodnie z wytyczoną trasą.