W niedzielne przedpołudnie naszło mnie na pichcenie. Powodów było kilka. Po pierwsze chciałam przygotować Ślubnemu paszteciki na drogę do Trzebiatowa ( ten tydzień spędza właśnie na Wybrzeżu), po drugie- czytelnicy, odgrzebując mój zeszłoroczny przepis na chruściki przypomnieli mi, że jest karnawał i należy zrobić faworki, po trzecie- na obiad wymyśliłam sobie krokiety. (no i pogoda była jak widać) Przeczytajcie, jak zrobić krokiety z kolorowym farszem.
