Bloguję od lat. W sumie od tak dawna,
że pamiętam blogi na Onecie i kilka innych miejsc w sieci, które
już nie istnieją. Prowadziłam blog zanim stało się to modne.
Zawsze jednak czułam się blogerką niszową i choć swoje pisanie traktowałam poważnie i serio, to daleko było mi o myśleniu o sobie w kategoriach twórcy internetowego. Ba! Ja nawet nie czytałam (i po prawdzie
nadal rzadko zaglądam) blogów topowych. Wolę miejsca niszowe, ale
z niepowtarzalnym klimatem. I choć o akcji Share week Andrzeja Tucholskiego słyszałam
już kilka lat temu, to nie przykładałam do niej wagi, właśnie
wychodząc z założenia, że są dla wielkich blogerów, a nie dla
takich jak ja.
Co się zmieniło? No właśnie! W tym
roku olśniło mnie, że o randze blogera nie świadczy ilość
czytelników, ale to, czy są oni wierni oraz moja subiektywna ocena.
To dlatego w tym roku, rzutem na taśmę pierwszy raz biorę udział w akcji i
polecam.
