środa, 22 stycznia 2020

"Ludzie i krowy" oraz inne nowości wydawnicze o zwierzętach


Odkąd mieszkam na wsi i opiekuję się całkiem pokaźnym stadkiem zwierzaków, częściej niż wcześniej sięgam po książki ze zwierzęcymi bohaterami. I przyznam, że czytanie ich przynosi mi niekłamaną przyjemność. Po jakie książki sięgnęłam ostatnio? Zapraszam na recenzje!

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Blue Monday- przytul się do brzozy

Trzeci poniedziałek roku ma złą sławę bycia najbardziej depresyjnym dniem w roku. To właśnie wtedy dochodzi do największej ilości prób samobójczych oraz ujawniają się pesymistyczne myśli. Pogoda styczniowa bywa byle jaka, portfel zieje pustką, a na koncie widać niepokojący debet po nierozważnych świąteczno-noworocznych szaleństwach. Do tego trzy tygodnie to dosyć, by zapomnieć o postanowieniach noworocznych i uświadomienie sobie, że znów się nie uda. No masakra jakaś. Tyle teoria przypisywana blue monday.






Myśli samobójcze i depresja

W praktyce pewnie jest inaczej, choć to sprawdzę dopiero jutro, gdy google search control pokaże ilość wejść na post pt.: "Jak zabić się szybko i bezboleśnie". Popełniłyśmy go jakiś czas temu i okazuje się, że, mam nadzieję niedoszli samobójcy, ciągle po niego sięgają. Myśli samobójcze mogą dopaść człowieka o każdej porze roku, a depresja ujawnia się powoli i uświadomienie jej sobie akurat w blue monday jest mało prawdopodobne. Przyznam jednak, że gdy spojrzałam dziś na zasnute smogiem Pogórze Izerskie, pomyślałam, że mieszkając tam, miałabym dziś zły dzień. Szaro, buro, bez śniegu i do tego śmierdząco. Dla mnie byłby to koszmar.



Spacer w zimowej scenerii

Na szczęście u nas, na wysokości 600 m.npm. leży świeży, biały śnieg. Powietrze jest czyste i przejrzyste. Jeśli dodamy bezwietrzną pogodę i słońce, które wyjrzało zza chmur, to zły nastrój nie ma racji bytu. Aby uczcić tę piękną pogodę, wzięłam psy i poszłam na spacer. Nie planowałam nic długiego, wiedząc, że zaplanowałam jeszcze kilka innych rzeczy. Wspięłam się zatem ścieżką na Blizbor. Drzewa w lesie pyszniły się niewielkimi białymi czapami, a wokół ścielił się dziewiczy śnieg, tu i ówdzie upstrzony śladami leśnej zwierzyny. Obeszłam górę jej zachodnim stokiem. Znalazłam się na moim ulubionym skalnym rumowisku porośniętym rzadkimi brzozami. Spojrzałam na ośnieżone wierzchołki Kamienickiego Grzbietu.
Stąpając ostrożnie po zmrożonych głazach dotarłam do przecinki leśnej, którą czasem schodzę z Blizbora. Tym razem nią wchodziłam. Śnieg skrzypiał pod nogami, pachniało wilgocią i śniegiem. Psy szalały. Dotarłam na szczyt.

Przytulić się do brzozy

Na szczytowym rumowisku rośnie brzoza. Jest młodszą siostrą tej, którą kilka lat temu ktoś ściął bezsensownie. Nikomu i niczemu nie przeszkadzała. Nie zabrano nawet jej pnia, tylko zostawiono takie smutne powalone drzewo. Wiem, że nadal służy lasowi na pokarm i schronienie, ale miałam do tej brzozy ogromny sentyment, często się do niej przytulając. Jakiś czas mi jej naprawdę brakowało. Teraz jej siostra zmężniała i zajęła miejsce tamtej. Zgodnie z ideą drzewoterapii przytulanie do brzozy wycisza emocje, uspokaja i pozwala usłyszeć swoją intuicję. Dobrze jest więc przytulić się do brzozy, gdy coś idzie nie po naszej myśli albo potrzebujemy zebrać myśli.
Objęłam pień mojej brzozy, dłonią pogładziłam jej jedwabistą korę. Wymieniłam emocje. Czy coś poczułam? Tak. Zdecydowanie odczułam spokój tego pięknego i powabnego drzewa, a przy tym przyszedł mi do głowy wątek, który dopiszę jako scenę w swojej książce. Zatem drzewo oddało mi swoją dobrą energię. Czy coś dałam w zamian? Może mój podziw i wsparcie dla jej woli życia? Któż to wie.

Tam, gdzie mieszkają jelenie

Schodziłam na przełaj przez buczynę. Lubię tę trasę zwłaszcza jesienią, gdy młode buki mienią się ciepłymi barwami, ale i teraz część drzew pokryta jest rudymi liśćmi (taki zwyczaj młodych drzewek, że nie zrzucają liści, tylko szeleszczą nimi na wietrze) Poniżej swoje nocne leże ma niewielkie stano jeleni. Gdy leży świeży śnieg najlepiej widać miejsca, gdzie zwierzęta odpoczywały i łatwo policzyć, ile ich było. Poniżej udało mi się kilka razy znaleźć zrzucone poroże, ale teraz jest jeszcze za wcześnie na świeże łupy. Jeżeli jednak temperatura nadal będzie dosyć wysoka, to niedługo będzie można wybrać się w leśne ostępy w poszukiwaniu poroża.



Naturalne antydepresanty

Spacer na świeżym powietrzu to najlepszy antydepresant. Gdy leczyłam się z depresji, to kontakt z przyrodą był najważniejszym lekarskim zaleceniem. Godzinami włóczyłam się wokół Trzebiatowa, krążyłam łąkami, polami i nieużytkami, czasem wyciągając z domu przyjaciółkę. Bo drugim ważnym antydepresantem jest drugi człowiek. To kontakt z bliskimi i empatycznymi ludźmi, takimi, którzy zrozumieją problem i mają niewyczerpane pokłady cierpliwości potrafi zdziałać cuda.
Najważniejsze jednak, by się nie poddawać złym nastojom. Stawiać na pozytywne emocje, budować dobre relacje i może najważniejsze, nie wymagać od siebie więcej niż to możliwe.
P.S. O swojej depresji pisałam w tym poście:
Czy wy się przeprowadziliście?





czwartek, 16 stycznia 2020

O postanowieniach noworocznych, ekologii i zmianach klimatu

Zimowy zachód słońca oglądany z łąki
Mamy połowę miesiąca, to dobry czas, by przyjrzeć się temu, jak realizowane są postanowienia noworoczne. Nie podchodzę do nich całkiem poważnie, nie mniej mam kilka planów do zrealizowania w 2020 roku, a z nimi wiąże się konsekwencją w działaniu i podjęcie pewnych kroków. O czym myślę? Zapraszam do lektury.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Pstrąg na kamieniu- nietypowe danie ogniskowe

Ostatnia Wigilia wymagała ode mnie nowego spojrzenia na potrawy z ogniska, gdyż jak zapewne pamiętacie, spędziliśmy ten czas bardzo oryginalnie, przenosząc wieczerzę wigilijną z murów domu do ogrodu, gdzie dawno temu urządziliśmy krąg ogniskowy ułożony z łupka. Gdy płonie ognisko, kamienie nagrzewają się, pozwalając na wykorzystanie ich do podgrzania lub przyrządzenia  potraw. To na tych kamieniach ułożyliśmy podstawowe wigilijne dania, czyli rybę. Ciekawi, jak przygotowałam tę potrawę? Zapraszam.

piątek, 10 stycznia 2020

Podróże z kawą- Tanzania


Wieje, pada, brr.. mógłby już znowu leżeć śnieg, aby cieszyć się jego urokiem lub niechby było ciepło! I choć nawet przy takiej pogodzie wychodzę, by zażyć ruchu, to dziś jest wyjątkowo trudno przekonac się do wyjścia. Na razie usiadłam z aromatyczną kawą i rozłożyłam mapy, albumy... Poszukam miejsc, gdzie jeszcze nie byłam w swoich marzeniach o podróży z kawą. Bo przecież w taki szaro-bury dzień najlepiej marzy się o ciepłych, egzotycznych krajach.

środa, 8 stycznia 2020

'Sprawa pechowca"- kolejny retro kryminał na mojej czytelniczej liście


"Kroniki Klary Schulz" Nadii Szagdaj, choć należą do kryminałów, po które sięgam rzadko, od samego początku wciągnęły mnie i zauroczyły. Atmosfera niemieckiego Wrocławia z początków XX w., budząca się świadomość kobiet, barwny świat klasy średniej i półświatka sprawiają, że chce się po te powieści sięgać. Swoją znajomość z młodą panią detektyw rozpoczęłam nie od pierwszej części a od "Bella Donny" z serii "Nowe śledztwa Klary Schulz". Tym razem poprawiłam się i przeczytałam pierwszą część kronik, czyli "Sprawę pechowca". Zapraszam na recenzję.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Spacer na Wysoką w śniegu


Pod nogami skrzypi śnieg. Tu, zaledwie 200 m powyżej Domku pod Orzechem leży kilkucentymetrowa warstwa świeżego puchu. Rozkoszuję się jego nowością i bielą. Ten pierwszy prawdziwy śnieg zawsze wywołuje radość, zwłaszcza teraz, gdy jego obecność zimą wcale nie jest tak oczywista, jak jeszcze 20 lat temu. Idę raźnie pod górę, obserwując chmury, w których ukrywa się Sępia Góra i płaski szczyt Dłużca. Pogoda trochę mnie rozczarowała, bo zapowiadano bezwietrzny i słoneczny dzień. To jednak nie przeszkodzi mi w wędrówce po zboczach Kamienickiego Grzbietu.

sobota, 4 stycznia 2020

Prezenty na Dzień Babci

https://mygiftdna.pl/Deski-Obrotowe

„U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką”. Pamiętacie taką piosenkę z przedszkola lub szkoły? Ja zawsze bardzo ją lubiłam, a moja babcia piekła pyszne ciasta. Jednak od czasów mojego dzieciństwa wiele się zmieniło. Przede wszystkim w podejściu do cukru. Żeby zrobić ciasto, które z przyjemnością zje Gui i poczęstuje nim Małą M. musiałam wiele się nagłowić. Stanęło na murzynku bez cukru z polewą czekoladową. Ale nie o cieście dziś będzie, a o prezentach na Dzień Babci, który zbliża się wielkimi krokami.

Wnuki najlepszym prezentem dla dziadków

Nikogo nie trzeba przekonywać, że najlepszym prezentem dla dziadków jest obecność wnuków. My bardzo dbaliśmy, aby w tym szczególnym dniu odwiedzić dziadków mojego męża (moi nie żyją od wielu lat) oraz zawieźć dzieci do teściów. Jedynie do mojego taty dzieci w tym dniu dzwoniły.
Teraz sami jesteśmy dziadkami i możliwość przytulenia wnuczek jest najpiękniejszym uczuciem, jakie możemy sobie wyobrazić. Gui była u nas z małą M. na Sylwestra, uciekając od miejskiego zgiełku, zatem przez kilka dni cieszyliśmy się obecnością starszej wnuczki. Do młodszej lada moment się wybierzemy, tylko trzeba wszystko dobrze zaplanować.

Jaki prezent zrobić babci?

Jeśli nie można dziadków odwiedzić, to najlepszym prezentem może okazać się wizerunek wnuka, pewnie dlatego taką popularnością cieszą się wszelkie wydruki zdjęć. Sama zastanawiałam się nad zamówieniem zdjęcia na płótnie z wizerunkami moich wnuczek, ale a razie dostaliśmy cudne zdjęcia, które włożyliśmy w ramki i postawiliśmy w sypialni tak, że w każdej chwili możemy sobie na wnusie popatrzeć.

Prezenty spersonalizowane

https://mygiftdna.pl/koc/babcia
Myślę, że każdy lubi być traktowany w szczególny sposób i dostawać prezenty dostosowane do swoich marzeń. Takie, które pokazują że osoba obdarowująca włożyła pracę w znalezienie odpowiedniego przedmiotu lub przygotowanie prezentu. Zawsze mile widziane są laurki i inne dziecięce rękodzieło, ale czasem rodzice mają potrzebę dołożyć coś do takiego dziełka albo wnuki uważają się za dorosłe na takie tworzenie podarków. Co wtedy? Wtedy na pomoc przychodzi sklep internetowy MygiftDNA. Z okazji Dnia Babci sklep przygotował bardzo ciekawą ofertę prezentów skierowanych do wnuków. Moje serce skradły wszelkie produkty tekstylne z tekstem o babci, w tym taki uroczy koc z nadrukiem.


Babcia w kuchni

https://mygiftdna.pl/chlebaki
Wiecie, że nie lubię gotować, ale jak już działam w kuchni, to robię to z przytupem, tworząc dania niebanalne i pełne zaskakujących składników. Takie potrawy potrzebują odpowiedniej oprawy. Od dawna marzyłam o dużym obrotowym talerzu, takim, na którym można podać pizzę, ciasto lub skomponować tzw deskę serów.
Drugim produktem, który ułatwia mi dbanie o dietę bliskich jest chlebak. Dotąd pieczony w domu chleb, bo przecież u nas nie kupuje się pieczywa, tylko piecze, trzymałam w lodówce. Teraz mam przemyślną metalową puszkę z drewnianym wieczkiem pełniącym jednocześnie funkcję deski.
Przyznam, że nie spodziewałam się, aby w takim chlebaku pieczywo lepiej się trzymało, zatem z zaskoczeniem wyjmuję chleby pieczone przed Bożym Narodzeniem, które nadal są miękkie i pachnące. A sam chlebak z grawerowanym napisem na desce prezentuje się genialnie.

A Wy jakie macie pomysły na Dzień Babci? Może skorzystacie z oferty na prezenty od serca


czwartek, 2 stycznia 2020

2019 w liczbach- blogowe podsumowanie roku


Gdy na zegarze wybiła 00.00, a tu i ówdzie wystrzeliły w niebo fajerwerki i korki od szampanów, nagle zrobiło mi się dziwnie smutno i melancholijnie: do historii przeszedł niezwykle pasjonujący rok. Czas emocji, wzruszeń i wielu dobrych chwil. Rok, jakiego mogłabym życzyć każdemu, bo trudno mi znaleźć jakieś znaczące minusy, słabsze momenty w tym niekończącym się festiwalu radosnego przeżywania każdej chwili.
Nad sferą osobistą nie będę się rozwodziła, bo przecież nic nie przebije narodzin dwóch pięknych wnuczek jednego roku. Skupię się więc na życiu blogowym, co oznacza rok 2019 w liczbach.
Zapraszam na podsumowanie.