Tradycyjną zupę grzybową jadł zapewne każdy. Na Śląsku była ona jednym z dań wigilijnych. Grzyby blaszkowe mają jednak zupełnie inne aromaty, a zupa z nich to całkiem odmienny poziom smaku.
Kanie, rydze, gołąbki, pieczarki i inne
Było mgliście i mokro, jak to jesienią. I nawet przy takiej pogodzie w sobotę las tętnił ludzkim życiem. Nie zamierzałam konkurować z weekendowymi grzybiarzami i zbierać prawdziwków czy podgrzybków. Chciałam po prostu iść z psem przed siebie.
A grzyby? No skoro były... Tyle, że zbierałam tylko te, które zbierane są rzadziej, bo wiadomo... Muchomor ma blaszki, więc blaszkowe są trujące, a z gąbką jadalne ( no chyba że trafi się na gorzkoborowika lub krasnoborowika ponurego)
Jeśli jednak znasz się na grzybach blaszkowych, to wiesz, że są wśród nich smakowite perełki. Czubajki kanie i gwiaździste, pieprzniki jadalne, mleczaje rudz i świerkowy, gołąbki i gąski, lakówki, pieczarki... No można by długo wymieniać.
Do mojego kosza wpadły: czubajka kania i czubajka gwiaździsta, wielka pieczarka łąkowa, kilka rydzy świerkowych i gołąbek ( tu o jadalności trzeba się przekonać próbą smakową)
I to z tych osobników zrobiłam zupę.
Zupa á la flaczki z grzybów blaszkowych
Wegańskie zupy to moja specjalność. Tym razem ugotowałam zupę grzybową á la flaczki, bo Ślubny tego dnia miał na obiad flaki (se kupił, se zjadł)
Przygotowanie zupy
Składniki:
Grzyby blaszkowe
Włoszczyzna ( ilość w zależności od ilości porcji)
Olej
Przyprawy: kolendra, kminek, majeranek czosnek, sól ( no i jak to u mnie: wszewłoga)
( Można użyć gotowej przyprawy do flaków)
Kilka łyżek kwasu z kapusty kiszonej.
Zupę można przygotować z jednego gatunku grzybów blaszkowych, np. czubajek lub z mieszanki.
Ja użyłam czubajki gwiaździstej, gołąbka (prawdopodobnie wybornego) dwóch rydzy oraz dużej pieczarki.
Grzyby wyczyściłam i pokroiłam w wąskie paski.
Marchewkę, pietruszkę i seler starłam na tarce o dużych oczkach. Por pokroiłam.
Na patelnię wlałam olej, podsmażyłam grzyby. Pod koniec dodałam warzywa i sól. Jeszcze chwilę podsmażałam, stale mieszając. Przełożyłam do garnka. Dodałam przyprawy, wlałam pół litra wody. Doprawiłam kwasem z kapusty. Jeszcze kilka minut gotowałam na małym ogniu.
Podałam z bułką grahamką. To była prawdziwa rozkosz dla podniebienia.
Inne pomysły na zupę grzybową znajdziesz we wcześniejszych wpisach.
Wegańska zupa á la flaczki z uszaka bzowego




Takiej zupy z grzybów blaszkowych jeszcze nie jadłam. Mniam mniam.
OdpowiedzUsuńZupa wygląda bardzo apetycznie i kremowo. To musi być niesamowicie aromatyczne.
OdpowiedzUsuńJesień w najlepszym wydaniu na talerzu.
OdpowiedzUsuńŚwietnie, że poruszyłaś temat grzybów blaszkowych – wiele osób ich unika, a przecież wśród nich kryją się prawdziwe skarby smakowe. Zupa z takich grzybów brzmi jak coś niezwykle aromatycznego i nieco zapomnianego, co aż prosi się o powrót na nasze stoły.
OdpowiedzUsuńZupa z blaszkowych to naprawdę coś wyjątkowego, ma zupełnie inny, głęboki smak. Ta wersja à la flaczki brzmi genialnie i ten dodatek kwasu z kapusty! Muszę koniecznie spróbować.
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł na rozgrzewającą, jesienną zupę. :)
OdpowiedzUsuńZupa z grzybów blaszkowych brzmi intrygująco i pysznie, szczególnie w tak oryginalnym, wegańskim wydaniu!
OdpowiedzUsuńZobaczyłem pierwsze zdjęcie i zgodnie z tradycją poczułem głód. Twoje kulinarne posty powinienem czytać przed posiłkami, a nie po. Właśnie, właśnie! Pytałem się Ciebie o kanie z małą ilością zadziorków (vel dachóweczek), zapewniłaś, że są jadalne, ale ja jeszcze, niewierny Tomasz, szukałem nazwy, no i wyszło mi, że to czubajka gwiaździsta, o której i tutaj wspominasz. W czasie jesiennego urlopu widziałem tysiące, a może nawet miliony, i musiałem je zostawić. Serce mnie bolało, co na pewno zrozumiesz.
OdpowiedzUsuńMoja mama zna mnóstwo grzybów, także gołąbków. Kiedy parę dni temu w rozmowie z nią wspomniałem o grzybach, powiedziała, że bardzo, bardzo chciałaby pójść na grzybobranie. Nie może, starowinka, bo ledwie chodzi.
Kanie i rydze są przepyszne czy w zupce, czy podsmażone na masełku. Trochę te blaszki zawsze odstraszają, ale akurat te grzyby łatwo rozpoznać.
OdpowiedzUsuńTo musi być pyszne! Podoba mi się, że udało Ci się osiągnąć ten borowikowy smak dzięki innym grzybom.
OdpowiedzUsuńBrzmi niesamowicie aromatycznie! Fajnie, że łączyłaś spacer z psem z grzybobraniem, a zupa „à la flaczki” z blaszkowych grzybów to naprawdę oryginalny pomysł aż czuć jesienny las.
OdpowiedzUsuń