niedziela, 1 listopada 2026

W mglistym izerskim lesie

 


Czekałam na tę mgłę. Nie sądziłam, że zatęsknię do lepkiej wilgoci, braku słońca i chłodu. A jednak.

Spacer wokół Blizbora 


Gdy tylko się obudziłam, wiedziałam, że pójdę się snuć. Potrzebowałam tego. Wróciłam do pisania książki i chwilami muszę nabrać dystansu. Przemyśleć, ubrać w słowa. A czyż izerski las nie będzie ku temu najlepszy? 


Nie szłam daleko, ot najbliższe wzgórza. Najpierw wschodni stok Blizbora, gdzie stoją jeszcze ogromne świerki, dopiero potem wdarłam się w młode buczyny i porośnięte brzozami gołoborze. 

We mgle świat wyglądał odrealniony, inny, jakby półprzezroczysty. Czuło się obecność górskich duchów, przemykały między drzewami, snuły się we mgle. 

Jak zwykle zachwyciły mnie porosty. Nie mogę się oprzeć ich różnorodności i tajemniczej strukturze.

Chrobotek Floerkego 

Pustułka rurkowata 

 

Brodaczka 



Do domu wróciłam mokra, bo na łąkach złapał złapał mnie deszcz.

Warto było.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz