niedziela, 30 grudnia 2018

Blogowe podsumowanie roku 2018


 Koniec roku niby niczym nie różni się od innych dni przełomu jesieni i zimy. A jednak już tak mamy, że te ostatnie dni grudnia stają się bardziej refleksyjne, skłaniają do podsumowań i snucia planów. Może to przez te krótkie dni i mało słońca?

piątek, 28 grudnia 2018

Czy warto oddać teściową w dobre ręce?- powieść M.J. Kursy

Nazwisko Małgorzaty Kursy nie było mi obce, choć prawdę mówiąc nie miałam dotychczas okazji czytać jej powieści. jednak będąc na bieżąco z tym, co się w polskiej prozie kobiecej dzieje, wiedziałam, że jej twórczość jest dosyć wysoko oceniana przez fanki babskiej literatury.

środa, 26 grudnia 2018

Depcząc po świeżych śladach


Większość śladów było już przyprószonych stale padającym śniegiem. Jeśli trafiało się na trop świeży z widocznymi jeszcze kuleczkami zbitego śniegu , jaki tworzy się w trakcie biegu po mokrym puchu, to należało przypuszczać, że zwierzę przebiegło chwilę przed nami. Najczęściej te świeże ślady należały do moich psów. W pewnej chwili jednak psy zniknęły między drzewami. Szłam zwierzęcą ścieżką zastanawiając się, kiedy szedł właściciel nóg zakończonych racicami, głęboko zapadającymi się w mokrym świeżym śniegu. Przyglądałam się ledwo co utoczonym maleńkim śnieżkom otaczającym ślady oraz wydłużonej pociągłej rysie, która wskazywała na kierunek marszu. Nagle podniosłam głowę i …

sobota, 22 grudnia 2018

Przedświąteczny czas

Wiele lat przedświątecznych doświadczeń sprawiło, że potrafię tak zaplanować wszystkie obowiązki, by nie czuć się zmęczoną w tym najpiękniejszym świątecznym czasie.

wtorek, 18 grudnia 2018

Blogerskie spotkania w Domku pod Orzechem


 Mieszkam na odludziu. No, o tym wszyscy doskonale wiecie, wystarczy spojrzeć na zdjęcia z Domkiem pod Orzechem w roli głównej. I choć lubię tę swoją głuszę, to raz na jakiś czas także i ja potrzebuję towarzystwa innego niż tylko Ślubny.

niedziela, 16 grudnia 2018

Bezglutenowe ciasteczka z pomarańczą i kurkumą

Gdzieś wyczytałam, że 16 grudnia to Dzień Polewania Wszystkiego Czekoladą. Skoro tak, to Zapraszam dziś na zupełnie nietypowe, oryginalne, wymyślone przedwczoraj ciasteczka. Przez wiele lat specjalnością mojej świątecznej kuchni oprócz moczki, staropolskich pierników i szynki ze śliwkami były ciasteczka imbirowe.

piątek, 14 grudnia 2018

Zimowy spacer nad strumień


W Izery przyszła zima. Taka prawdziwa. Ze śniegiem, lekkim mrozem, snującymi się to tu, to tam mglistymi tumanami. Po pierwszym zachłyśnięciu się białym puchem, ulepieniu bałwana, wybudowaniu śniegowego zamku i pierwszych kilometrach na nartach biegowych nadszedł czas spokojnego delektowania się pobielonymi pejzażami i spacerów bez drogi, bez celu.

środa, 12 grudnia 2018

Pachnące mydła jako prezenty dla bliskich

Jeżeli śledzicie nasze socjalmedia, to zauważyliście zapewne, żze ostatnie dni upłynęły mi na tworzeniu i pakowaniu sporej partii domowych mydełek. Chciałam Wam dziś o nich powiedzieć coś więcej.
W tym tygodniu oprócz dwóch sprawdzonych receptur na mydełko kawowe i malinowe, wypróbowałam dwie nowe, które chodziły za mną już od pewnego czasu.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Rok zapisany na kartach pamięci


Kolejny szary dzień. Deszcz, wiatr, śnieg, sama myśl o aktywności innej niż słuchanie trzasku drewna płonącego w kaflowym piecu przyprawia o dreszcze. Co zatem robić? Schować się pod kołdrę? Przejść w stan hibernacji? Najlepiej zaparzyć filiżankę aromatycznej kawy lub herbaty i przejrzeć zdjęcia zgromadzone przez cały rok. Uporządkować je, przegrać na dysk zewnętrzny, przygotować karty pamięci, z których korzystać będziemy w następnym roku.

czwartek, 6 grudnia 2018

Kobiety z ulicy Grodzkiej "Weronika" Lucyny Olejniczak

 "Kobiety z ulicy Grodzkiej" to saga aptekarskiej rodziny mieszkającej w Krakowie.
"Weronika" jest czwartą częścią cyklu i po nieco słabszej "Matyldzie" czyta się ją całkiem nieźle. O pierwszej częściach czyli "Hance"pisałam tu ,dlaczego nie zrecenzowałam "Wiktorii"? Nie mam pojęcia (chyba było to w szale przeprowadzki). "Matyldę" pominęłam, rozczarowawszy się nieco jej lekturą.

wtorek, 4 grudnia 2018

Cień wielkiej góry

Dawno temu Karkonosze i Góry Izerskie nazywano Górami Olbrzymimi. Może to brzmieć zaskakująco, zwłaszcza gdy porówna się je do Tatr, czy nawet Beskidu Wysokiego. Jednak jeśli jednak porówna się wysokości względne, zrozumiemy skąd taka nazwa.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Spersonalizowane prezenty pod choinkę

Kolejny świąteczny post? Pewnie! Tym razem opowiem Wam o prezentach personalizowanych. O tym, że lubię ten typ gadżetów nie muszę już chyba przypominać. Najchętniej podpisałabym markerem do tkanin wszystkie swoje koszulki, dodała własne logo do butów, talerzy i mebli. Lubię prezenty niebanalne i niepowtarzalne, stąd moja miłość do rękodzieła i sztuki użytkowej.

piątek, 30 listopada 2018

Mydlane prezenty z Domku pod Orzechem

Za oknem wieje tak, że sprzed domu wywiało ławkę! ŁAWKĘ! Ciężką, metalową ławkę. O drobnych latających przedmiotach nie wspomnę. Rano wypuszczając zwierzęta zastanawiałam się, czy razem z bratanicą, która mnie odwiedziła, nie odlecimy w siną dal, hen... gdzieś na Pogórze. Na szczęście jakos udało się przejść z domu do koziarni i z powrotem, jednak o dłuższym spacerze można było przez większą część dnia zapomnieć.
Co zatem robić? Najlepiej bawić się kreatywnie, DIY sprawdza się w takiej sytuacji wyjątkowo dobrze. Kolejny raz postawiłyśmy na mydełka, które sprawdzają się doskonale w ramach pamiątek z Domku pod Orzechem oraz prezentów dla bliskich. 
Pomyślałam, że tym razem opowiem Wam po kolei, jak nasze mydła powstają.

środa, 28 listopada 2018

Korzenne ciasto z wiśniami

Gdy dni stają się krótkie a wieczory długie, gdy o poranku snują się mgły, gdy bezchmurnymi nocami zaczyna mrozić, a potem pojawia się szadź, wtedy nadchodzi czas korzennych przypraw.

wtorek, 27 listopada 2018

Kalendarz adwentowy z ziołowymi herbatkami

Święta tuż tuż i co tu ukrywać, nastrój przedświąteczny zaczął mi się udzielać. Zaczęło się od uświadomienia sobie, że trzeba zarobić piernikowe ciasto, które lubi poleżakować. A potem, gdy już w domu zapachniało korzennie, zaczęłam myśleć nad budowaniem atmosfery. I choć nie jestem dzieckiem i małych dzieci też nie mam zapragnęłam mieć... kalendarz adwentowy.

niedziela, 25 listopada 2018

Bobrzy Księżyc i świt nad Fersztlem

-Nie mogę spać...- Ślubny skarży się tak z niesamowitą regularnością co 28 dni. Gdy tylko nadchodzi czas pełni Księżyca, mój mężczyzna kołacze się po domu niczym Marek po piekle. Nie pomagają wiedźmowe napary, dzięki którym ja przesypiam pełnię niczym dziecko, choć dawniej miewałam po nieprzespanej nocce podkrążone oczy.

czwartek, 22 listopada 2018

Mgłowe duchy



Gdy jesienią wieczory robią się długie i senne moja sąsiadka Gienia zaczyna snuć swoje niesamowite opowieści. Do większości podchodzimy z przymrużeniem oka, chociaż nie wszystkie jej historie należy wkładać między bajki.

wtorek, 20 listopada 2018

Pachnąca kąpiel w nawłoci

Nawłoć w kuchni
Nie wiem, kiedy pierwszy raz odkryłam, że żółte wiechcie kwitnące jesienią to nawłoć. Pewnie dawno, jednak dopiero jakieś dwa lata temu przyjrzałam się tej roślinie bliżej, zastanawiając się, czy zielsko porastające nieużytki może mieć jakąś wartość oprócz niezaprzeczalnego uroku ogromnych bukietów w wysokich wazonach.
Najpierw sprawdziłam, czy da się ją zjeść,ponieważ kwiaty nawłoci zawierają cenną rutynę,  ale próba przygotowania potrawy nie była udana. Jedynie lemoniada z nawłoci i ocet sprawdziły się w kuchni. To oczywiście nie oznacza, że nie podejmę kolejnej próby wykorzystania chwasta.

niedziela, 18 listopada 2018

O bajtlu, co przoł kwiotkowi- Mały Książę po śląsku

"Mały Książę" to jeden z tych utworów, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Powstała w czasie II wojny światowej powiastka filozoficzna od lat cieszy się nie słabnącą popularnością i nie straciła nic ze swojej aktualności.

czwartek, 15 listopada 2018

Listopadowe spacery

Prognozy straszą zmianą pogody, z dnia na dzień robi się chłodniej, a jednak w ciągu dnia można złapać kilka godzin słonecznej pogody. Wykorzystuję je, ile się da!

poniedziałek, 12 listopada 2018

Chwytając jesienne pejzaże i ulotne emocje

Ostatni tydzień był zwariowany. Decyzję o wyjeździe nad morze podjęłam spontanicznie, bo też dłużej nie było sensu zwlekać z odwiedzinami u teściów i załatwieniem kilku urzędowych spraw. Należało wykorzystać ostatnie ciepłe dni tej jesieni. Dzięki temu wyjechałam z Gierczyna w jesiennej kurtce, nie martwiąc się o zimowe stroje, które w ubiegłych latach były już o tej porze koniecznością.

sobota, 10 listopada 2018

Czym zaskczyła mnie wyciskarka do soku Hurom?

Pamiętam, gdy kilka lat temu w czasie poprzedniego nadurodzaju owoców i warzyw postanowiłam robić świeże soki. Pierwsza próba skończyła się wybiciem korków, bo moja prawie 20-letnia sokowirówka po prostu padła (o innym wspomnieniu związanym z soowirówka czytaliśćie tu). Reanimacja była bezsensowna. Mój smutek trwał zaledwie dwa dni, bo... właśnie wtedy w Biedronce pojawiła się wyciskarka wolnoobrotowa. Nie była tania, ale cena nie zwalała z nóg i zamiast zwykłej sokowirówki przyjechałam z marketu z pierwszą swoją wyciskarką.

piątek, 9 listopada 2018

Zastępując Mikołaja w wyborze prezentów pod choinkę

Pamiętacie, jak poprzednim razem gorączkowo szukałam prezentów i nijak nie mogłam się zdecydować? W tym roku poszłam po rozum o głowy kompletuję upominki świąteczne już od końca października. Ma to sporo zalet. Po pierwsze czas do namysłu, po drugie pewność, że wszystkie paczki dojdą na czas, po trzecie rozłożenie wydatków na kilka miesięcy, dzięki czemu pod koniec grudnia nie zobaczę zera na koncie bankowym.

wtorek, 6 listopada 2018

Włóczęga po mglistych pagórkach.

Dzień wstała dziwny... Mglisty świt powoli zamieniał się w pogodny poranek, jednak stojące nisko słońce rzucało tylko żółte rozproszone światło nadając krajobrazowi odrealnioną poświatę. Nad Pogórzem wisiały niskie chmury, jednak nad Kuflem i Blizborem niebo było pogodne. O dziwo, Sępia Góra tonęła we mgle. Zapięłam kozy na łące, obserwując zmiany w układzie mgieł i żałując, że nie zabrałam z domu telefonu.

niedziela, 4 listopada 2018

Dlaczego nie używam cytryny?

Stali bywalcy bloga zauważyli zapewne, że moje przepisy  zazwyczaj różnią się od tych spotykanych w książkach kulinarnych. Główną różnicą jest korzystanie z warzyw, owoców i ziół dostępnych w mojej okolicy. Owszem mam swoją słabość w postaci ziaren kawy oraz kakao w proszku i póki co nie piję naparu z prażonych żołędzi, ale kawę zbożową czasem stosuję.

czwartek, 1 listopada 2018

Krajobraz po wichurze - Kowalówka i Dłużec

wschód słońca
Dzień wstał spektakularnie. Niebo zaczerwieniło się i rozpaliło świat za górą. Wyszłam przed dom i spojrzałam z zachwytem, ale i lekkim rozczarowaniem- wiało. Nawet mocno wiało, a ja miałam rowerowe plany. Na szczęście, gdy słońce wyszło już poza granicę drzew wiatr ustał i zgodnie z planem mogłam pojechać w góry.

wtorek, 30 października 2018

Straszny sok na Halloween

Gdy wypakowałam swoje nowe cudo w postaci wyciskarki wolnoobrotowej Hurom, nie mogłam się powstrzymać, by od razu nie przygotować soku! Szybko przejrzałam zawartość spiżarni i doszłam o wniosku, że zacznę od buraków i gruszek. Przyznacie, że ciekawe połączenie.

poniedziałek, 29 października 2018

Biało, biało, szaro-buro...


Pierwszy śnieg w Izerach

To będzie zwariowany post, bo w sumie mogłabym napisać kilka, ale wtedy nie byłoby tak zabawnie!
Temat jak w tytule, ale jak się zaraz przekonanie wcale nie będzie smutno. Bo przecież biały i szarobury wcale nie muszą kojarzyć się ze smutkiem, chandrą czy depresją.

sobota, 27 października 2018

Co wydarzyło się w czasie Dziadów?- K.B. Miszczuk "Przesilenie"


Za oknem coraz mroczniej i zimniej, to idealny czas na czytanie książek. Ta, o której dziś napiszę idealnie nadaje się na październikowe wieczory, gdyż kulminacyjne wydarzenia mają miejsce w dniu słowiańskich Dziadów.

czwartek, 25 października 2018

Jesienne ciasto orzechowe bez glutenu


W roku niesamowitego urodzaju orzechów nie może ich zabraknąć na stole. U mnie dodawane są do potraw na słodko i słono. Dziś zapraszam na lekkie rozpływające się w ustach ciasto orzechowe.

wtorek, 23 października 2018

Punkty widokowe na Grzbiecie Kamienickim Gór Izerskich

Odkąd zamieszkałam na stałe w Domku pod Orzechem, przejechałam i przeszłam więcej izerskich ścieżek niż przez całe swoje życie. Poznałam miejsca, o których nie miałam pojęcia. Podsumowując ten rok w Domku, chcę Wam przedstawić subiektywny ranking miejsc, z których mamy widoki pozostające w pamięci. Mam nadzieję, ze z przyjemnością obejrzycie panoramy z moich ulubionych miejsc i wspólnie ze mną jeszcze raz przejdziecie się izerskimi ścieżkami. Zapraszam na wycieczkę!

niedziela, 21 października 2018

sobota, 20 października 2018

Jesienny objazd Kamienickiego Grzbietu

Mapy pogody pokazywały, że to jeden z ostatnich suchych i słonecznych dni października. W odróżnieniu od kilku poprzednich wiatr miał już ustać i jedynym mankamentem mogła być nieco gorsza widoczność. Ale czy to jest ważne, gdy chce się jechać przed siebie?

środa, 17 października 2018

Jak nie przytyć zimą, czyli czy kupić trenażer?

Już od świtu zapowiadała się świetna pogoda. Idealna na rower. Pojechałam więc w góry. Musiałam w góry, bo Ślubny w ramach sprzątania przed zimą wyniósł na strych moją szosówkę, górala też próbował czym samowolnie chciał ogłosić koniec sezonu rowerowego pod orzechem!

wtorek, 16 października 2018

VIA Dolny Śląsk oczyma Blondynki - podsumowanie sezonu

Tegoroczny sezon startów przeciągnęłam do granic możliwości. Bo, jak niektórzy pewnie wiedzą, w tym roku poza supermaratonami i paroma imprezami spoza cyklu startowałam także w cyklu wyścigów szosowych VIA Dolny Śląsk rozgrywanych - jak sama nazwa wskazuje - na Dolnym Śląsku. 

niedziela, 14 października 2018

"Wichrowe Wzgórza"- powieść na jesienną słotę


Na lekturę tej książki wybierałam dni deszczowe lub wietrzne, gdy pogoda za oknem choć trochę nawiązywała do mrocznej atmosfery jedynej powieści Emily Bronte. Wędrowałam po moim maleńkim wrzosowisku, wsłuchując się w świst wiatru w drzewach, próbując wyobrazić sobie tamte wzgórza i aurę, jaka towarzyszyła tragicznej historii miłosnej.

piątek, 12 października 2018

Bezglutenowe śniadanie na trawie


Październikowe noce są nadal bardzo ciepłe i o świcie aż chce się wyjść na trawę, by zjeść śniadanie. Nie ma nic przyjemniejszego niż smaczne śniadanie jedzone na łące z widokiem na Pogórze Izerskie. Przeczytajcie więc, jak zrobić naleśniki bezglutenowe.

czwartek, 11 października 2018

Barwy jesieni- żółty

Mimozami jesień się zaczyna... śpiewał Niemen i choć za twórczością artysty nie przepadam, to ta jedna piosenka jest mi bliska, bo przecież mowa o październiku, który jest moim miesiącem.
Gdy byłam dzieckiem myślałam, ze mimoza to... nawłoć kanadyjska. Dopiero dostęp do różnych źródeł wiedzy pozwolił mi poznać wygląd rośliny z piosenki. Jednak nawłoć jako symbol początku jesieni utrwaliła się w mojej  świadomości. W tym roku wszystko jest jednak nie tak, wrzosy kwitły w lipcu, podobnie było z nawłocią, która już od początku sierpnia zapowiadała jesień.
Podążąjąc nadal za słowami piosenki Niemena mamy żółty październik, więc i z tą barwą Was dziś zostawię.

poniedziałek, 8 października 2018

Nieoczywisty spacer po Jeleniej Górze

Centrum Jeleniej Góry zna chyba każdy odwiedzający tę część Sudetów. Zdjęcie przy tramwaju na rynku czy przy jelonku są obowiązkowym elementem zwiedzania miasta. Nie będę więc Was zadręczać pokazywaniem Jeleniej Góry, którą być może znacie. Zapraszam na nieoczywisty spacer po mieście.

piątek, 5 października 2018

Barwy jesieni- czerwony

Oglądaliście "Osadę"? Nie przepadam za horrorami (a tak był ten film reklamowany), ale pamiętam że zwiastuny tak mnie zauroczyły, że poszłam do kina. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie niesamowitym klimatem, muzyką i zaskakującym zakończeniem. Dlaczego wspominam film, gdy w tytule mamy coś zgoła innego? Otóż w jednej z początkowych scen dziewczynki znajdują czerwone kwiaty, a czerwony jest barwą zakazaną w świecie Osady.

środa, 3 października 2018

Remigiusz Mróz "Hasztag"


Jesień to idealna pora na nadrabianie czytelniczych zaległości. Na pierwszy ogień w tym roku poszła nowa powieść Remigiusza Mroza”Hasztag”.
Może zabrzmi to dziwnie, ale „Hasztag” jest pierwszą książką autora, z którą się zetknęłam. Jakoś dotychczas nie ciągnęło mnie do jego twórczości, zatopiona bowiem byłam raczej w prozie kobiecej.

wtorek, 2 października 2018

Murzynek gruszkowo-orzechowy

Cóż byłby to za Domek pod Orzechem, gdyby nie serwowano w nim orzechów? No właśnie. Sezon na „uwaga na głowę, orzechy lecą” trwa w najlepsze, więc i ciasto z orzechami musi być.
A że przy okazji mamy pełnię zbioru gruszek, więc będą i gruszki. I do tego moje ukochane kakao.

poniedziałek, 1 października 2018

Zakończenie sezonu maratonów 2018 po raz...drugi ;)

Podobnie, jak rok temu, tak i w tym roku sezon maratonowy zamykałam w Rewalu i to...drugi raz w 2018. Z powodu rozłamu w cyklu powstały dwa cykle, z których każdy kończył się gdzie indziej i w innym terminie. I wprawdzie w "cyklu nadmorskim" nie jeździłam w tym roku - ie te terminy, odległości i możliwości brania wolnego - ale maraton w Rewalu stał się pretekstem do przyjazdu w rodzinne strony. 

niedziela, 30 września 2018

Rowerowa wizyta w Wielkiej Izerze

Gross Iser czyli Wielka Izera to wieś, która istniała jeszcze po zakończeniu drugiej wojny. Jej historia była jednak bardziej dramatyczna niż innych miejsc w Górach Izerskich. Dziś po tajemniczej wiosce pozostał jeden dom. To kultowa Chatka Górzystów.

piątek, 28 września 2018

Kawa, kawa, kawa!

- Kawa, kawa, kawa!
lub:
-Zrobić Ci kawę?
To chyba najczęstsze teksty padające pod orzechem. Pierwszy towarzyszy naszym rodzinnym spotkaniom, bo moja śląska rodzina to wytrawni kawosze.
Drugim witam codziennie Ślubnego.
Z dzieciństwa pamiętam zapach kawy parzonej w szklance przez mojego ojca i tej parującej w termosie, Bo tato zabierał w góry gorącą kawę i tabliczkę gorzkiej czekolady. Myślę, że to on wpoił nam te miłość do czarnego naparu.

czwartek, 27 września 2018

Żeberka w miodowej zalewie

Oboje ze Ślubnym lubimy żeberka. Najczęściej robimy je w wesji grillowanej lub w kapuście. Tym razem jednak zainspirowana wpisem na którymś blogu zdecydowałam się na zupełnie inną wersję. Z przepisu oryginalnego zapamiętałam trzy słowa: miód, wino, musztarda. Przyznacie, ze zestawienie karkołomne, ale do odważnych świat należy więc przygotowałam takie oto danie (przepraszam za jakość zdjęć, Ślubny poganiał, żeby jeść a nie fotografować!):
żeberka na warzywach 
Składniki: 
1/2 kg żeberek
łyżka miodu ( miód rzepakowy z Pogórza Izerskiego, pasieka w Młyńsku)
250 ml czerwonego wytrawnego wina  (tegorczne domowe z wiśni dopiero co zlane)
2 łyżki osterj musztardy (własnoręcznie ukręcona z gorczycy i octu malinowego)
1 łyżeczka soli
olej do smażenia
Wykonanie: miód,  200 ml wina i musztardę mieszamy, tworząc marynatę. Żeberka dzielimy na mniejsze części, układamy w rondlu i zalewamy marynatą. Odsawiamy do lodówki na dobę. 
Po dobie wyjmujemy żeberka z zalewy, pozwalamy im obciec. Na patelni rozgrzewamy olej i układamy na nim mięso, solimy. Obsmażamy na ostro z obu stron, uważając, by się nie przypaliły. Podlewamy pozostałym winem i dusimy pod przykryciem na małym ogniu ok. godziny.
W tym czasie przygotowujemy duszone warzywa. Użyłam kisoznej kapusty, marchewki i cukini. Najpierw je podsmażyłam, następnie podlałam zalewą, która została z marynowania mięsa i dusiłam 20 minut. Na talerzu układamy warzywa, a na nich kawałki mięsa. 
Danie jest pyszne (nawet Ślubny tak uważa!)
Tu kolory naturalne, ale zdjęcie "ruszone"



środa, 26 września 2018

Targ w Siedlęcinie, dożynki w Grudzy i zakup na lata, czyli co robiłam w sobotę

Wieża mieszkalna i targ
Jeśli śledzicie nasz profil na fb ( do czego zachęcam), to zauważyliście zapewne, że sobotę spędziłam niesamowicie aktywnie.
Przed południem wspólnie ze Ślubnym wybraliśmy się do Siedlęcina, gdzie co tydzień odbywa się niezwykle ciekawy targ rolny. Można tu nabyć produkty od lokalnych wytwórców i hodowców.

poniedziałek, 24 września 2018

Szalona jesienna aura

Miałam w planie zupełnie inny post, ale dzisiejsza pogoda była wymarzoną dla szalonego fotgrafa, więc zamiast jedzenia będą zdjęcia jesieni. Dużo zdjęć jesienej aury!
Łapcie i podziwiajcie!
Burzowa chmura nad Pogórzem Izerskim

niedziela, 23 września 2018

10 rzeczy, które zrobię jesienią...

No i nadeszła. Z prawdziwym przytupem! Nagle zrobiło się chłodno, spadła upragniony deszcz, a w nocy termometr skazał poniżej 10 stopni. W oddali było słychac pomruki burzy, a bliżej, znacznie bliżej ryczące na rykowisku jelenie.
Tak! To już jesień.
Jej oznaki pojawiały się już wcześniej kwitnieniem wrzosów i nawłoci, zółknieniem traw.
Pomyślałam, że czas zrobić listę jesiennych marzeń. Takich prostych, czasem prozaicznych czynności, które sprawią, że zwykły zień zamieni się w jesienne święto.