wtorek, 23 lipca 2019

Szlakiem budowli hydrologicznych na Bobrze czyli góry z niemowlakiem.

Gui zafascynowana zaporą w Pilchowicach

O ile plan na środę był prosty i zrealizowany z nawiązka, o tyle czwartkowe pomysły zaczęły nam się rozjeżdżać zaraz na początku. Pierwotnie zakładałyśmy wycieczkę rowerową, jednak Gui po pierwsze bała się, że będzie zbyt zmęczona przed kulminacyjną wyprawą, jaką wymyśliłyśmy na piątek, a po drugie okazało się, że części przyczepki sąsiadów nie pasują do naszej i musiałybyśmy pożyczyć cały ekwipunek. Należało więc znaleźć szybko plan B., zwłaszcza, że jak pamietacie zapewne Gui lubi mieć wszystko zaplanowane wcześniej, a wybita z rytmu potrafi być marudna.

niedziela, 21 lipca 2019

Prezent dla sportowca

Naparstnica w Górach Izerskich
Lipiec jest dla nas miesiącem szczególnym, bo to właśnie wtedy wypada najwięcej imienin i urodzin. W efekcie ciągle ktoś świętuje. A jak okazja to potrzebny jest prezent. Macie problemy z wymyślaniem i obdarowywaniem bliskich? Mnie się to czasem zdarza. Czasem po prostu idę na łatwiznę i pytam, czego pragnie dana osoba, czasem idę na żywioł lub wypatruję tej jedynej szczególnej rzeczy albo przygotowuję prezent własnoręcznie. Ciekawi, co wymyśliłam w tym roku? Zapraszam.

czwartek, 18 lipca 2019

Sępia Góra, czyli Góry Izerskie z niemowlakiem cz. 1


Trzy pokolenia kobiet
Sępia Góra to szczyt, który zdobywałam w swoim życiu niezliczoną ilość razy. To w końcu najbardziej znana góra, na którą da się wejść w czasie krótkiego pobytu w Gierczynie. W czasie rowerowych wycieczek raczej staram się go omijać, wiedząc, że tam bywa „tłoczno”.
Tym razem zdobywanie było pierwszą górską wyprawą Małej M., bo kto powiedział, że z niemowlakiem nie można iść w góry?

niedziela, 14 lipca 2019

Ale że co? Przeczytałam kryminał??? O powieści "Gdzie jest Olga?"


Kryminały nie są gatunkiem literackim, za którym bym przepadała.  Sięgam po nie rzadko, przedkładając nad nie literaturę obyczajową. Czasem jednak następuje przesyt i trzeba sięgnąć po coś innego. Właśnie z tego powodu trafiła do mnie powieść Danki Braun "Gdzie jest Olga?" Ciekawi jesteście moich wrażeń? Zapraszam na recenzję książki.

piątek, 12 lipca 2019

Raport z kosmetyczki Chudej

Moje wybory zakupowe podyktowane są wieloma czynnikami. Chciałabym, aby były to tylko powody wysokie - etyka, społeczna odpowiedzialność konsumenta, ekologia. Ale poza nimi do głosu często dochodzą także kwestie finansowe, wygoda i upodobania. Czasem rodzi to potrzebę znalezienia kompromisu, ale zdarza się także, że wybór podyktowany kondycja mojego portfela pozwala także pozostać w zgodzie z sumieniem. Tak właśnie działo się ostatnio w przypadku decyzji dotyczącej całej dużej grupy produktów.

środa, 10 lipca 2019

Towarzyski początek miesiąca

Zastanawiałam się, jak podsumować pierwsze dni lipca, gdy nagle okazywało się, że dzieje się dużo, ale jakoś tak nie składało się to na kilka notatek blogowych albo i złożyłoby się, tylko w całym towarzyskim zabieganiu nie robiłam zdjęć, bo emocje i potrzeba rozmowy była większa niż odruch sięgnięcia po telefon czy aparat. Ale, że chcę o tych kilku spotkaniach napisać, to i napiszę, wplatając w narrację także dwie imprezy minionego weekendu.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Czy powieści Deotymy trafią do serca współczesnym czytelniczkom?

Powieści Deotymy

Gdy kilka lat temu włóczyłyśmy się rowerowo po Wybrzeżu, zawitałyśmy do Gdańska. Tam na Długim Targu pokazałam Gui niewielkie okienko, w kamienicy przylegającej do Dworu Artusa, w którym zgodnie z pewną książką pojawiała się twarz młodej dziewczyny. Ta książka to oczywiście "Panienka z okienka" Jadwigi Łuszczewskiej, znanej pod literackim pseudonimem Deotyma. Z sentymentu do książki, którą czytałam w młodości oraz filmu na motywach powieści, sięgnęłam po inną powieść Deotymy, wydana nakładem Wydawnictwa MG. Czy była to udana przygoda literacka? Zapraszam na recenzję. 

piątek, 5 lipca 2019

Na Szlaku Cietrzewia w Górach Izerskich


Na izerskich ścieżkach
 Czerwcowe odwiedziny w Domku pod Orzechem obfitowały w tak wiele wydarzeń, że nie o wszystkich wycieczkach i spacerach zdążyłam napisać. I o ile trzecie i czwarte odwiedziny na Skałkach Miłości można by sobie odpuścić (choć myślę, że do tych czwartych jeszcze wrócę) , to o wycieczce Szlakiem Cietrzewia koniecznie trzeba napisać.

środa, 3 lipca 2019

Ksiażkowy spacer po Pszczynie - "Ławeczka księżnej Daisy"


Piękne wnętrza pszczyńskiego pałacu oglądałam przed wieloma laty w czasie rodzinnej wycieczki. To wówczas zakochałam się w tym niezwyłym miejscu i dowiedziałam się o istnieniu niezwykłej księżnej. Gdy więc nadażyła się okazja, by przeczytać powieść poświęconą miastu i księżnej, wiedziałam, że muszę z niej skorzystać. Zapraszam na recenzję. 

poniedziałek, 1 lipca 2019

Tysiąc postów? Tak to możliwe! Konkurs!


Emocjonalnie do tej chwili przygotowywałam się od jakiegoś czasu. Cyferki zmieniały się, zbliżając się niepostrzeżenie do okrągłej liczny. Z postu na post było coraz bliżej aż przy ostatniej notce licznik wskazał 999 post. Mam więc zaszczyt zakomunikować, że to co czytacie w tej chwili jest postem nr 1000!
Z tej okazji przygotowałam małą niespodziankę w postaci konkursu czytelniczego.

czwartek, 27 czerwca 2019

Tipi dziecięce w duchu zero waste


Przeglądając blogi rodzicielskie nie sposób oprzeć się wrażeniu, że koniecznym wyposażeniem pokoju dziecięcego jest tipi. W sumie ta moda wcale mnie nie dziwi, wszak pamiętam jeszcze emocje jakie towarzyszyły mi, gdy dostałam rozkładany na trawie domek z materiału. Sama też niejednokrotnie tworzyłam wszelkiego rodzaju konstrukcje z koców, obrusów, krzeseł i stołów.

wtorek, 25 czerwca 2019

Spacer po Narnii czyli wycieczka do Skalnego Miasta

Sezon turystyczny w pełni, co oznacza także wzmożony ruch w Domku pod Orzechem. Rodzina wali drzwiami i oknami, by choć kilka dni spędzić w sielskim klimacie naszego domu. I choć mam trochę więcej pracy, to korzystam z każdej chwili z bliskimi. Gdy więc Syn zaproponował mi wycieczkę do Skalnego Miasta nie zastanawiałam się ani chwili.

niedziela, 23 czerwca 2019

Hobbit czyli tam i z powrotem w wersji Płóczki Górne


Dzień zapowiadał się słoneczny, postanowiliśmy więc, że dzień świąteczny spędzimy aktywnie i wybierzemy się gdzieś. Oczywiście zaplanowanie wycieczki nie było proste, bo Ślubny miał swoje wymagania: spacer nie więcej niż 10 km, obiad z piwem, a więc ja wracam samochodem, no i koniecznie trzeba zabrać psa.

środa, 19 czerwca 2019

W poszukiwaniu kawy idealnej - palarnia Caveres


Moja idealna kawa... no właśnie! Trudno opisać smak, a jeszcze trudniej zdefiniować, co rozumiem pod tym pojęciem. Spróbuję jednak podjąć się tego zadania.
Wyobraźmy sobie paczkę o minimalistycznej grafice. W środku przyjemnie grzechoczą ziarna kawy... Otwieramy. W nos bucha mocny, gorzki zapach z nutą czekolady albo karmelu... każdym razie gorycz z nutą słodyczy. Ziarna są ciemne i błyszczące, jakby aksamitne. W trakcie mielenia zapach potęguje się... A potem słychać, jak do filiżanki przelewa się gęste, ciemne espresso. Kawa ma mocny aromat bez cienia kwaśności. Nic tylko goryczka z ledwo wyczuwalną gorzką czekoladą. Najlepiej, żeby tę samą kawę dało się zaparzyć jako delikatne cappuccino, gdy do kawowych nut dołączy słodkie mleko i powstanie idealnie dopasowany duet. A jeśli dodamy koziego mleka? Czy nadal będzie to kawa idealna?

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Kobiety nieidealne. Baśka


Kobiety nieidealne... tytuł idealny dla każdej z nas, bo przecież każda z kobiet jest nieidealna. I chyba ten tytuł podziałał na moją wyobraźnię, gdy sięgałam po książkę. Czy jednak spełniła moje oczekiwania? Zapraszam na recenzję!

sobota, 15 czerwca 2019

Moje najlepsze sposoby na upał

Słońce, ciepełko, upał... No... nareszcie! Jeszcze w połowie maja, czyli miesiąc temu spadł u nas śnieg!Zatem powiedzmy sobie szczerze, słońce i ciepło było przez nas pożądane, podobnie jak letnie burze i deszcz. Dużo deszczu. Dziś właśnie pada, zrobiło się chłodniej, więc zamiast moczyć się w strumieniu stukam w klawiaturę. I o tym, dlaczego lubię upał oraz co wtedy robię Wam opowiem.

5 sposobów na udane lato

Zacznijmy od tego że w poprzednim życiu chyba byłam jaszczurką, gdyż uwielbiam wygrzewać się na słońcu. Wprawdzie Ślubny twierdzi, że raczej żmiją, ale nie będę tego komentować. Rozumiecie więc, że kocham słońce i mam ulubione sposoby na umilanie sobie czasu.

1. Opalanie. 

Wstaję wcześnie, bo przecież kozy, kury i reszta towarzystwa domaga się jedzenia, mogę więc wyłożyć się na leżaku już o siódmej. Opalam się zatem między siódmą a dziesiątą, pijąc przy tym pierwszą kawę i czytając książkę lub przeglądając Internety. Nie zapominam przy tym o kremach z wysokim filtrem, gdyż inaczej mimo wczesnej pory i tak skończyłabym jak ta żmija- z wylinką kilka razy do roku albo co gorsza z bąblami po oparzeniach.

2. Czytanie. 

Ponieważ aktywność fizyczna na pełnym słońcu raczej nie wchodzi w rachubę, nawet ja wolę się nie przegrzewać (w dzieciństwie przeszłam porażenie słoneczne, wiem jakie to nieprzyjemne), zatem po godzinie dziesiątej zalegam w leżaku pod orzechem i czytam.


3. Kąpiel w strumieniu. 

Na intensywny wysiłek mnie nie stać, ale spacer brzegiem lasu do strumienia to już zupełnie inna historia. Zwłaszcza, że na dnie doliny czeka mnie przyjemny chłód i orzeźwiająca kąpiel w lodowatej wodzie. Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że jest ona znacznie zimniejsza niż zimą, gdy morsowałam. Zauważyłam też, ze nad strumieniem bardzo dobrze mi się myśli i pisze. Zabieram więc oprócz koca i ręcznika także notes i długopis.

4. Zimne płyny. 

Tak, tak. Nie zapominam o nawodnieniu organizmu. Mam zawsze przy sobie chłodną wodę, wszak jako szczęśliwi posiadacze własnej studni głębinowej mamy prywatną wodę źródlaną z głębi gór. Oprócz wody przygotowuję mrożoną kawę z owocami i lodami . Przyznam się, że jest to jeden z powodów, dla których mojego Ślubnego ciężko wyciągnąć do kawiarni- uważa, że robię lepszą kawę (a znam kilka innych osób, które są tego samego zdania) Innym letnim specjałem, którym raczymy się w Domku pod Orzechem są nasze kwiatonety, czyli domowe napoje gazowane z kwiatów (koniczyny, bzu, bławatków)

5. Lekkie posiłki. 

W czasie upałów nie chce się za bardzo jeść, a przecież jeść trzeba. Zatem przygotowuję posiłki lekkie, proste i smaczne. Królują sałatki na bazie sałaty i innych liści oraz zupy z przepysznym chłodnikiem na czele.

Rzucić wszystko...

Domyślam się, mi zazdrościcie możliwości decydowania, jak spędzam czas. I powtórzę, że sama sobie zazdroszczę i codziennie gratuluję sobie decyzji rzucenia poukładanego życia w mieście na rzecz spokojnego bytowania w izerskiej głuszy. Ostatnio ze zdziwieniem zauważyłam, że w czerwcu przyroda rozwija się niesamowicie bujnie, czego nie widziałam przez 25 lat pracy w szkole, bo w czerwcu to widziało się najwyżej tabelki, literki, świadectwa, sprawozdania, podsumowania, a po zakończeniu roku szkolnego myślało sie jedynie o tym, by się wyspać.




czwartek, 13 czerwca 2019

Na gorący dzień najlepszy chłodnik!

Chłodnik buraczany
Upał, żar leje się z nieba, a na samą myśl o staniu przy kuchence dostaje się białej gorączki. W taki dzień najlepiej sprawdzą się dania proste, szybkie i... zimne.

wtorek, 11 czerwca 2019

Są rzeczy ważne. I ważniejsze...

Ustalając kalendarz startów wiedziałam jedno - Piękny Zachód znajdzie się w nim na pewno. Zeszłoroczna impreza na tyle dobrze zapisała się w mojej pamięci, że ie widziałam możliwości pominięcia tegorocznej edycji.  Gdy tylko ruszyły zapisy,w raz z Krzysiem wpisaliśmy się na listę, opłaciliśmy niezbędne opłaty i czekaliśmy...

poniedziałek, 10 czerwca 2019

I tak to się zaczęło...

Poznaliśmy się 10 czerwca 1989 roku... Tak dobrze liczycie. Dziś mija 30 lat od tamtego słonecznego, upalnego czerwcowego dnia, gdy dwoje młodych ludzi z zupełnie różnych miejscowości i środowisk znalazło się w tym samym miejscu i o tej samej porze, by...

sobota, 8 czerwca 2019

Beniowski odczarowany


Przygody Maurycego Augusta Beniowskiego rozpalały umysły już jemu współczesnych. Do nieśmiertelności poprowadził go jednak nie awanturniczy żywot, a zainteresowanie jednego z wielkich wieszczów romantyzmu Juliusza Słowackiego. To dzięki poematowi „Beniowski” rzesze Polaków poznały choć nazwisko, które częściej kojarzone jest z niełatwym tekstem poetyckim niż życiem podróżnika. Dla wielu była to prawdziwa zmora. Dla mnie, fance Mickiewicza, także. Dygresyjność dramatu Słowackiego sprawiała, że losy Beniowskiego zupełnie mnie nie interesowały. Aż do teraz, gdy sięgnęłam po powieść J. C. Rufina „Podróże króla Madagaskaru”.

czwartek, 6 czerwca 2019

Bułki drożdżowe z kozim serkiem


Po nauce dojenia kóz przyszedł czas na pierwsze kozie serki. Na razie sprawdzam proporcje, eksperymentuję z dodatkami i prawdę mówiąc każdy ser wychodzi trochę inaczej.
Jeden ze swoich pierwszych eksperymentów, czyli ser kozi podpuszczkowy, postanowiłam wykorzystać do obiadu. Przygotowałam pyszne, aromatyczne bułeczki pszenne. 

wtorek, 4 czerwca 2019

Rowerowa wycieczka na Kwisonalia w Gryfowie

Prognozy pogody zachęcały do spędzenia aktywnego weekendu. Temperatury podnosiły się z dnia na dzień, a wiatr nie szalał. Wiedziałam więc, ze to czas na wycieczkę. Ślubny pojechał do rodziców, zatem nie musiałam martwić się ani obiadem, ani jego nastrojem. Mogłam po prostu wsiąść na rower. To też zrobiłam.

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Jak udaremniliśmy wielką ucieczkę


kury na wybiegu
Nasze stadko
Pamiętacie sceny podkopu z „Jak rozpętałem II wojnę światową?” Tę piosenkę śpiewaną w czasie podkopywania i próby jasełek, by nie było słychać pracujących pod ziemią albo wynoszenie "urobku"?  A tunel z „Hrabiego Monte Christo” kojarzycie? Sceny z obu filmów stanęły mi przed oczyma, gdy pewnego wiosennego dnia odkryłam podkop, najprawdziwszą dziurę w ziemi wykopaną w celu ucieczki. Jak? Gdzie? O tym a chwilę.

sobota, 1 czerwca 2019

Podsumowanie akcji "Jemy chwasty" i zupa z pokrzyw

Jak zapewne zauważyliście już drugi raz byłam gospodynią akcji „Jemy chwasty” na platformie „Durszlak”. Dzięki akcji mogliście wraz ze mną poznawać nowe smaki, a także zajrzeć do innych blogów kulinarnych, których twórcy także gotują potrawy z warzyw nieuprawnych.

czwartek, 30 maja 2019

Książka z ziołami w tle. Akuszerka z Sensburga

Akuszerka z Sensburga
Świat pachnący ziołami? Losy zielarki? Rozumiecie, że nie mogłam przejść obojętnie obok tej premiery książkowej! Czy powieść spełniła moje oczekiwania? Czy utożsamiłam się z którąś z bohaterek? A może czegoś mi w tej książce zabrakło? Zapraszam na recenzję powieści: „Akuszerka z Sensburga”

wtorek, 28 maja 2019

Nocna podróż do Domku pod Orzechem


Co to jest 140 km na rowerze dla ultramaratonki? No nic, niedzielny rodzinny spacerek. A samotne 140 km wietrzną majową nocą na bocznych drogach Dolnego Śląska? To jedno z najbardziej oczyszczających doświadczeń mojego życia. I najbardziej wymagających – jak się okazało.
Przed Pięknym Zachodem, na którym czeka mnie ponad 500 km jazdy niemal non stop postanowiłam sprawdzić sprzęt – nowe lampy, powerbanki, GPS w telefonie, ułożenie tego wszystkiego na nowym rowerze. Wzięłam wolne w połowie tygodnia, który zapowiadał się cieplejszy niż pierwsza połowa maja i z napięciem obserwowałam prognozy pogody, które z dnia na dzień robiły się coraz gorsze. Przed samym wyjazdem miałam duże wątpliwości, czy porywać się na to wyzwanie. Niemniej jednak rower przygotowałam, naładowałam wszystkie baterie i poszłam do pracy. Po 18 byłam w domu z jeszcze większymi wątpliwościami. Według prognoz istniała szansa na suchy przejazd trasy.

poniedziałek, 27 maja 2019

Wieże Pogórza Izerskiego

kobieta w kasku
Zdjęcie w rzepaku
Rower szosowy przewisiał zimę na strychu. Długo czekał, bym znów go użyła. Ostatnio raczej korzystałam z zieleninki. Prognozy pogody pokazywały, że piątek będzie najładniejszym dniem tygodnia. Postanowiłam go więc wykorzystać na wycieczkę po asfaltach. Nie planowałam jakiegoś super wyczerpującego szlaku, wiedząc, że po zimie nie jestem jeszcze w szczytowej formie (te kilka kilogramów z zimy robi jednak swoje) Plan był taki jak zazwyczaj: przed siebie.

sobota, 25 maja 2019

Proste ciasto kokosowe


Ślubny uwielbia kokos. Zajada się wszystkim, co w sobie mieści wiórki tego popularnego orzecha. Nie pogardzi batonikami Bounty, kokosankami, babką z wiórkami, pralinami Raffaello czy innym smakołykiem. Postanowiłam więc przygotować mu domową wersję ulubionego batonika Bounty.

czwartek, 23 maja 2019

Izerska łąka kwietna pod koniec maja

Izerska łąka
Ostatnie dni  przyniosły prawdziwy kalejdoskop pogodowy. Od upału i ostrego słońca po ulewne deszcze, mgłę i temperaturę poniżej 10 stopni. W dolinach zrobiło się niebezpiecznie, bo dwudziestoczterogodzinnej ulewy nie przyjęła namoknięta już ziemia i masy wody z głośnym hukiem spadały z gór, przynosząc groźbę podtopień i powodzi. My borykamy się jedynie z wszechobecnym błotem, a w górskich źródłach i naszych studniach wreszcie nie brakuje wody.

wtorek, 21 maja 2019

Kromka chleba z masłem

chleb z masłem
kolacja z widokiem
Dziecięce wspomnienia... dla wielu tytułowa kromka lub pajda pachnącego żytniego chleba z charakterystycznym posmakiem zakwasu i z chrupiącą skórką, posmarowana grubą warstwą masła i posypana solą lub cukrem (w zależności od regionu i zwyczajów) to najcudowniejsza potrawa z dawno minionych lat. Można rzec smak wolności i beztroski. Smak czasu, gdy latem biegło się do domu tylko na chwilę, łapało ową pajdę i szło dalej z kolegami lub koleżankami w łąki lub w las. Było, minęło.

poniedziałek, 20 maja 2019

Spacerkiem na Skałki Miłości

Widok ze szczytu
Widok z Kufla
Czasami warto od siebie odpocząć. Tę prostą maksymę stosowaliśmy przez wiele lat w naszym małżeństwie, gdy Ślubny wyjeżdżał na poligony lub ja na kolejne studia i szkolenia. Kilkudniowa rozłąka świetnie cementowała związek, dając czas na refleksję i zatęsknienie.

sobota, 18 maja 2019

Tysiąc głasków, czyli z wizytą w Trzebiatowie

filiżanka z kawą
Kawa z widokiem na deszczowe Nowielice
Kilka ostatnich dni znaczcie różniło się od spokojnych sielankowych, wolno płynących dni pod Orzechem. Korzystając z zaproszenia na matury, wybrałam się z wizytą do Trzebiatowa. To, że sprzedaliśmy mieszkanie i działkę oraz pozamykaliśmy trzebiatowskie sprawy, nie znaczy, że odcięliśmy się od wszystkiego, co nas łączyło z poprzednim życiem. Wręcz przeciwnie. Nie zamierzamy zrywać więzi emocjonalnej z ludźmi, którzy byli nam bliscy przez prawie 30 lat.

środa, 15 maja 2019

Uwaga premiera! Uniwersum Metro 2035. Riese

Grafika ze strony duzeka.pl
Powieści SF nie należą do mojego ulubionego gatunku, a znajomość tematyki ogranicza się do klasyków, czyli Verne, Wells i trochę Lema. Tylko dzięki Chudej, wiem, co pisze Ziemiański. Nie przeszkadza mi to po kilka razy oglądać postapokaliptycznych filmów typu 2012, czy Wodny świat. Mad Maxa też lubię, a Gwiezdne wojny nigdy mi się nie znudzą. Gdy okazało się, że mogę przedpremierowo przeczytać powieść Roberta J. Szmidta "Uniwersum Merto 2035. Riese", pomyślałam, że czas zobaczyć, co dzieje się we współczesnej polskiej fantastyce. Czy było to udane spotkanie? Zapraszam na recenzję.

sobota, 11 maja 2019

Smak wczesnego dzieciństwa

Macie potrawy, które kojarzą Wam się z mamą? Pytanie niby proste, ale nie zawsze i nie dla każdego. Ostatnio przepytałam moje latorośle o ich wspomnienia z maminej kuchni i oczywiście każde wspomniało coś innego. A to zupa ogrodniczki gotowana z ogrodowych warzyw i znalezionych na spacerze chwastów, a to owsianka z dodatkiem kulek lub bułeczek wielozbożowych, kluski.

środa, 8 maja 2019

Atrakcje Ślęzy- pierwsza poważna wycieczka rowerowa Małej M.

Widok zamku sprzed Muzeum Motoryzacji
Ślęza to niewielka miejscowość położona kilka kilometrów na południe od Wrocławia. Na pozór niczym nie różni się od innych sypialni tego wielkiego miasta. Wystarczy jednak spojrzeć na google maps, żeby przekonać się, że jest inaczej.

piątek, 3 maja 2019

Izerska polana- sałatka warzywna

Wyobraźcie sobie śródleśną polanę wczesną jesienią. Chodzi się po wilgotnym mchu i zbiera śliczne małe podgrzybki i kształtne prawdziwki. Mam na zboczach Dłużca kilka ulubionych miejsc, gdzie zawsze, nawet w czasie suszy, znajdę pożądane grzybki. Te polanki zainspirowały mnie do zaadoptowania do swoich potrzeb przepisu na bardzo atrakcyjną wizualnie i smakowo sałatkę warzywną.

Majówka w Świeradowie Zdroju

Drzewo nad rzeką
Kwisa w Świeradowie
Początek maja przypomina pogodę marcową i gdyby nie intensywna zieleń liści i łąk, które po ostatnim deszczu w końcu obudziły się z zimowego letargu i suszy, która męczy nas od kilku lat, to trudno byłoby uwierzyć , że to maj.
Z tego powodu cieszę się, iż nie planowałam niczego konkretnego, bo i rozczarowania nie ma.
Do Domku pod Orzechem zawitali Chuda z Krzysiem i to ich wizyta wyznacza nam świąteczny czas. 

środa, 1 maja 2019

O kogucie, kozach, kotach i psie

kogut na sianie
Poznajcie Cudaka
- Nie chcesz koguta? -zapytała sąsiadka Marysia, gdy któregoś dnia wybrałam się w odwiedziny. -.Popatrz na tego cudaka. Dostałam go w zeszłym roku, ale nie dogaduje się z moim dużym kogutem. Szkoda go. A ty nie masz.
-No nie mam.-przytaknęłam. -Gerald skończył marnie, po tym jak mnie kilka razy podziobał. Planowałam kupić koguta razem z nowymi kurkami. Ale skoro nie chcesz Cudaka, to go przygarnę.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Niebo nad Amsterdamem. Książka z rowerem na okładce!

okładka książki z rowerem
Powieść na majówkę
Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, a jednak gdy zobaczyłam dziewczynę z rowerem typu holenderskiego na okładce ksiażki, wiedziałam, że chcę tę powieść przeczytać. Czy warto było do niej zajrzeć? Zapraszam na recenzję!

piątek, 26 kwietnia 2019

Jemy chwasty 2019- moja akcja kulinarna na "Durszlaku"

Wiosna to cudowny czas na zbieranie ziół i przygotowywanie z nich aromatycznych potraw. Przy czym doskonale wiecie, że w mojej kuchni zioła to nie tylko bazylia, cząber czy tymianek, ale przede wszystkim dziesiątki roślin dziko rosnących, których walory smakowe niejednokrotnie przewyższają uprawiane w ogródku lub  z supermarketu.

czwartek, 25 kwietnia 2019

Świąteczna wycieczka do Rezerwatu Krokusów w Górzyńcu

Droga w lesie
Jest tyle dróg...
Od lutego w socialmediach obserwowałam zdjęcia krokusów.  Najpierw te w Szczecinie, potem coraz bardziej na południe. Gdy pojawiły się pierwsze zdjęcia z Doliny Chochołowskiej, zaczynałam się niepokojąco wiercić i zastanawiać, czy to już czas. To pytanie nurtowało także innych. W połowie lutego dostałam pytanie z googli (jestem zarejestrowana jako lokalny przewodnik google maps) o to, czy warto już pojechać do Rezerwatu Krokusów w Górzyncu.

środa, 24 kwietnia 2019

Małgorzata J. Kursa "Wiedźmy na gigancie"


Moje wizyty w bibliotece zazwyczaj są krótkie, a decyzję o wyborze lektury na najbliższe dni muszę podejmować szybko. Łapię więc książki, które w jakiś sposób wpadną mi w oko. Nie inaczej było i tym razem. Przyznacie, że tytuł „Wiedźmy na gigancie” jest intrygujący. Złapałam zatem książkę z trzema mufinkami na okładce i poleciałam (prawie jak wiedźma na miotle) dalej na zakupy w mieście.

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Zapraszam do niebieskiej kuchni po remoncie

filiżanki na półce
moje małe okienko z brzozami
Kilka dni temu wrzuciłam na facebooka Domku pod Orzechem zdjęcia. Dla mnie bardzo symboliczne. Pokazywały kawałeczek wnętrza mojej niebieskiej kuchni z promieniem słońca. Był to pierwszy promień słońca, który wpadł do pomieszczenia przez maleńkie okienko tego roku. I to ten promień można w moim domu uznać za zwiastuna prawdziwej wiosny.

sobota, 20 kwietnia 2019

Świątecznie

Na ognisku dopieka się  mięsko, jajka od dwóch dni macerują się w zalewach, kołocz z serem i chleby pachną tak, że człowiek robi się głodny. Okna... ech nadal są brudne. Bo przecież nie o to chodzi w świętowaniu.
Ptaki śpiewają, a my czekamy na gości. Tradycyjnie na Wielkanoc przyjchali Czesia z Krzysiem. Teraz objeżdżają izerskie i karkonoskie asfalty, wykorzystując piękną słoneczna pogodę na trening.

A! I sączę białe wino. Taki spokojny, sielankowy czas. Chwila odpoczynku po gotowaniu i pieczeniu. Pewnie, ze czeka mnie jeszcze dziś trochę pracy, bo przecież kozy i kury też chcą jeśc, ale to dopiero na trzy godziny.
Teraz jest mój czas. Zatem pozwólcie, że się nim z Wami podzielę.




Na ten czas mistyczny, 
gdy świat na moment się zatrzymał,
życzę Wam zatrzymania i refleksji.
Zapomnijcie o troskach i zadrach,
usiądźcie przy stole z bliskimi,
podzielcie się światecznym jajkiem.
Bądźcie razem!
Wesołych Świąt!


czwartek, 18 kwietnia 2019

Zabiorę Cię do Wenecji


Spora część izerskich wiosek położona jest w dolinach rzek i strumieni. To usytuowanie sprawia, że część domów mieści się przy samej wodzie, czasem rzeka staje się integralną częścią posesji.
Tworzą się swoiste „Wenecje”.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Słodkie procenty na święta

Wielkanoc coraz bliżej. Czas zatem zacząć kulinarne przygotowania.
W tym roku na pierwszy ogień poszły alkohole, a dokładnie dwa słodziutkie likiery, które przydają się nie tylko jako przyjemny dodatek do świątecznego podwieczorku, ale także potem, jako polewa do lodów czy uatrakcyjnienie popołudniowej latte.