czwartek, 19 września 2019

Lekkie placuszki z cukinii

W górach nieuchronnie nadchodzi jesień. Noce zrobiły się chłodne, a dni ciepłe przeplatają się z mglistymi. To czas ubierania się na cebulkę, przygotowywania aromatycznych gorących napojów i korzystania z darów jesieni. U nas to czas warzyw. Dziś zapraszam Was na bardzo delikatne, pyszne i bezglutenowe placuszki z cukinii. Potrawę, której smak docenią miłośnicy kuchni bezglutenowej, jak i zwykli zjadacze chleba.

wtorek, 17 września 2019

"Lilana"- rodzicu przeczytaj koniecznie, a potem daj nastolatkowi!

"Lilana" powieśc dla młodzieży

Okładka przyciąga wzrok. Zza zieloności liści wygląda jasnowłosa dziewczynka. Ma duże niebieskie oczy. Na pierwszy rzut oka trudno ocenić, jaki ma nastrój, gdyż nie widzimy jej ust. Dopiero po chwili zauważamy duże szare ćmy oraz niepokojący cień, którzy rzucają liście i ćmy. Warto od razu ten cień zobaczyć.

sobota, 14 września 2019

Matka i córka- więź o którą warto dbać

Siedziałyśmy na schodach opuszczonej chaty, patrzyłyśmy sobie w oczy. Nagle Chuda westchnęła:
-tak jak wtedy... tylko Gui nam brakuje.
Przez tę magiczną chwilę byłyśmy tylko my, nasze myśli, wspomnienia poprzedniej słowiańskiej sesji i nasza miłość. Fotograf stojący po pas w pokrzywach mógł tylko patrzeć w obiektyw i czekać na odpowiednie ujęcie...

czwartek, 12 września 2019

Borówki, jagody i dalekie widoki z Kamienicy

Patrząc w dal...
Kamienica zaprzątała moją głowę już od początku lata. Najpierw liczyłam, że przyjedzie moja siostra i wdrożymy w życie nasz sekretny plan, potem zbierałam owoce i zioła. Wreszcie, gdy nadszedł czas borówek, wiedziałam , że trzeba odwiedzić tę piękną górę. 

wtorek, 10 września 2019

Kolorowa sakwa na kierownicę czyli DIY z dzieckiem

dziecko i maszyna do szycia

Czy zastanawialiście się, kiedy można zacząć uczyć dziecko szyć na maszynie? Moja babcia do swojej starej przedwojennej Singerki dopuściła mnie, gdy miałam jakieś 12 lat. Moje córki chyba też w tym wieku zaczęły interesować się moim zdezelowanym Łucznikiem. Czy można to zrobić wcześniej?

sobota, 7 września 2019

Kiszona kalarepa na kolorowo

W śląskim ogrodzie musiało być miejsce dla kalarepy czyli oberiby. Robiło się ja na wiele sposobów, wykorzystując zarówno soczyste główki jak i liście. Prawdziwym przysmakiem była kalarepa na gęsto. W moim ogrodzie też co roku sieję to warzywo w dwóch wariantach: wczesną białą i późniejszą fioletową. I co roku jest jej jakby za dużo. Od kilku lat nie jest to już problemem, bo nadmiar kalarepki wkładam do słoików jako kiszonki.

czwartek, 5 września 2019

"Muszę wiedzieć"- czy prawda zawsze jest najważniejsza?


Nie wiem, czym przyciągnęła mnie ta powieść, może okładką z żółtym kwiatkiem, a może zapowiedzią, że opisuje relację babci i wnuczki, a to przecież dla mnie teraz bardzo ważny temat? Nie wiem. Na pewno jednak po książę sięgnęłam, a czy zaspokoiła moje potrzeby czytelnicze? Zapraszam na recenzję!

wtorek, 3 września 2019

Wycieczka w Góry Sokole czyli góry z dzieckiem


-Ogarnijmy te cycki.- zaproponował brat pewnego popołudnia. Propozycja podobała mi się niezmiernie, bo wyżej wspomniane cycki, a dokładniej Cycki Bardotki odwiedzałam na tyle dawno, że z przyjemnością wycieczkę tę powtórzyłabym. Wyjęłam mapę Rudaw Janowickich i zaplanowałam wyprawę w Góry Sokole.

niedziela, 1 września 2019

Kremy nawilżające w mojej kosmetyczce

Gdy kilka lat temu w czerwcu patrzyłam na swoją podobiznę w lustrze, widziałam zmęczoną, zszarzałą twarz. Szukałam cudownych eliksirów, które sprawiłyby, że mimo stresu i przemęczenia, wyglądałabym młodo i świeżo. Niestety, taki eliksir nie istnieje. A jednak teraz moja twarz wygląda o wiele lepiej, a skóra jest zdrowsza. Jak to możliwe? Czy istnieje krem nawilżający, który spełnia moje oczekiwania?

środa, 28 sierpnia 2019

Ścieżka rowerowa Trzebiatów-Mrzeżyno

Mieszkając w pięknym Trzebiatowie, marzyłam o ścieżce rowerowej, która połączyłaby Trzebiatów z plażami nad Bałtykiem. Wyprowadziłam się niedoczekawszy się tej inwestycji. Dopiero niedawno otwarto z pompą ścieżkę po trasie kolejki wąskotorowej. Pierwsze kilometry przejechałam wiosną, a teraz, mając więcej czasu, postanowiłam przyjrzeć się trasie bliżej.
Zapraszam na garść refleksji.

środa, 21 sierpnia 2019

Książka o górach, którą warto mieć w biblioteczce

Książka z górami w tle

Czy słowem można malować? A jeśli tak, to kto to potrafi zrobić dobrze? Kto pisze tak, że widzi się opisywane pejzaże i przedmioty? Znam kilku pisarzy, których opisy są tak plastyczne, że dokładnie można sobie wyobrazić opisywany element. Podejrzewam, że każdy pamięta ze szkoły fantastyczne sienkiewiczowskie opisy stroju krzyżackiego albo afrykańskiej przyrody, a przecudnej urody opisy L.M. Montgomery z "Ani z Zielonego Wzgórza", pamiętacie?

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Remontowe anegdoty czyli zakupy przez Internet


Remont w Domku pod Orzechem ma się dobrze. Trwa i trwa. Uczy cierpliwości. Czasem czuję się jak bohater powiastki „Zagubiona dusza” Olgi Tokarczuk. Pozostaje mi siedzieć i czekać. Niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć i przyspieszyć. Trzeba to przyjąć do wiadomości i już. Robię zdjęcia w trakcie i pewnie wkrótce pokażę Wam trochę więcej. A dziś opowiem kilka anegdotek. A więc zaczynamy!

sobota, 17 sierpnia 2019

Kobaltowy zawrót głowy- coroczne święto ceramiki w Bolesławcu


Kobaltowe wzory
Na wizytę w Bolesławcu umówiłyśmy się z kuzynką w czasie jej poprzedniej wizyty w Domku pod Orzechem. I choć trwa u nas niekończący się remont, postanowiłyśmy nie zmieniać planów i do Bolesławca pojechać. Na wizytę wybrałyśmy pierwszy dzień święta, czyli czwartek, zakładając, że ludzi będzie mniej, bo najważniejsze obchody przewidziano na piątek i i sobotę. Nam nie zależało na koncertach i imprezach towarzyszących a na niczym nieskrępowanym łażeniu między stoiskami wystawców.

czwartek, 15 sierpnia 2019

"Bella Donna"- kryminał w stylu retro ("Nowe śledztwa Klary Schulz")

Belladonna to nazwa trującego zielska, gdy więc zobaczyłam tytuł, pomyślałam, że może jednak sięgnę po kolejny kryminał, gdy dodatkowo okazało się, że powieść dzieje się w przedwojennej Łebie, którą miałam okazję kilka razy odwiedzić, wiedziałam, że to będzie dobra zabawa. Czy była? Zapraszam na recenzję powieści Nadii Szagdaj "Bella Donna. Nowe śledztwa Klary Schulz".

niedziela, 11 sierpnia 2019

W Domku pod Orzechem dzieci się nie nudzą


Ostatnie dni, jak pewnie zauważyliście, śledząc moje profile w socialmediach (facebook i Instagram), upłynęły nam w towarzystwie bratanicy. Marysia to niezwykle ruchliwa osóbka o silnym charakterze, zatem sprostanie jej żywiołowej naturze wcale nie jest proste. A ja podobno awansowałam do roli ukochanej cioci, co dobrze rokuje na kolejne pobyty. Bo przecież wiadomo, że dobre relacje z dzieckiem buduje się cierpliwością, a bycie dla dziecka autorytetem sprawia, że łatwiej się z nim dogadać. Nie ukrywam, że dobrze mieć dodatkowy atut w rękawie, jakim jest na przykład stado kóz.
Maria pozuje na tle wejśćia do kopalni Fryderyk Wilhelm

czwartek, 8 sierpnia 2019

Wyprawa po skarby ukryte w górach


Czy znacie kogoś, kto nie chciałby znaleźć skarbu? Baśnie i legendy pełne są opowieści o poszukiwaczach skarbów wszelakich, czasem nawet za cenę utraty duszy, rodziny i przyjaciół. A gdyby tak móc znaleźć skarb tak po prostu idąc w góry? Czy to możliwe? Zapraszam na relację z poszukiwań!

wtorek, 6 sierpnia 2019

Wjazd rowerem na Stóg Izerski

Widok z trasy

Czasem lubię się zmęczyć i to bardzo, wtedy wymyślam trasę rowerową krótką, ale o dużej różnicy poziomów. Tak właśnie było w niedzielę. Przejechałam tylko 35 km, ale w pionie pokonałam ponad 1200 m. Jak? Zapraszam na wycieczkę po Górach Izerskich.

sobota, 3 sierpnia 2019

Ciasto drożdżowe z owocami


jagodzianka
Drożdżowe ciasto z jagodami i kruszonką
Największym problemem ciast z owocami jest to, że znikają z talerza niesamowicie szybko. A to oznacza, ze trzeba je piec często i najlepiej jeśli za każdym razem jest to trochę inne ciasto. U nas sprawdzają się najlepiej trzy warianty: drożdżówka, „takie twoje zwykłe ciasto” i kruche ciasto zwane starcem. Dziś przedstawiam Wam ciasto drożdżowe nawiązujące wyglądem i smakiem do śląskich kołoczy, bo przecież żadne święta i żadna niedziela bez kołocza obejść się nie mogła. Kołocze najczęściej piekło się z serem albo z makiem i te obowiązkowo miały kruszonkę. Kołocz z owocami dla odmiany posiadał kratownicę z ciasta i taki dziś przedstawiam. 

czwartek, 1 sierpnia 2019

O niefortunnych skutkach literackich dociekań i rozwiązanie konkursu czytelniczego

Ostatnie dni lipca spędzałam na pracy żmudnej i monotonnej, a jednak mojej ulubionej. Wielogodzinne zbieranie owoców leśnych pozwala myślom żeglować swobodnie, meandrować i odpływać w bliżej nieokreślonym kierunku. Co jakiś czas można podnieść głowę znad krzaczków tej czy owej roślinki i spojrzeć na bezkresne przestrzenie łąk i lasów izerskich. Jednym słowem sielanka.

środa, 31 lipca 2019

Tour de Pomorze 2019, czyli jak przejeżdża się 700 km rowerem

https://ewyspiarz.eu/ruszyla-iii-edycja-ultramaratonu-kolarskiego-tour-de-pomorze/

Mój plan zawierał się w jednym słowie „przejechać”. I gdyby był to normalny wyścig lub maraton, to byłoby to założenie skromne i niewymagające. Ale przy trasie długości 725 km już owo „przejechać” było ambitne. Krzyś poprosił mnie jednak w czasie jednej z rozmów o uszczegółowienie, podanie jakiejś granicy czasu. „Przejechać w 35 godzin” - to plan ambitny, ale zupełnie realny, biorąc pod uwagę dotychczasowe jazdy. „Przecież spokojnie zrobisz to w 30” uznał mój chłopak. Owo „30 godzin” umieszczałam w sferze marzeń – realnych i możliwych do spełnienia, ale jednak marzeń. Długa trasa, brak snu, niepokój o kolano – to wszystko kazało mi poczynić założenia bezpieczne. 35 godzin było ok. Bardzo ok.

wtorek, 30 lipca 2019

Trochę klasyki w literaturze- H. Balzac "Jaszczur"

Nowe wydanie powieści Balzaca
Czasem trzeba odetchnąć od polskiej prozy kobiecej, w której jak wiecie się lubuję i sięgnąć po coś zupełnie innego. Tym razem wybór padł na Honoriusza Balzaca. Taką decyzję podjęłam dzięki Wydawnictwu MG, które właśnie wydało wznowienie jednej z wczesnych powieści tego pisarza. Mowa o "Jaszczurze".  Przyznam, że nie znałam wcześniej tego utworu, zagłębiłam się więc w lekturze z ciekawością, a w miarę czytania i  z pewnym zdziwieniem, gdyż jest to powieść z jednej strony na wskroś balzakowska, z drugiej pobrzmiewają w niej idee romantyzmu.

niedziela, 28 lipca 2019

Pyszne sałatki na lato


Lato od zawsze kojarzy mi się ze świeżymi warzywami, owocami i ogromną ilością sałatek przygotowywanych przy różnych okazjach i bez okazji. Pomyślałam, że zbiorę w jednym wpisie kilka swoich pomysłów na lekkie, szybkie i pyszne sałatki. 

czwartek, 25 lipca 2019

Mała M. zdobywa Wysoką Kopę, czyli Góry Izerskie z niemowlakiem cz. 2


Biała i różowa naparstnica.
Gdy byłam nastolatką marzyłam, że kiedyś zdobędę Koronę Gór Polskich albo przynajmniej przejdę w ciągu jednej wyprawy całe Beskidy, albo całe Sudety. Tak, wiem, miałam ekstremalne marzenia. W efekcie weszłam na wszystkie latarnie morskie polskiego Wybrzeża, a z Korony Gór Polskich widziałam dokładnie połowę. Dlaczego o tym wspominam? Bo Mała M. właśnie rozpoczęła swoją przygodę z Koroną. Ale od początku.

wtorek, 23 lipca 2019

Szlakiem budowli hydrologicznych na Bobrze czyli góry z niemowlakiem.

Gui zafascynowana zaporą w Pilchowicach

O ile plan na środę był prosty i zrealizowany z nawiązka, o tyle czwartkowe pomysły zaczęły nam się rozjeżdżać zaraz na początku. Pierwotnie zakładałyśmy wycieczkę rowerową, jednak Gui po pierwsze bała się, że będzie zbyt zmęczona przed kulminacyjną wyprawą, jaką wymyśliłyśmy na piątek, a po drugie okazało się, że części przyczepki sąsiadów nie pasują do naszej i musiałybyśmy pożyczyć cały ekwipunek. Należało więc znaleźć szybko plan B., zwłaszcza, że jak pamietacie zapewne Gui lubi mieć wszystko zaplanowane wcześniej, a wybita z rytmu potrafi być marudna.

niedziela, 21 lipca 2019

Prezent dla sportowca

Naparstnica w Górach Izerskich
Lipiec jest dla nas miesiącem szczególnym, bo to właśnie wtedy wypada najwięcej imienin i urodzin. W efekcie ciągle ktoś świętuje. A jak okazja to potrzebny jest prezent. Macie problemy z wymyślaniem i obdarowywaniem bliskich? Mnie się to czasem zdarza. Czasem po prostu idę na łatwiznę i pytam, czego pragnie dana osoba, czasem idę na żywioł lub wypatruję tej jedynej szczególnej rzeczy albo przygotowuję prezent własnoręcznie. Ciekawi, co wymyśliłam w tym roku? Zapraszam.

czwartek, 18 lipca 2019

Sępia Góra, czyli Góry Izerskie z niemowlakiem cz. 1


Trzy pokolenia kobiet
Sępia Góra to szczyt, który zdobywałam w swoim życiu niezliczoną ilość razy. To w końcu najbardziej znana góra, na którą da się wejść w czasie krótkiego pobytu w Gierczynie. W czasie rowerowych wycieczek raczej staram się go omijać, wiedząc, że tam bywa „tłoczno”.
Tym razem zdobywanie było pierwszą górską wyprawą Małej M., bo kto powiedział, że z niemowlakiem nie można iść w góry?

niedziela, 14 lipca 2019

Ale że co? Przeczytałam kryminał??? O powieści "Gdzie jest Olga?"


Kryminały nie są gatunkiem literackim, za którym bym przepadała.  Sięgam po nie rzadko, przedkładając nad nie literaturę obyczajową. Czasem jednak następuje przesyt i trzeba sięgnąć po coś innego. Właśnie z tego powodu trafiła do mnie powieść Danki Braun "Gdzie jest Olga?" Ciekawi jesteście moich wrażeń? Zapraszam na recenzję książki.

piątek, 12 lipca 2019

Raport z kosmetyczki Chudej

Moje wybory zakupowe podyktowane są wieloma czynnikami. Chciałabym, aby były to tylko powody wysokie - etyka, społeczna odpowiedzialność konsumenta, ekologia. Ale poza nimi do głosu często dochodzą także kwestie finansowe, wygoda i upodobania. Czasem rodzi to potrzebę znalezienia kompromisu, ale zdarza się także, że wybór podyktowany kondycja mojego portfela pozwala także pozostać w zgodzie z sumieniem. Tak właśnie działo się ostatnio w przypadku decyzji dotyczącej całej dużej grupy produktów.

środa, 10 lipca 2019

Towarzyski początek miesiąca

Zastanawiałam się, jak podsumować pierwsze dni lipca, gdy nagle okazywało się, że dzieje się dużo, ale jakoś tak nie składało się to na kilka notatek blogowych albo i złożyłoby się, tylko w całym towarzyskim zabieganiu nie robiłam zdjęć, bo emocje i potrzeba rozmowy była większa niż odruch sięgnięcia po telefon czy aparat. Ale, że chcę o tych kilku spotkaniach napisać, to i napiszę, wplatając w narrację także dwie imprezy minionego weekendu.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Czy powieści Deotymy trafią do serca współczesnym czytelniczkom?

Powieści Deotymy

Gdy kilka lat temu włóczyłyśmy się rowerowo po Wybrzeżu, zawitałyśmy do Gdańska. Tam na Długim Targu pokazałam Gui niewielkie okienko, w kamienicy przylegającej do Dworu Artusa, w którym zgodnie z pewną książką pojawiała się twarz młodej dziewczyny. Ta książka to oczywiście "Panienka z okienka" Jadwigi Łuszczewskiej, znanej pod literackim pseudonimem Deotyma. Z sentymentu do książki, którą czytałam w młodości oraz filmu na motywach powieści, sięgnęłam po inną powieść Deotymy, wydana nakładem Wydawnictwa MG. Czy była to udana przygoda literacka? Zapraszam na recenzję. 

piątek, 5 lipca 2019

Na Szlaku Cietrzewia w Górach Izerskich


Na izerskich ścieżkach
 Czerwcowe odwiedziny w Domku pod Orzechem obfitowały w tak wiele wydarzeń, że nie o wszystkich wycieczkach i spacerach zdążyłam napisać. I o ile trzecie i czwarte odwiedziny na Skałkach Miłości można by sobie odpuścić (choć myślę, że do tych czwartych jeszcze wrócę) , to o wycieczce Szlakiem Cietrzewia koniecznie trzeba napisać.

środa, 3 lipca 2019

Ksiażkowy spacer po Pszczynie - "Ławeczka księżnej Daisy"


Piękne wnętrza pszczyńskiego pałacu oglądałam przed wieloma laty w czasie rodzinnej wycieczki. To wówczas zakochałam się w tym niezwyłym miejscu i dowiedziałam się o istnieniu niezwykłej księżnej. Gdy więc nadażyła się okazja, by przeczytać powieść poświęconą miastu i księżnej, wiedziałam, że muszę z niej skorzystać. Zapraszam na recenzję. 

poniedziałek, 1 lipca 2019

Tysiąc postów na kobiecym blogu? Tak to możliwe! Konkurs!


Emocjonalnie do tej chwili przygotowywałam się od jakiegoś czasu. Cyferki zmieniały się, zbliżając się niepostrzeżenie do okrągłej liczny. Z postu na post było coraz bliżej aż przy ostatniej notce licznik wskazał 999 post. Mam więc zaszczyt zakomunikować, że to co czytacie w tej chwili jest postem nr 1000! To niesamowite, że nasz kobiecy blog jest już taki pękaty! 
Z tej okazji przygotowałam małą niespodziankę w postaci konkursu czytelniczego.

czwartek, 27 czerwca 2019

Tipi dziecięce w duchu zero waste


Przeglądając blogi rodzicielskie nie sposób oprzeć się wrażeniu, że koniecznym wyposażeniem pokoju dziecięcego jest tipi. W sumie ta moda wcale mnie nie dziwi, wszak pamiętam jeszcze emocje jakie towarzyszyły mi, gdy dostałam rozkładany na trawie domek z materiału. Sama też niejednokrotnie tworzyłam wszelkiego rodzaju konstrukcje z koców, obrusów, krzeseł i stołów.

wtorek, 25 czerwca 2019

Spacer po Narnii czyli wycieczka do Skalnego Miasta

Sezon turystyczny w pełni, co oznacza także wzmożony ruch w Domku pod Orzechem. Rodzina wali drzwiami i oknami, by choć kilka dni spędzić w sielskim klimacie naszego domu. I choć mam trochę więcej pracy, to korzystam z każdej chwili z bliskimi. Gdy więc Syn zaproponował mi wycieczkę do Skalnego Miasta nie zastanawiałam się ani chwili.

niedziela, 23 czerwca 2019

Hobbit czyli tam i z powrotem w wersji Płóczki Górne


Dzień zapowiadał się słoneczny, postanowiliśmy więc, że dzień świąteczny spędzimy aktywnie i wybierzemy się gdzieś. Oczywiście zaplanowanie wycieczki nie było proste, bo Ślubny miał swoje wymagania: spacer nie więcej niż 10 km, obiad z piwem, a więc ja wracam samochodem, no i koniecznie trzeba zabrać psa.

środa, 19 czerwca 2019

W poszukiwaniu kawy idealnej - palarnia Caveres


Moja idealna kawa... no właśnie! Trudno opisać smak, a jeszcze trudniej zdefiniować, co rozumiem pod tym pojęciem. Spróbuję jednak podjąć się tego zadania.
Wyobraźmy sobie paczkę o minimalistycznej grafice. W środku przyjemnie grzechoczą ziarna kawy... Otwieramy. W nos bucha mocny, gorzki zapach z nutą czekolady albo karmelu... każdym razie gorycz z nutą słodyczy. Ziarna są ciemne i błyszczące, jakby aksamitne. W trakcie mielenia zapach potęguje się... A potem słychać, jak do filiżanki przelewa się gęste, ciemne espresso. Kawa ma mocny aromat bez cienia kwaśności. Nic tylko goryczka z ledwo wyczuwalną gorzką czekoladą. Najlepiej, żeby tę samą kawę dało się zaparzyć jako delikatne cappuccino, gdy do kawowych nut dołączy słodkie mleko i powstanie idealnie dopasowany duet. A jeśli dodamy koziego mleka? Czy nadal będzie to kawa idealna?

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Kobiety nieidealne. Baśka


Kobiety nieidealne... tytuł idealny dla każdej z nas, bo przecież każda z kobiet jest nieidealna. I chyba ten tytuł podziałał na moją wyobraźnię, gdy sięgałam po książkę. Czy jednak spełniła moje oczekiwania? Zapraszam na recenzję!

sobota, 15 czerwca 2019

Moje najlepsze sposoby na upał

Słońce, ciepełko, upał... No... nareszcie! Jeszcze w połowie maja, czyli miesiąc temu spadł u nas śnieg!Zatem powiedzmy sobie szczerze, słońce i ciepło było przez nas pożądane, podobnie jak letnie burze i deszcz. Dużo deszczu. Dziś właśnie pada, zrobiło się chłodniej, więc zamiast moczyć się w strumieniu stukam w klawiaturę. I o tym, dlaczego lubię upał oraz co wtedy robię Wam opowiem.

5 sposobów na udane lato

Zacznijmy od tego że w poprzednim życiu chyba byłam jaszczurką, gdyż uwielbiam wygrzewać się na słońcu. Wprawdzie Ślubny twierdzi, że raczej żmiją, ale nie będę tego komentować. Rozumiecie więc, że kocham słońce i mam ulubione sposoby na umilanie sobie czasu.

1. Opalanie. 

Wstaję wcześnie, bo przecież kozy, kury i reszta towarzystwa domaga się jedzenia, mogę więc wyłożyć się na leżaku już o siódmej. Opalam się zatem między siódmą a dziesiątą, pijąc przy tym pierwszą kawę i czytając książkę lub przeglądając Internety. Nie zapominam przy tym o kremach z wysokim filtrem, gdyż inaczej mimo wczesnej pory i tak skończyłabym jak ta żmija- z wylinką kilka razy do roku albo co gorsza z bąblami po oparzeniach.

2. Czytanie. 

Ponieważ aktywność fizyczna na pełnym słońcu raczej nie wchodzi w rachubę, nawet ja wolę się nie przegrzewać (w dzieciństwie przeszłam porażenie słoneczne, wiem jakie to nieprzyjemne), zatem po godzinie dziesiątej zalegam w leżaku pod orzechem i czytam.


3. Kąpiel w strumieniu. 

Na intensywny wysiłek mnie nie stać, ale spacer brzegiem lasu do strumienia to już zupełnie inna historia. Zwłaszcza, że na dnie doliny czeka mnie przyjemny chłód i orzeźwiająca kąpiel w lodowatej wodzie. Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że jest ona znacznie zimniejsza niż zimą, gdy morsowałam. Zauważyłam też, ze nad strumieniem bardzo dobrze mi się myśli i pisze. Zabieram więc oprócz koca i ręcznika także notes i długopis.

4. Zimne płyny. 

Tak, tak. Nie zapominam o nawodnieniu organizmu. Mam zawsze przy sobie chłodną wodę, wszak jako szczęśliwi posiadacze własnej studni głębinowej mamy prywatną wodę źródlaną z głębi gór. Oprócz wody przygotowuję mrożoną kawę z owocami i lodami . Przyznam się, że jest to jeden z powodów, dla których mojego Ślubnego ciężko wyciągnąć do kawiarni- uważa, że robię lepszą kawę (a znam kilka innych osób, które są tego samego zdania) Innym letnim specjałem, którym raczymy się w Domku pod Orzechem są nasze kwiatonety, czyli domowe napoje gazowane z kwiatów (koniczyny, bzu, bławatków)

5. Lekkie posiłki. 

W czasie upałów nie chce się za bardzo jeść, a przecież jeść trzeba. Zatem przygotowuję posiłki lekkie, proste i smaczne. Królują sałatki na bazie sałaty i innych liści oraz zupy z przepysznym chłodnikiem na czele.

Rzucić wszystko...

Domyślam się, mi zazdrościcie możliwości decydowania, jak spędzam czas. I powtórzę, że sama sobie zazdroszczę i codziennie gratuluję sobie decyzji rzucenia poukładanego życia w mieście na rzecz spokojnego bytowania w izerskiej głuszy. Ostatnio ze zdziwieniem zauważyłam, że w czerwcu przyroda rozwija się niesamowicie bujnie, czego nie widziałam przez 25 lat pracy w szkole, bo w czerwcu to widziało się najwyżej tabelki, literki, świadectwa, sprawozdania, podsumowania, a po zakończeniu roku szkolnego myślało sie jedynie o tym, by się wyspać.




czwartek, 13 czerwca 2019

Na gorący dzień najlepszy chłodnik!

Chłodnik buraczany
Upał, żar leje się z nieba, a na samą myśl o staniu przy kuchence dostaje się białej gorączki. W taki dzień najlepiej sprawdzą się dania proste, szybkie i... zimne.

wtorek, 11 czerwca 2019

Są rzeczy ważne. I ważniejsze...

Ustalając kalendarz startów wiedziałam jedno - Piękny Zachód znajdzie się w nim na pewno. Zeszłoroczna impreza na tyle dobrze zapisała się w mojej pamięci, że ie widziałam możliwości pominięcia tegorocznej edycji.  Gdy tylko ruszyły zapisy,w raz z Krzysiem wpisaliśmy się na listę, opłaciliśmy niezbędne opłaty i czekaliśmy...

poniedziałek, 10 czerwca 2019

I tak to się zaczęło...

Poznaliśmy się 10 czerwca 1989 roku... Tak dobrze liczycie. Dziś mija 30 lat od tamtego słonecznego, upalnego czerwcowego dnia, gdy dwoje młodych ludzi z zupełnie różnych miejscowości i środowisk znalazło się w tym samym miejscu i o tej samej porze, by...

sobota, 8 czerwca 2019

Beniowski odczarowany


Przygody Maurycego Augusta Beniowskiego rozpalały umysły już jemu współczesnych. Do nieśmiertelności poprowadził go jednak nie awanturniczy żywot, a zainteresowanie jednego z wielkich wieszczów romantyzmu Juliusza Słowackiego. To dzięki poematowi „Beniowski” rzesze Polaków poznały choć nazwisko, które częściej kojarzone jest z niełatwym tekstem poetyckim niż życiem podróżnika. Dla wielu była to prawdziwa zmora. Dla mnie, fance Mickiewicza, także. Dygresyjność dramatu Słowackiego sprawiała, że losy Beniowskiego zupełnie mnie nie interesowały. Aż do teraz, gdy sięgnęłam po powieść J. C. Rufina „Podróże króla Madagaskaru”.

czwartek, 6 czerwca 2019

Bułki drożdżowe z kozim serkiem


Po nauce dojenia kóz przyszedł czas na pierwsze kozie serki. Na razie sprawdzam proporcje, eksperymentuję z dodatkami i prawdę mówiąc każdy ser wychodzi trochę inaczej.
Jeden ze swoich pierwszych eksperymentów, czyli ser kozi podpuszczkowy, postanowiłam wykorzystać do obiadu. Przygotowałam pyszne, aromatyczne bułeczki pszenne. 

wtorek, 4 czerwca 2019

Rowerowa wycieczka na Kwisonalia w Gryfowie

Prognozy pogody zachęcały do spędzenia aktywnego weekendu. Temperatury podnosiły się z dnia na dzień, a wiatr nie szalał. Wiedziałam więc, ze to czas na wycieczkę. Ślubny pojechał do rodziców, zatem nie musiałam martwić się ani obiadem, ani jego nastrojem. Mogłam po prostu wsiąść na rower. To też zrobiłam.

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Jak udaremniliśmy wielką ucieczkę


kury na wybiegu
Nasze stadko
Pamiętacie sceny podkopu z „Jak rozpętałem II wojnę światową?” Tę piosenkę śpiewaną w czasie podkopywania i próby jasełek, by nie było słychać pracujących pod ziemią albo wynoszenie "urobku"?  A tunel z „Hrabiego Monte Christo” kojarzycie? Sceny z obu filmów stanęły mi przed oczyma, gdy pewnego wiosennego dnia odkryłam podkop, najprawdziwszą dziurę w ziemi wykopaną w celu ucieczki. Jak? Gdzie? O tym a chwilę.