poniedziałek, 18 listopada 2019

Spacerując z Jasiem- refleksje o macierzyńswie

Z Jaśkiem na spacerze
Najlepsze pomysły przychodzą do głowy w czasie długich spacerów. Mając przed sobą przestrzeń oraz zieleń drzew, myśli odpływają nieraz bardzo daleko, a czasem bładzą całkiem blisko. Tak, jak moje dziś, gdy wędrowałam po zboczach Blizbora z Jasiem w wózku.

piątek, 15 listopada 2019

Warsztaty ceramiczne w Starej Kuźni

Pierwszy atak zimy
Późną jesienią kończą się prace w ogrodzie, zwierzęta też wymagają mniej starania, nadchodzi zatem na wsi czas na rozwijanie zainteresowań. Bo przecież to nie jest tak, że zamieszkałam na wsi i osiadłam na laurach. No może początkowo cieszyło mnie, że niczego nie muszę się już uczyć (oprócz dojenia kóz), ale przecież stagnacja jest tak naprawdę cofaniem się w rozwoju.

czwartek, 14 listopada 2019

Droga do Carcassonne, t.I- lekka powieść na długie wieczory


Podróż do Carcassonne... jest coś nostalgicznego i tajemniczego w tym wyrażeniu i to właśnie tytuł sprawił, że sięgnęłam po nową powieść Agnieszki Janiszewskiej. Prawdę mówiąc, spodziewałam się innego tematu, z przewodnim motywem podróży. Nic bardziej mylnego, bo podróż do Carcassonne to rodzaj rodzaj symbolu, ulotnego marzenia, które nie ma szansy na spełnienie.

wtorek, 12 listopada 2019

Wędrując po najbliższej okolicy- dookoła Górnego Gierczyna

Listopad potrafi mile zaskoczyć pogodą. I choć początkowo prognozy nie zachęcały do wędrówki, niedziela okazała się dniem pogodnym i przyjemnym. Nie miałam sprecyzowanych planów. Po prostu iść się powłóczyć po Górach Izerskich w rytmie slow, a w moim wypadku zawsze oznacza to podejście w kierunku Blizbora, czyli spacer dookoła komina

piątek, 8 listopada 2019

Domowe słodycze- pastyła owocowa

O mojej słabości do słodyczy wiedzą wszyscy i pewnie niejedna anegdota już postała na temat zjadanych przede ze mnie czekoladek i żelków. Choć zdaję sobie sprawę, że to niezdrowo, to na tym polu przegrywam z własnym łakomstwem. Co jakiś czas staram się oszukać zamiennikami typu suszone i świeże owoce albo pieczone w domu ciastka o mniejszej zawartości cukru. Pewnie zauważyliście, że piekę  czasem naprawdę dziwne łakocie. Tym razem jednak odkryłam chyba domową słodycz, która zadowoli moją potrzebę podgryzania. Mowa o pastyle.

środa, 6 listopada 2019

Ukochane zabawki małych dziewczynek- rozważania o prezentach pod choinkę

Przedszkolny Mikołaj

Pamiętacie swoją pierwszą zabawkę? Albo przynajmniej tę, która była dla Was w dzieciństwie najważniejsza? Które ze wspomnień o zabawce uważacie za najcenniejsze?
Moja wnuczka będzie w tym roku świętować pierwsze w swoim życiu Boże Narodzenie i zastanawiam się nad prezentem dla niej. Nim jednak o swoich pomysłach na prezent dla małej dziewczynki opowiem, najpierw trochę wspomnień.

poniedziałek, 4 listopada 2019

Czego uczy życie na wsi? Refleksje przy pracach domowych

Mieszkam na odludziu, choć należałoby nasz przysiółek nazwać o wiele dosadniej. Do wsi mamy prawie dwa kilometry, a zbocza Kufla dokładnie nam ją zasłaniają.  Na co dzień zatem widzimy zabudowania sześciu rodzin. A jeśli chcielibyśmy odwiedzić wszystkich sąsiadów, musielibyśmy przejść około 2 km. Położenie w górach, z dala od miasta i najbliższego sklepu , a nawet z dala od sąsiadów sprawia, że trzeba spojrzeć na życie z całkiem nowej perspektywy. Po dwóch latach od wyprowadzki z Trzebiatowa na wiele spraw patrzę inaczej.
Czego się nauczyłam? Zapraszam do lektury moich refleksji.

sobota, 2 listopada 2019

O historii zupełnie inaczej- "Historia bez cenzury"


Historia to fascynujące zagadnienie, a jednak wielu ludziom kojarzy się z katorżniczym wkuwaniem dat i nudnym przedmiotem szkolnym. Czy tak musi być?
Czy istnieje sposób, by o historii mówić ciekawie i sprawić, żeby młodzież ją pokochała?

czwartek, 31 października 2019

Opieńki w cieście naleśnikowym

Opieńki
Złote dni października dobiegają końca, a wraz z nimi odchodzi sezon na opieńki.  W lesie znaleźć można ostatnie spóźnione grzyby, jednak tyle wystarczy, by przygotować prosty i smaczny obiad lub atrakcyjną przekąskę do piwa.

poniedziałek, 28 października 2019

"Lanny"- strasznie dziwna książka

Podrzucę Ci ciekawą lekturę, zaproponowałam Chudej, gdy stwierdziła, że przeczytałaby coś niezbyt ciężkiego, ale nie infantylnego. Już następnego dnia dostałam wiadomość: "mamo, ta książka jest ... dziwna" . Chcecie wiedzieć dlaczego? Zapraszam na recenzję.

piątek, 25 października 2019

Remont domu ma się świetnie! Łazienka na poddaszu

Łazienka na poddaszu
Wiem, że dla części Was nasze remontowe perypetie to nie lada rozrywka, więc zapraszam na kolejną historię. Tym razem zapraszam do łazienki na strychu.

wtorek, 22 października 2019

Cukierek albo psikus!- cukierki z nadrukiem


Za kilka dni Halloween. Po ulicach biegać będą dzieciaki przebrane za duszki i wampiry, w okach zadyndają monstrualne pająki (ciekawe po co okna myłam i tego wielkiego krzyżaka przegoniłam? Byłby jak znalazł) A przed domami pysznić się będą dekoracje z dyni. Święto ma tyluż zwolenników co przeciwników, ale nie o tym dzisiaj, a o słodyczach, które są nieodzownym atrybutem tego i wielu innych wieczorów i świąt.

niedziela, 20 października 2019

Październikowa wycieczka na Torfowiska Doliny Izery


Znacie drogi przed siebie? Takie, które prowadzą tam, gdzie oczy poniosą? Spośród wielu pomysłów na aktywną niedzielę, wybrałam właśnie taką drogę. A dokąd mnie zaprowadziła? Przeczytajcie!

piątek, 18 października 2019

Mała rzecz, a wiele zmienia


To było jakieś sześć lat temu. Wybierałyśmy się na maraton do Trzebnicy. Z trudem wpakowałyśmy nasze dwa rowery i bagaże do rozklekotanego wagonu z miejscami dla rowerów z starej TLK (Ktoś, kto umiejscowił ten przedział tak, ze najpierw trzeba było pokonać wąskie drzwi, potem skręcić w równie wąski korytarzyk, by wreszcie dotrzeć do przedziału, gdzie znajdowały się haki na rowery, a w następnym pomieszczeniu, tym dla pasażerów było okienko, by móc swoje rowery pilnować, chyba nigdy nie miał roweru.) Wisiały tam już dwa inne jednoślady.
-O... ja znam te rowery- powiedziałam do Gui, kiedyś stały pod Decathlonem, gdy robiłyśmy z Chudą zakupy, o których nawet napisałyśy na blogu.

czwartek, 17 października 2019

Kotlety z cukinii z kozim serem

Kotlety z cukinii- proozycja podania
Sezon na warzywa dyniowate trwa w najlepsze. W moim ogrodzie dojrzały dynie makaronowe i cukinie. Może nie były to jakieś super giganty, bo ta część ogrodu za domem wymaga jeszcze sporo troski, ale z plonów i tak jestem zadowolona. W związku z urodzajem cukinia często gości w tym roku na naszym stole. Robiłam już cukinię faszerowaną i keczup z cukinii, Zaprawiłam ją z papryką i borowikami, była też zupa krem i placki cukiniowe, dodałam ją nawet do pizzy i zrobiłam frytki!  Za to całkiem zapomniałam o cudownych w smaku kotletach! Należało to zmienić.

poniedziałek, 14 października 2019

Rodzinny październikowy weekend


Od kilku miesięcy Domek pod Orzechem przeżywa prawdziwy nalot krewnych i znajomych królika. Noclegi u nas stały się bardzo popularne, lada moment trzeba je będzie rezerwować ze sporym wyprzedzeniem (dopóki nie skończymy remontu) . Przez moment wydawało się, że w ten piękny słoneczny weekend będziemy musieli domek nadmuchać, by wszyscy się zmieścili. Koniec końców w czwartek przyjechała kuzynka, a dzień później brat. Weekend był zatem nieco przedłużony, a ja miałam spore problemy z określeniem dnia tygodnia.

piątek, 11 października 2019

Złodzieje bzu"- powieść o trudnych polskich losach

Kraina dzieciństwa zazwyczaj bywa koloryzowana, wspominana z nostalgią, jawi się opowiadającemu jako raj utracony nawet wtedy, gdy nie jest idealna. Czas zaciera we wspomnieniach to , co złe. Czy tak jest w przypadku powieści „Złodzieje bzu”?

czwartek, 10 października 2019

Olga Tokarczuk z Nagrodą Nobla!

Wiedziałam! Czułam, że to jest ten moment, ten czas! Choć niepewność towarzyszyła mi do ostatniej chwili. Wreszcie o 13.00 wyjaśniło się. Moja ulubiona, ubóstwiana wręcz pisarka, największe zjawisko literackie ostatniego wieku została laureatką najważniejszej nagrody świata!

wtorek, 8 października 2019

Zimowa sałatka z borowików

Grzyby! wszędzie grzyby! Ledwo człowiek przestąpi próg, a już go bombardują kapelusze maślaków, kozaków i prawdziwków. Nawet na spacer z psem nie można bezpiecznie wyjść, co by z grzybami pod pazuchą nie wrócić. Mam już wielkie słoje pełne suszonych, grzybki w occie, potrawy z grzybami będą mi się niedługo po nocach śnić. Trzeba nowe sposoby na przetworzenie tych darów lasu znalźć. Tym razem poszłam w sałatkę.

poniedziałek, 7 października 2019

A może polskie meble? Polski design ma się świetnie

Były już meble skandynawskie, czas na polskie projekty. Zapraszam na wpis gościnny.

Gdy mówi się o kultowych meblach mało kto wspomina polskie projekty. Trudno także wymienić z pamięci znanych projektantów mebli. Jeśli nie jesteś pasjonatem tematu, ale trochę interesujesz się historią sztuki, pewnie kojarzysz projekt sali neoplastycznej Władysława Strzemińskiego albo projektach artystów Młodej Polski.

czwartek, 3 października 2019

Aromatyczna zupa owocowa na jesienną pluchę

Zaczął się październik. Miesiąc, który lubię bardziej niż inne. I nieważne, że nagle zrobiło się zimno mokro i szaro. Mimo niesprzyjająćej aury warto wyjść z domu, by pozbierać to, co natura jeszcze dla nas ma: bogactwo grzybów i owoców. Po ostatnich wichurach w dzikich sadach leżą nieprzebrane ilości gruszek i jabłek, ktore aż proszą, by je spożytkować. W mojej kuchni goszczą właśnie gruszki. Wczoraj przygotowałam nasz ulubiony deser, czyli gruszki w gorącej czekoladzie oraz upiekłam gruszkowego murzynka. I właśnie wtedy, gdy dom zapachniał kakao, olśniło mnie: gruszki będa się komponować z goździkami! Dziś zatem przygotowałam kremową zupę gruszkową.

środa, 2 października 2019

Jesienna lektura- "Tętniące serce" Selmy Lagerlöf


Literatura skandynawska ma w sobie urok, któremu nie potrafię się oprzeć i nieważne, czy w rękach trzymam lekką prozę kobiecą, mitologię nordycką czy klasykę, zawsze pozostaję pod jej urokiem. Sięgając po skandynawskie klimaty, mogę być pewna, że będzie to niezapomniana lektura. Gdy zobaczyłam wznowienie powieści Selmy Lagerlöf „Tętniące serce”, przygotowałam się na literacką ucztę.

poniedziałek, 30 września 2019

Supermaraton Rewal Bike System 2019




Tegoroczne starty w Supermaratonach traktowałam treningowo i towarzysko. Większy nacisk położyłam na długie dystanse Ultra oraz krótkie szybkie ściganie w cyklu Via Dolny Śląsk. Obie tegoroczne Ultry ukończyłam z wynikami, o jakich nawet nie marzyłam, a o wynikach na Via Dolny Śląsk więcej za jakiś miesiąc - gdy ostatnim wyścigiem tego cyklu zamknę sezon. Do Supermaratonu w Rewalu mam sentyment. To moje rodzinne strony, które opuściłam jakiś czas temu. To też impreza, na której poznałam Krzysia. Tegoroczna edycja organizowana była ponadto przez młody klub RSC Bałtyk Rewal, w którym działa wielu moich znajomych - w tym Ania, z którą wiele kilometrów już przejechałam w czasie dotychczasowych maratonów. 

czwartek, 26 września 2019

Magiczne Izery- opowieść o niezwykłych spotkaniach

Centralny Słup Graniczny
Magiczne Izery to inicjatywa inna niż wszystkie. Oto kilkoro zapaleńców wymyśliło, żeby w ramach promocji izerskich agroturystyk, galerii i miejsc ciekawych ogłosić weekend otwartych drzwi. Każdy, kto chciał pokazać coś swoim sąsiadom lub turystom z daleka i bliska, mógł zgłosić swój udział w wydarzeniu. Jego miejsce na ziemi zostało naniesione na mapę wydarzeń i wypromowane na stronie inicjatywy. W efekcie przez kilka wrześniowych dni można było zajrzeć w naprawdę niesamowite miejsca.

wtorek, 24 września 2019

Naturalne żelki dla łasucha

Przy swoim zakręceniu na zdrową żywność mam jedną straszną słabość: kocham słodycze! I choć staram się wybierać te mniej słodkie, jeść sporo owoców, to czasami po prostu przegrywam z czekoladą lub ptasim mleczkiem. Osobną sprawą jest moja miłość do żelków. I to z powodu tego uczucia kupiłam kiedyś silikonowa foremkę do wytwarzania miśków. Pierwsze żelki robiliśmy dwa lata temu zimą, o czym można przeczytać w moich wspomnieniach z ferii z nastolatkiem. Ich baza była jednak kupna galaretka z sztucznymi barwnikami, aromatami i dużą ilością cukru. Tym razem postawiłam na naturę.

niedziela, 22 września 2019

Koniec świata czy centrum Izerbejdżanu?

Jak wiecie mieszkam na końcu świata. Dalej jest już tylko las i góry. Trudno do nas trafić, nawet google się tu gubią, bo zasięgu często brak. A jednak... to właśnie tu stanął Centralny Słup Graniczny Izerbejdżanu. Ciekawi o co chodzi?

Czym jest Izerbejdżan?

Zacząć trzeba od początku, choć trudno określić, co będzie owym początkiem, gdyż o idei centralnego słupa mówiło się już od dawna, a jego wykonawcą Teo z kapeli Izerbejdżan. No i właśnie. Czy początkiem nazwać można pomysł lidera zespołu punkowego, czy może trzeba sięgnąć głębiej czyli do samej nazwy, którą to  wymyślił Grzegorz Żak, gawędziarz łużycki (wersję cyfrową książki "Izerbejdżan i inne kraje pogórzyste" można znaleźć pod tym linkiem:Cyfrowy Dolny Śląsk ) On też wpadł na pomysł Centralnego Słupa Granicznego. Czym jest zatem  Izerbejdżan, którego słup graniczny stanął  na Kuflu? Cóż... Izerbejdżan to pewien stan umysłu ludzi, którzy tu w Górach Izerskich i na Pogórzu znaleźli swoje miejsce na ziemi. Tak więc Izerbejdżanami nazywać mogą się ci którzy zakochali się w naszej Izerii, cenią sobie jej dzikość i wolność, którą oferuje, ale mają też zdrowy dystans do siebie i są mocno zakręceni. Hymnem Izerbejdżanu nazwać można ten utwór:






I choć nie rozstrzygniemy, czy bardziej do naszej głuszy pasuje kraina łagodności, czy protest songi, to przecież identyfikuję się z refrenem.

Centralny Słup Graniczny Izerbejdżanu

Skoro udało się już jakoś zdefiniować sam Izerbejdżan, przejdźmy do słupa. Nie jest to słup graniczny, bo nie stoi na granicy a w... centrum. Kufel ze swoim położeniem pomiędzy górami i pogórzem, z fenomenalnym widokiem na Pogórze Izerskie i usytuowaniem z dala od wszystkiego świetnie komponuje się z ideą wolnych Izerbejdżan. Tłumaczenie zwariowane, podobnie jak i sami pomysłodawcy tego przedsięwzięcia. 
Trochę trwało nim idea została wcielona w czyn a potem w konkretny przedmiot, ale udało się i w sobotę w ramach projektu Magiczne Izery, o którym opowiem w następnym poście, uroczyście słup wbito w ziemię. 
Impreza była mocno happeningowa. Ot, skrzyknęło się na fb trochę szaleńców izerskich, wciągnięto na górkę przyczepę z mobilną sceną i urządzono piknik. 
Jako, że mieszkamy najbliżej szczytu, a tym samy najbliżej samozwańczego centrum Izerbejdżanu, nie wyobrażam sobie, by nas tam nie było, zwłaszcza, że w pełni Izerbejdżanami się czujemy. 
Pod Centralnym Słupem Granicznym
I tak, trzymając w rękach tacę z przygotowanymi na szybko przekąskami, bujałam się w punkowych rytmach. Nie, nie poszłam w pogo, pozostawiając ten taniec młodszej widowni, ale niesamowita energia happeningu udzieliła się i nam. A artystyczne zdjęcia znajdziecie na blogu Izerskiego Włóczykija

Nowa atrakcja turystyczna

I  choć w sobotę nie dotarłam na żaden z zaplanowanych warsztatów w lokalnych agroturystykach, to Magiczne Izery dotarły same aż nad (bo przecież nie pod) mój dom.
Ciekawi jesteście nowej atrakcji turystycznej w Górach Izerskich? Zajrzyjcie na Fersztel. Sfotografujcie się z najbardziej nietypowym słupem granicznym na świecie i wstąpcie do Domku pod Orzechem na kawę lub ziołową herbatkę.


czwartek, 19 września 2019

Lekkie placuszki z cukinii

W górach nieuchronnie nadchodzi jesień. Noce zrobiły się chłodne, a dni ciepłe przeplatają się z mglistymi. To czas ubierania się na cebulkę, przygotowywania aromatycznych gorących napojów i korzystania z darów jesieni. U nas to czas warzyw. Dziś zapraszam Was na bardzo delikatne, pyszne i bezglutenowe placuszki z cukinii. Potrawę, której smak docenią miłośnicy kuchni bezglutenowej, jak i zwykli zjadacze chleba.

wtorek, 17 września 2019

"Lilana"- rodzicu przeczytaj koniecznie, a potem daj nastolatkowi!

"Lilana" powieśc dla młodzieży

Okładka przyciąga wzrok. Zza zieloności liści wygląda jasnowłosa dziewczynka. Ma duże niebieskie oczy. Na pierwszy rzut oka trudno ocenić, jaki ma nastrój, gdyż nie widzimy jej ust. Dopiero po chwili zauważamy duże szare ćmy oraz niepokojący cień, którzy rzucają liście i ćmy. Warto od razu ten cień zobaczyć.

sobota, 14 września 2019

Matka i córka- więź o którą warto dbać

Siedziałyśmy na schodach opuszczonej chaty, patrzyłyśmy sobie w oczy. Nagle Chuda westchnęła:
-tak jak wtedy... tylko Gui nam brakuje.
Przez tę magiczną chwilę byłyśmy tylko my, nasze myśli, wspomnienia poprzedniej słowiańskiej sesji i nasza miłość. Fotograf stojący po pas w pokrzywach mógł tylko patrzeć w obiektyw i czekać na odpowiednie ujęcie...

czwartek, 12 września 2019

Borówki, jagody i dalekie widoki z Kamienicy

Patrząc w dal...
Kamienica zaprzątała moją głowę już od początku lata. Najpierw liczyłam, że przyjedzie moja siostra i wdrożymy w życie nasz sekretny plan, potem zbierałam owoce i zioła. Wreszcie, gdy nadszedł czas borówek, wiedziałam , że trzeba odwiedzić tę piękną górę.

wtorek, 10 września 2019

Kolorowa sakwa na kierownicę czyli DIY z dzieckiem

dziecko i maszyna do szycia

Czy zastanawialiście się, kiedy można zacząć uczyć dziecko szyć na maszynie? Moja babcia do swojej starej przedwojennej Singerki dopuściła mnie, gdy miałam jakieś 12 lat. Moje córki chyba też w tym wieku zaczęły interesować się moim zdezelowanym Łucznikiem. Czy można to zrobić wcześniej?

sobota, 7 września 2019

Kiszona kalarepa na kolorowo

W śląskim ogrodzie musiało być miejsce dla kalarepy czyli oberiby. Robiło się ja na wiele sposobów, wykorzystując zarówno soczyste główki jak i liście. Prawdziwym przysmakiem była kalarepa na gęsto. W moim ogrodzie też co roku sieję to warzywo w dwóch wariantach: wczesną białą i późniejszą fioletową. I co roku jest jej jakby za dużo. Od kilku lat nie jest to już problemem, bo nadmiar kalarepki wkładam do słoików jako kiszonki.

czwartek, 5 września 2019

"Muszę wiedzieć"- czy prawda zawsze jest najważniejsza?


Nie wiem, czym przyciągnęła mnie ta powieść, może okładką z żółtym kwiatkiem, a może zapowiedzią, że opisuje relację babci i wnuczki, a to przecież dla mnie teraz bardzo ważny temat? Nie wiem. Na pewno jednak po książę sięgnęłam, a czy zaspokoiła moje potrzeby czytelnicze? Zapraszam na recenzję!

wtorek, 3 września 2019

Wycieczka w Góry Sokole czyli góry z dzieckiem


-Ogarnijmy te cycki.- zaproponował brat pewnego popołudnia. Propozycja podobała mi się niezmiernie, bo wyżej wspomniane cycki, a dokładniej Cycki Bardotki odwiedzałam na tyle dawno, że z przyjemnością wycieczkę tę powtórzyłabym. Wyjęłam mapę Rudaw Janowickich i zaplanowałam wyprawę w Góry Sokole.

niedziela, 1 września 2019

Kremy nawilżające w mojej kosmetyczce

Gdy kilka lat temu w czerwcu patrzyłam na swoją podobiznę w lustrze, widziałam zmęczoną, zszarzałą twarz. Szukałam cudownych eliksirów, które sprawiłyby, że mimo stresu i przemęczenia, wyglądałabym młodo i świeżo. Niestety, taki eliksir nie istnieje. A jednak teraz moja twarz wygląda o wiele lepiej, a skóra jest zdrowsza. Jak to możliwe? Czy istnieje krem nawilżający, który spełnia moje oczekiwania?

środa, 28 sierpnia 2019

Ścieżka rowerowa Trzebiatów-Mrzeżyno

Mieszkając w pięknym Trzebiatowie, marzyłam o ścieżce rowerowej, która połączyłaby Trzebiatów z plażami nad Bałtykiem. Wyprowadziłam się niedoczekawszy się tej inwestycji. Dopiero niedawno otwarto z pompą ścieżkę po trasie kolejki wąskotorowej. Pierwsze kilometry przejechałam wiosną, a teraz, mając więcej czasu, postanowiłam przyjrzeć się trasie bliżej.
Zapraszam na garść refleksji.

środa, 21 sierpnia 2019

Książka o górach, którą warto mieć w biblioteczce

Książka z górami w tle

Czy słowem można malować? A jeśli tak, to kto to potrafi zrobić dobrze? Kto pisze tak, że widzi się opisywane pejzaże i przedmioty? Znam kilku pisarzy, których opisy są tak plastyczne, że dokładnie można sobie wyobrazić opisywany element. Podejrzewam, że każdy pamięta ze szkoły fantastyczne sienkiewiczowskie opisy stroju krzyżackiego albo afrykańskiej przyrody, a przecudnej urody opisy L.M. Montgomery z "Ani z Zielonego Wzgórza", pamiętacie?

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Remontowe anegdoty czyli zakupy przez Internet


Remont w Domku pod Orzechem ma się dobrze. Trwa i trwa. Uczy cierpliwości. Czasem czuję się jak bohater powiastki „Zagubiona dusza” Olgi Tokarczuk. Pozostaje mi siedzieć i czekać. Niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć i przyspieszyć. Trzeba to przyjąć do wiadomości i już. Robię zdjęcia w trakcie i pewnie wkrótce pokażę Wam trochę więcej. A dziś opowiem kilka anegdotek. A więc zaczynamy!

sobota, 17 sierpnia 2019

Kobaltowy zawrót głowy- coroczne święto ceramiki w Bolesławcu


Kobaltowe wzory
Na wizytę w Bolesławcu umówiłyśmy się z kuzynką w czasie jej poprzedniej wizyty w Domku pod Orzechem. I choć trwa u nas niekończący się remont, postanowiłyśmy nie zmieniać planów i do Bolesławca pojechać. Na wizytę wybrałyśmy pierwszy dzień święta, czyli czwartek, zakładając, że ludzi będzie mniej, bo najważniejsze obchody przewidziano na piątek i i sobotę. Nam nie zależało na koncertach i imprezach towarzyszących a na niczym nieskrępowanym łażeniu między stoiskami wystawców.

czwartek, 15 sierpnia 2019

"Bella Donna"- kryminał w stylu retro ("Nowe śledztwa Klary Schulz")

Belladonna to nazwa trującego zielska, gdy więc zobaczyłam tytuł, pomyślałam, że może jednak sięgnę po kolejny kryminał, gdy dodatkowo okazało się, że powieść dzieje się w przedwojennej Łebie, którą miałam okazję kilka razy odwiedzić, wiedziałam, że to będzie dobra zabawa. Czy była? Zapraszam na recenzję powieści Nadii Szagdaj "Bella Donna. Nowe śledztwa Klary Schulz".

niedziela, 11 sierpnia 2019

W Domku pod Orzechem dzieci się nie nudzą


Ostatnie dni, jak pewnie zauważyliście, śledząc moje profile w socialmediach (facebook i Instagram), upłynęły nam w towarzystwie bratanicy. Marysia to niezwykle ruchliwa osóbka o silnym charakterze, zatem sprostanie jej żywiołowej naturze wcale nie jest proste. A ja podobno awansowałam do roli ukochanej cioci, co dobrze rokuje na kolejne pobyty. Bo przecież wiadomo, że dobre relacje z dzieckiem buduje się cierpliwością, a bycie dla dziecka autorytetem sprawia, że łatwiej się z nim dogadać. Nie ukrywam, że dobrze mieć dodatkowy atut w rękawie, jakim jest na przykład stado kóz.
Maria pozuje na tle wejśćia do kopalni Fryderyk Wilhelm

czwartek, 8 sierpnia 2019

Wyprawa po skarby ukryte w górach


Czy znacie kogoś, kto nie chciałby znaleźć skarbu? Baśnie i legendy pełne są opowieści o poszukiwaczach skarbów wszelakich, czasem nawet za cenę utraty duszy, rodziny i przyjaciół. A gdyby tak móc znaleźć skarb tak po prostu idąc w góry? Czy to możliwe? Zapraszam na relację z poszukiwań!

wtorek, 6 sierpnia 2019

Wjazd rowerem na Stóg Izerski

Widok z trasy

Czasem lubię się zmęczyć i to bardzo, wtedy wymyślam trasę rowerową krótką, ale o dużej różnicy poziomów. Tak właśnie było w niedzielę. Przejechałam tylko 35 km, ale w pionie pokonałam ponad 1200 m. Jak? Zapraszam na wycieczkę po Górach Izerskich.

sobota, 3 sierpnia 2019

Ciasto drożdżowe z owocami


jagodzianka
Drożdżowe ciasto z jagodami i kruszonką
Największym problemem ciast z owocami jest to, że znikają z talerza niesamowicie szybko. A to oznacza, ze trzeba je piec często i najlepiej jeśli za każdym razem jest to trochę inne ciasto. U nas sprawdzają się najlepiej trzy warianty: drożdżówka, „takie twoje zwykłe ciasto” i kruche ciasto zwane starcem. Dziś przedstawiam Wam ciasto drożdżowe nawiązujące wyglądem i smakiem do śląskich kołoczy, bo przecież żadne święta i żadna niedziela bez kołocza obejść się nie mogła. Kołocze najczęściej piekło się z serem albo z makiem i te obowiązkowo miały kruszonkę. Kołocz z owocami dla odmiany posiadał kratownicę z ciasta i taki dziś przedstawiam. 

czwartek, 1 sierpnia 2019

O niefortunnych skutkach literackich dociekań i rozwiązanie konkursu czytelniczego

Ostatnie dni lipca spędzałam na pracy żmudnej i monotonnej, a jednak mojej ulubionej. Wielogodzinne zbieranie owoców leśnych pozwala myślom żeglować swobodnie, meandrować i odpływać w bliżej nieokreślonym kierunku. Co jakiś czas można podnieść głowę znad krzaczków tej czy owej roślinki i spojrzeć na bezkresne przestrzenie łąk i lasów izerskich. Jednym słowem sielanka.

środa, 31 lipca 2019

Tour de Pomorze 2019, czyli jak przejeżdża się 700 km rowerem

https://ewyspiarz.eu/ruszyla-iii-edycja-ultramaratonu-kolarskiego-tour-de-pomorze/

Mój plan zawierał się w jednym słowie „przejechać”. I gdyby był to normalny wyścig lub maraton, to byłoby to założenie skromne i niewymagające. Ale przy trasie długości 725 km już owo „przejechać” było ambitne. Krzyś poprosił mnie jednak w czasie jednej z rozmów o uszczegółowienie, podanie jakiejś granicy czasu. „Przejechać w 35 godzin” - to plan ambitny, ale zupełnie realny, biorąc pod uwagę dotychczasowe jazdy. „Przecież spokojnie zrobisz to w 30” uznał mój chłopak. Owo „30 godzin” umieszczałam w sferze marzeń – realnych i możliwych do spełnienia, ale jednak marzeń. Długa trasa, brak snu, niepokój o kolano – to wszystko kazało mi poczynić założenia bezpieczne. 35 godzin było ok. Bardzo ok.

wtorek, 30 lipca 2019

Trochę klasyki w literaturze- H. Balzac "Jaszczur"

Nowe wydanie powieści Balzaca
Czasem trzeba odetchnąć od polskiej prozy kobiecej, w której jak wiecie się lubuję i sięgnąć po coś zupełnie innego. Tym razem wybór padł na Honoriusza Balzaca. Taką decyzję podjęłam dzięki Wydawnictwu MG, które właśnie wydało wznowienie jednej z wczesnych powieści tego pisarza. Mowa o "Jaszczurze".  Przyznam, że nie znałam wcześniej tego utworu, zagłębiłam się więc w lekturze z ciekawością, a w miarę czytania i  z pewnym zdziwieniem, gdyż jest to powieść z jednej strony na wskroś balzakowska, z drugiej pobrzmiewają w niej idee romantyzmu.